Categories
Moje przygody z muzyką Przemyślenia i inne takie

Przedmikołajkowe prezenty oraz życzenia bożonarodzeniowe

Categories
Moje przygody z muzyką

Rozpakowywanie płyty Meghan Trainor – Treat myself i trochę ględzenia przy okazji

Categories
Moje przygody z muzyką

Tym razem nie o płycie, ale o kasecie, która przypadkiem wpadła mi w ręce

Categories
Moje przygody z muzyką

Kolejnyzakup płyty oraz co u mnie

Categories
Moje przygody z muzyką

Psikus od Lady Gagi

Categories
Moje przygody z muzyką

Trochę o moich nowych płytach i w ogóle co tam u mnie

Categories
Moje przygody z muzyką

Długo oczekiwane prezenty

Categories
Moje przygody z muzyką

Z kącika wspomnieniowego – Rihanna czy Seal, oto jest pytanie

Oto moje kolejne przygody z moimi trywialnymi marzonkami z czasów szkolnych.
25.11.2014 r. Wtorek
Muszę zacząć od początku, czyli od przypomnienia pewnego piątku kiedy to pojechałam z przyjaciółką do galerii krakowskiej. W Rossmanie obejrzałam polecane mi przez Adę perfumy Rihanny, które zresztą spodobały mi się bardzo, ale trochę o nich zapomniałam, bo nie miałam na nie żadnej nadziei, ale rodzice zaczęli coś podpytywać, babcia zresztą też i wtedy się okazało, że rodzajów tych perfum jest aż 4.
Wkurzyło mnie to bardzo, bo ja nie wiedziałam zupełnie, które mi wtedy pokazano.
Poszłam więc dziś na mały, przedMikołajowy rekonesans.
Oczywiście jak to zwykle z mymi marzeniami bywa miałam przygody, bo w obu Rossmanach nie było testerów a w seforze w ogóle nie mieli tych perfum.
Dopiero w jakiejś nieznanej mi drogerii miła, młoda pani pokazała mi 3 testery i cierpliwie znosiła moje wielkie niezdecydowanie. Po wielkim wąchaniu i rzeczowej rozmowie z ekspedientką opuściłam sklep.
Zaraz po powrocie do internatu pochwaliłam się wszystkim moim marzeniem i pytałam, które perfumy by wybrali.
Większość głosów była za czarnymi. Po kolacji przyszła Ada, przyszła też pani kierownik, by pomóc mi w odnalezieniu mego rozwalającego się klucza do szafki. Kiedy byłam na kolacji podobno leciała piosenka określona przez Milenę mianem niepowtarzalnej a gdy weszłam do pokoju kończyła się Alanis havoc and bright lights.. Gdy pani kierownik uporała się z kluczem Wojciechowski puścił piosenkę Natalii Inbruglia – shiver a ja wysłuchałam jej na stojąco, co bardzo wychowawczynię zdziwiło. Rozmawiałam też z Kingą i opowiadałam jej wszystko co się wydarzyło oraz z mamą i wtedy ona oficjalnie powiedziała o ich planach na Mikołaja.
Wtedy powiedziałam mamie o innej alternatywie jaką byłaby kolejna płyta Seala do mojej kolekcji.
Wiedziałam, że albo jedno albo drugie, ale skłaniałam się bardziej ku perfumom. Może dlatego, że miałam je jeszcze na ręce i czułam przez całą naszą rozmowę, bo akurat trzymałam tą rękę z telefonem przy uchu. Gdy mama się rozłączyła dostałam lekkiego podchandrza. No bo co ja mam teraz zrobić. Mam tylko jeden album Seala, ale z drugiej strony wszystkie perfumy mi się już znudziły a teraz jest akurat czas gwiazdkowy więc… Co prawda mama mówiła, że perfumy mogę dostać na mikołaja a płytę na gwiazdkę, ale też nie chcę tak dębić od tych rodziców, bo oni ciężko zarabiają na życie. Mama spędza święta w Niemczech, a tata chodzi po jakichś słupach, marznie, moknie i użera się z klientami. W końcu zdecydowałam, że chyba perfumy będą lepsze, bo i tak mam najlepszą płytę Seala, a perfumy są droższe od przeciętnego albumu, więc mogę ją nawet kupić kiedyś za własną rentę bez okazji. Co prawda rozmyślam trochę o "Human Beings", ale chyba jeszcze nie mam na niego fazy. Zajęłam się nauką, myciem itd. Po kąpieli miałam właśnie ponownie zasiąść do komputera kiedy zadzwoniła mama mówiąc, że tata właśnie zamawia perfumy i to za przyzwoitą cenę. To dobrze, nie będę już mieć dylematu, a płyta Seala poczeka.
jeśli rzeczywiście tak go polubiłam, to prędzej czy później znajdzie się okazja by ją mieć, a jeśli to tylko przelotne, to nawet lepiej, że jej nie kupię, a perfumy i tak wykorzystam i będę ładnie pachnieć na studniówce jak powiedziała dziś Ewel.

Categories
Moje przygody z muzyką

Z kącika wspomnieniowego – Płytowa niedziela

Kolejne przygody z muzyką z mego pamiętnika.
06.05.2014 r. Niedzielne dokonywanie barteru
Tydzień temu, gdy słuchałam sobie w najlepsze Morissetki umówiłam się z Kamilą, że przywiezie mi ona płyty Britney Spears, które miała oddać na loterię, ale by o tym nie zapomniała wczoraj napisałam do niej smsa i zaproponowałam śliczny barterek: ja jej jakieś filmowe cuś, które dostałam kiedyś tam a ona mi płyty Britney, które jak to ona określiła jej zbywają.
Dziś już się nie mogłam doczekać kiedy wreszcie dojadę do tego Krakowa. Wybierałam się właśnie do Kamili kiedy ona wpadła do nas z głośnym lamentem, bo ma jakieś problemy ze swymi współlokatorkami, ale mimo to przyszła z płytami i jak się okazało nie tylko Britney.
Była tam też płyta Spice Girls z mnóstwem mych ulubionych kawałków oraz płyta Lady Gagi, którą chętnie zaopiekuje się ma przyjaciółka, bo na szczęście takowej jeszcze nie posiada.
Jedna płyta Britney jest trochę dziwna, bo oprócz tego, że nie ma okładki, to jeszcze tak dziwnie się odtwarza i są na niej jakieś dziwne pliczki i trochę boję się jej włożyć do wieży po tym co kiedyś odpaliła z pewnym krążkiem a nie chcę biednej staruszki narażać na wstrząsowe przeżycia, by nie chciała przypadkiem zakończyć ze mną współpracy. Jak na razie spróbuję odtworzyć tę płytę u Kaśki i zobaczymy co jej radio na nią powie. W najgorszym wypadku będę jej w domu słuchać na boomboxie.
Druga płyta Britney, Spicetki oraz Lady Gaga są już normalne i z okładkami. Nie powinnam narzekać na tą dziwną płytę, bo przecież darowanej Kamili się w zęby nie zagląda. W najbliższym czasie spytam się jej, czy lubi twórczość Alanis i czy ma coś w swoich obszernych jak widać zbiorach. Za jakiś czas kupię sobie mini album "Feast on Scrabs", ciekawe ile on kosztuje.

Categories
Moje przygody z muzyką

Dalsze przygody związane z radiem

25.04.2020. Sobota
Przyszedł czas na kolejny, obiecany wpis dotyczący pana Marcina Wojciechowskiego.
Wczorajszego dnia, w piątek, słuchałam audycji od samego jej początku czyli od 21:00. i od razu zauważyłam, że dziennikarz zastosował się do moich sugestii, ponieważ jego audycja zawierała mnóstwo konkursów, ciekawostek muzycznych oraz piosenek, które były puszczane za czasów świetności tej audycji. W jednym z tych konkursów chciałam nawet wziąć udział, ale zrezygnowałam, bo pewnie jak zwykle bym się nie dodzwoniła, postanowiłam więc dziś skupić się jedynie na swojej sprawie.
Jednak mojej piosenki nie było i nie było.
Czekałam na nią aż dwie godziny, bo została wyemitowana dopiero po 23. Pan Marcin zapowiadając utwór wspomniał o tym, że piosenka została zaproponowana przez jedną z słuchaczek, której ten kawałek kojarzy się z jego audycją oraz mówił fakty na temat tej piosenki, a także o wokalistce, która śpiewa utwór. Po piosence, tak jak obiecałam, zadzwoniłam do pana Marcina i odebrał po wielu sygnałach. W czasie rozmowy powiedziałam dziennikarzowi, że dzisiejsza audycja jest właśnie taka jak te dawne sprzed kilku lat i wymieniłam utwory, które mi się podobały.
Potem pan Marcin wpuścił mnie na antenę i rozmawialiśmy o utworach napisanych specjalnie pod sytuację związaną z Covit 19. Na koniec, znów poza anteną dziennikarz obiecał mi prezent od radia, więc podałam swój numer telefonu i na tygodniu ktoś do mnie zadzwoni, a wtedy będę mogła wybrać płytę z ich listy nagród. Mam nadzieję, że zadzwonią i że będę wtedy przy telefonie, bo słyszałam od znajomych, że jeśli się raz nie odbierze, to drugi raz już nie dzwonią. Raz też kolega miał taką sytuację, że w ogóle do niego nie zadzwonili, ale ta sytuacja miała miejsce w związku z inną stacją radiową.
Podobno też mam cierpliwie czekać na przesyłkę, ale to akurat jestem w stanie zrozumieć, gdyż sytuacja jest jaka jest, zresztą też od znajomych wiem, że czeka się dość długo na radiowe prezenty. [Pewnie jak im się uzbiera więcej przesyłek to wtedy wysyłają hurtem]. W najbliższym czasie nie mam zamiaru dzwonić do pana Marcina, chyba, że w sprawie jakiegoś konkursu, ale wiem, że jest możliwość kontaktu i jak tylko nadarzy się następna okazja to z pewnością ją wykorzystam.
Szkoda tylko, że moje marzenie musiało się spełnić w tak trudnych okolicznościach jak koronawirusowa kwarantanna.
Dziś oglądałam filmik na YouTube z kanału mojej ulubionej nauczycielki języka hiszpańskiego „Pod niebem Malagi” i ona mówiła, że w Hiszpanii jest nadal bardzo źle, są ogromne obostrzenia, a do tego duża ilość fakenewsów i słaba organizacja rządu, co sprawia, że ludzie tam są naprawdę nieszczęśliwi i podłamani psychicznie. Ja osobiście, znacznie bardziej odżyłam odkąd mogę wyjść do parku czy do lasu. Nagrywam ptaki, co w dalszym ciągu jest moją pasją. W przyszłym tygodniu organizuję ze znajomym wirtualne spotkanie dotyczące ptaków na platformie Zoom, dla kieleckiego oddziału fundacji Szansa dla niewidomych.
To tyle w dzisiejszym wpisie, odezwę się, gdy znów coś się wydarzy.