Categories
Moje przygody z muzyką Przemyślenia i inne takie

Przedmikołajkowe prezenty oraz życzenia bożonarodzeniowe

Categories
Przemyślenia i inne takie

Gdybym nie miała skrzydeł

Gdybym nie miała skrzydeł moje życie byłoby nudne i bez polotu. Nie miałoby sensu, byłoby bezwartościowe. A jednak mimo wszystko muszę ponarzekać na moje skrzydła, gdyż moim zdaniem, są one wadliwe, słabe, brak im kondycji. Są piękne, ale wątłe jak u motyla. Są miłe w dotyku, ale szybko się niszczą. Są duże, ale nie dość umięśnione. No dobra, dosyć tych przenośni, przejdźmy lepiej do sedna. Moimi skrzydłami są moje pasje czyli: zwierzęta (zwłaszcza ptaki) oraz muzyka. Jednak cóż z tego, że one są? Niby kocham zwierzęta, sporo wiem na ich temat, mam swoją świnkę morską Tosię rasy rozetka, która osładza me troski, potrafię zaciekawić moją pasją innych, ale… Moje dwa największe marzenia czyli posiadanie papugi, najlepiej którejś z konur albo psa pinczera miniaturowego nadal pozostają niespełnione.
Idźmy dalej. Niby kocham muzykę, mam już sporą kolekcję płyt, choć, moim zdaniem, z dużymi brakami, jednak cóż z tego, gdy nadal nie zdobyłam się na to, aby poprowadzić własną audycję muzyczną, choć przez krótki czas miałam na to okazję? Cóż z tego, skoro nadal nie spotkałam się na żywo z moim ulubionym dziennikarzem muzycznym – Marcinem Wojciechowskim, choć prawdę mówiąc, gdybym (naturalnie jeszcze przed pandemią) zebrała się w sobie i wybrała się do jakiegoś miasta, gdzie latem wysyłano go, aby prowadził listę przebojów w terenie mogłoby się to udać? Dlaczego choć tyle chcę zrobić, to nadal stoję w miejscu? Dlaczego nie idę o krok dalej a jeśli idę, to poruszam się tak powoli? Dlaczego gdy zrobię milowy krok do przodu zaraz potem stawiam dwa kroki w tył? Co jest nie tak z moimi skrzydłami? Dlaczego mnie nie unoszą?! Na koniec pozostaje zadać sobie pytanie. Czy chciałabym posiadać inne skrzydła? Naturalnie, że bym nie chciała, bo moje skrzydła choć słabe towarzyszą mi od dzieciństwa i nie rozstaję się z nimi, bo moi bliscy akceptują mnie z takimi właśnie skrzydłami jakie mam, a nawet twierdzą, że jest mi w nich do twarzy, bo są dopasowane, bo leżą na mnie jak ulał. Nie chcę się więc z nikim zamieniać na inne skrzydła, ani też pozbywać się swoich, bo gdybym nie miała skrzydeł moje życie byłoby niczym.

Categories
Przemyślenia i inne takie

Drobne wydarzonka

Categories
Przemyślenia i inne takie

Coś wam dziś opowiem moim zmienionym głosem

Categories
Przemyślenia i inne takie

Kilka rzeczy do przekazania

Categories
Przemyślenia i inne takie

Co się na blogu pojawić może

Categories
Przemyślenia i inne takie

Złe wieści dla Was!

Witajcie kochani Eltenowicze, moi wierni czytelnicy!
Z przykrością muszę stwierdzić, że jestem zmuszona z przyczyn osobistych zaniechać z aktualizowania mojego bloga. NIe wiem ile potrwa moja nieobecność. Mam obecnie zbyt dużo na głowie, by się nim zajmować. Musicie się więc uzbroić w cierpliwość.
Trzymajcie się ciepło,
Z pozdrowieniami
Amparo

Categories
Przemyślenia i inne takie

Waniliowy piątek

W tym wpisie opisuję kolejne przygody z perfumami z czasów szkolnych, niestety kartka z pamiętnika nie zawiera daty.

Waniliowy piątek

Dzisiejszy dzień był cudowny, bo wiele fajnego się wydarzyło!
Rano byłam w muzeum Krzysztoforów i naoglądałam się tam przeróżnych eksponatów. Na lekcjach trochę mi się dłużyło, bo wiedziałam, że po obiedzie wybieram się z dziewczynami do Bonarki, gdzie nawącham się różnych perfum, co przecież uwielbiam robić. Co prawda trochę się obawiałam, czy któreś mi się nie spodobają za bardzo i nie zacznę o nich marzyć, ale obiecałam już Kindze, że opowiem jej jak pachną perfumy jej ulubionej piosenkarki – Celine Dion. Adzie również powiedziałam, że jadę do galerii wąchać perfumy i podzielę się z nią wrażeniami. Ten dzień nazwałam waniliowym, ponieważ przez cały niemal pobyt w ogromnym kompleksie sklepów towarzyszył mi jej zapach. Najpierw powąchałam waniliową świeczkę, którą Milena kupowała dla swej mamy.
Potem szukałam w rosmanie perfum z wanilią, a na koniec kupiłam sobie żel pod prysznic o zapachu jogurtu i wanilii.
Odkąd zaczęłam używać Lady Gaga Famę zmienił mi się gust, co do zapachów, bo po pierwsze:
– zaczęły mi się podobać niektóre perfumy Mileny, których wcześniej nie lubiłam;
– po drugie zaczęłam lubić nieco słodsze zapachy zwłaszcza miód i wanilię. Bardzo fajny był ten waniliowy dzionek, nie prawdaż?

Categories
Przemyślenia i inne takie

Lady Gaga Fame

To jest kartka z pamiętnika, która opowiada o bardzo wtedy ważnych dla mnie perfumach. Były to drugie perfumy w moim życiu, które sama sobie wybrałam, kupiłam, a nie otrzymałam od kogoś na prezent. Zazwyczaj tego typu prezenty w moim przypadku bywały nietrafione.
16. października 2012 r. Wtorek
Spełniło się moje wielkie marzenie! Kupiłam sobie perfumy "Lady Gaga famę", a dokładnie to Ewelina mi je kupiła oczywiście za moje pieniądze, a mówiąc ściślej za pieniądze, które przywiózł mi tata, który przyjechał z babcią do Krakowa by mogła odbyć wizytę u lekarza i przy okazji mnie odwiedzili.
Jestem niewypowiedzianie szczęśliwa! Wczorajszy wieczór obfitował w wiele emocji.
Kiedy wróciłam z kolacji Ewelina i Kasia wybierały się do Bonarki. Ewel zapytała mnie czy czegoś bym stamtąd nie chciała i wtedy pomyślałam, że oprócz mojego wielkiego marzenia to nie mam w żadnym sklepie nic do kupienia.
Zaczęłam się więc zastanawiać czy w bonarce jest sefora czy nie.
Wtedy Ewela wspomniała o perfumach, a ja dałam jej pieniądze i umówiłam się z nią, że jeżeliby zmieniło się coś cenowo np. jakaś promocja, albo gdyby niespodzianie podrożały, to żeby do mnie dzwoniła i wtedy będziemy się dogadywać przez telefon, co do zakupu. Z Mileną natomiast umówiłam się tak, że jeśli dziewczyny wrócą to Milena ma mi puścić, sygnałka i wtedy przybiegnę, bo trzeba Ci wiedzieć, że trudny czas oczekiwania miałam spędzić z przyjaciółką. Tak jak przypuszczałam czekanie było nieznośne, jak to zwykle z czekaniem bywa.
Kiedy wreszcie Milena zadzwoniła, ja przybiegłam do pokoju z prędkością ponaddźwiękową.
Jakież było moje rozczarowanie, kiedy dowiedziałam się, że perfumy wykupiono i jak na razie nie mam na nie szansy.
Przyznam szczerze, że chciało mi się płakać i nie wiedziałam czy zdołam się pozbierać na tyle by móc spokojnie zdobywać wiedzę. Totalnie zrozpaczona i schandrowana usiadłam na łóżku i usiłowałam uczyć się fizyki. Po chwili zadzwoniła do mnie Ada, by się dowiedzieć czy je mam.
Powiedziałam jej, że nie i po smutnej chwili milczenia rozłączyłam się i ponownie wzięłam do ręki zeszyt od fizyki.
Kiedy czytałam i uczyłam się, jeśli w ogóle można było tak nazwać tę emocjonalną wegetację i przebieganie palcem po kartkach zeszytu słyszałam, że Kasia z Eweliną o czymś szepczą.
Długo jednak na to nie zwracałam uwagi, ponieważ każdy ma prawo mieć swoje tajemnice.
Kiedy tak chandrowałam się z zeszytem od fizyki w ręku wreszcie Ewel nie wytrzymała i wręczyła mi skrzętnie zapakowane pudełeczko, w którym wiadomo oczywiście, co było! Rozpakowałam je prędko poczym krzyknęłam:
? Uduszę was i posiekam na kawałki! ? Potem jak pershing pobiegłam z perfumami w garści do mej przyjaciółki by się z nią radością podzielić. Nie mogłam jej przecież zostawić w przeświadczeniu, że ich nie mam! Ada się niestety myła, więc musiałam na nią poczekać.
Kiedy wróciła wreszcie z łazienki pokazałam jej perfumy i opowiedziałam o smutnej-wesołej przygodzie z perfumami, jaką zaaranżowały dziewczyny z pokoju.
Potem musiałam już wrócić, żeby nie dostać ochrzanu od wychowawców, że za długo siedzę na starym.
Przygodę z perfumami opowiedziałam również pani Beacie i pokazałam jej obiekt moich marzeń.

Categories
Przemyślenia i inne takie

Przedświąteczna kartka z mojego pamiętnika

Do tej pory nie chwaliłam się Wam nigdy wpisami z mojego pamiętnika, ale może czasem warto coś tutaj z niego wrzucić?
04.04.2020. Sobota
Niestety nie przynoszę Ci dobrych wieści.
Nadal trwa kwarantanna! Już prawie miesiąc siedzę w domu i coraz częściej pojawiają się chwile załamania i uczucie zniechęcenia, jak ja to mówię, ‚zrobocenia’. W czwartek przywitaliśmy nowy miesiąc ? kwiecień i tata miał wtedy dzień wolny, jednak nikt nawet nie pomyślał o prima a prilis.
Jedynie na facebooku, a zwłaszcza na grupach pojawiały się jakieś żarciki. W tym roku była moda na straszenie opłatami za korzystanie z usług facebooka. W tym tygodniu nie byłam na absolutnie żadnym spacerze, bo zaostrzono obostrzenia dotyczące kwarantanny i muszę Ci przyznać, że ich najbardziej mi brakuje. Z naturą nie da się bowiem obcować wirtualnie tak jak to się robi w przypadku kontaktów ze znajomymi czy korzystaniu z innych rozrywek.
Dobrze, że chociaż mam świnkę. A propos rozrywek zauważyłam, że coraz chętniej nadrabiam zaległości muzyczne.
Poprawił mi się też kontakt z Latynosami, bo mam znacznie więcej czasu na pisanie z nimi. Wykładowcy zadają coraz więcej, ale na szczęście ustalają dość długie terminy na wykonanie wyznaczonych przez siebie prac.
Znów mam ogromną awersję do mojej pracy licencjackiej, ale obiecałam sobie, że od przyszłego tygodnia biorę się za nią ostro. W tym roku święta będą wyjątkowo smutne, bo nikt nas przecież nie odwiedzi, ani my nikogo, ale i tak przystroiłam tak jak zwykle pokój. Jedynym poważnym brakiem w mojej dekoracji wielkanocnej jest nieobecność mojego ulubionego ceramicznego koguta, któremu odpadła głowa. To bardzo stara figurka. Dostałam ją jeszcze we wczesnym dzieciństwie, bo bardzo marzył mi się gliniany kogucik, o którym usłyszałam w programie dla dzieci. Raz już mu głowa odpadła, gdy uparłam się, by zawieźć go do internatu. Od czasu naprawy figurki trzymała się ona aż do dzisiaj. To już druga tego typu pamiątka, która uległa zniszczeniu.
Pierwszą była ceramiczna mewa przywieziona z obozu językowego w Jastrzębiej Górze. Ona też raz została uratowana ? tata naprawił jej dziób, ale po drugim upadku już nic nie dało się dla niej zrobić, więc wylądowała w koszu na śmieci. Z ogromną przykrością muszę stwierdzić, że nie mam już nic do dodania, więc usłyszymy się najprawdopodobniej zaraz po świętach. Trzymaj się więc tam ciepło i przede wszystkim zdrowo.