Categories
Sny

Ruscy wkraczają do Polski, a my głodujemy

Sen, który dziś przedstawiam też jest świeżutki. Podejrzewam, iż zrodził się on pod wpływem książki, którą obecnie czytam.
## Ruscy wkraczają do Polski, a my głodujemy
Zbliżała się III wojna światowa i wszyscy o tym mówili.
Oczywiście głównym winowajcą całego zamieszania była Rosja. Ruscy powoli wkraczali do naszego kraju, ale nie z bronią, jak to kiedyś było, ale włamywali się do naszych komputerów i powoli paraliżowali wszystko.
Efektem tego była wielka głodówka. Moja mama postanowiła, że mam wrócić do Krakowa, bo tam przynajmniej dostanę podstawową rację żywności.

Sen, który dziś przedstawiam też jest świeżutki. Podejrzewam, iż zrodził się on pod wpływem książki, którą obecnie czytam.

Ruscy wkraczają do Polski, a my głodujemy

Zbliżała się III wojna światowa i wszyscy o tym mówili.
Oczywiście głównym winowajcą całego zamieszania była Rosja. Ruscy powoli wkraczali do naszego kraju, ale nie z bronią, jak to kiedyś było, ale włamywali się do naszych komputerów i powoli paraliżowali wszystko.
Efektem tego była wielka głodówka. Moja mama postanowiła, że mam wrócić do Krakowa, bo tam przynajmniej dostanę podstawową rację żywności.
A co z wami? – pytałam zatrwożona. Jakoś sobie poradzimy. – mówiła rodzicielka.
Wybrałam się więc do Krakowa, na stare śmieci, do internatu. Przyjechałam tam w niedzielę, późnym wieczorem, jak za starych czasów. Przyjęto mnie chłodno, ale bez narzekań.
Było już dobrze po kolacji (w weekendy ostatni posiłek podawany jest bardzo wcześnie, bo o 17:30), więc nie miałam co liczyć na jakikolwiek posiłek.
Postanowiłam iść wcześnie spać, aby zabić głód, a przede wszystkim się wyspać, bo kompletnie nie wiedziałam, co czeka mnie dnia następnego. Czy poślą mnie z młodzieżą do jakiejś szkoły, czy będę pomagać wychowawcom? Na razie wolałam o tym nie myśleć. Sypialnia, w której mnie zakwaterowano była cała do mojej dyspozycji.
Wybrałam więc jeden z tapczanów przy oknie i zaścieliłam je.
Kiedy już byłam umyta i leżałam skulona pod kołdrą czekając na sen, przyszła jedna z dyżurujących wychowawczyń.
Nie jesteś głodna? – zapytała z nutą troski w głosie.
Trochę jestem, ale dam radę wytrzymać do rana.
W porządku. W takim razie na śniadanie zejdziesz jutro na ósmą, bo na razie nie wiemy do jakiej szkoły cię zapisać, więc żadne zajęcia cię nie obowiązują.
Rozumiem, dziękuję za informację – odparłam sucho.
Wciągu najbliższych trzech dni, ktoś poinformuje cię gdzie będziesz się uczyć – dodała jeszcze wychowawczyni i opuściła moją sypialnie. Jakoś odechciało mi się spać.
Leżałam na wznak na tapczanie z szeroko otwartymi oczami i ze zniecierpliwieniem czekałam na sen, który wcale nie chciał przychodzić. Gdzieś koło dziesiątej w nocy ktoś cicho wszedł do mojej sypialni.
Była to dziewczyna, mniej więcej w moim wieku, o dość niskim, nosowym głosie. Jesteś głodna? – zapytała cicho.
– Tak jestem – odparłam spokojnie. Wtedy dziewczyna nie przedstawiwszy się nawet umieściła sporej wielkości pudło na podłodze i przysiadła na brzegu jednego z tapczanów. Po chwili do pomieszczenia weszła jeszcze jedna dziewczyna i pomogła tamtej rozpakowywać pudło. W środku było… jedzenie i to jakie! Wykwintne hiszpańskie dania, krewetki, inne owoce morza. Dziewczyny zaprosiły mnie do prowizorycznego stołu. Z początku myślałam, że jedzenia nie jest dużo, więc jadłam bardzo wolniutko, wsmakowując się w każdy kęsik.
Zaraz jednak okazało się, że jest jeszcze jedno pudło przyniesione przez drugą dziewczynę. Gdy się o tym dowiedziałam, poprosiłam nieśmiało, czy mogę zaprosić na ucztę przyjaciółkę, bo ona interesuje się Hiszpanią i chętnie spróbowałaby ich kuchni.
Nie, absolutnie! Chcesz, żeby ktoś się dowiedział o naszym jedzeniu?! Ciesz się, że cię w ogóle nim częstujemy! – krzyczały moje chlebodawczynie, a ja w obliczu takich protestów nie śmiałam już odezwać się słowem, bo obawiałam się, że odpędzą mnie od przysłowiowego koryta. Na szczęście nie zrobiły tego, więc jadłam dalej, a w mej głowie z każdą chwilą rosły wyrzuty sumienia.
Moi biedni rodzice zostali tam na wsi i głodują.
Rozmyślałam też, jak potoczy się ta wojna. Czy będziemy w stanie się obronić? Czy kiedy zablokują całą naszą informatykę, czy dziennikarze będą nadal usiłowali przekazywać nam informacje, czy może zdezerterują? Od tych myśli aż odechciało mi się jeść. Pokarm stawał mi gulą w gardle tak jak wtedy, gdy czymś bardzo się martwiłam.
Podziękowałam więc dziewczynom za wspaniały, a przede wszystkim bardzo obfity posiłek i nie czekając na ich odejście położyłam się na swym tapczanie bez umycia zębów.
– Tylko nie mów nikomu – mamrotały one z pełnymi ustami, a ja w tym czasie podjęłam decyzję: jutro wracam do rodziców, bo nie pozwolę, aby wojna nas rozdzieliła, a przynajmniej nie dobrowolnie.

10 replies on “Ruscy wkraczają do Polski, a my głodujemy”

Tylko nie mów nikomu? Dość ładnie się wstrzeliłaś z tym tekstem w różne akcje, które się na Eltenie odbywały. xd

na forum chyba jeszcze jest, ale nie wiem. Na kilku blogach w tym moim jest kilka komentarzy właśnie w tym stylu

Nie powinno już być. Generalnie były tym tekstem zaspamowywane fora, ale i konta spamerskie powstawały. Ja nawet prywatną wiadomość o tej treści dostałam.

A więc tak. Był sobie człowieczek, o wdzięcznym nicku xxx, który na wielu blogach pisał w komentarzach. Tylkoniemównikomu bez spacji. 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *