Categories
Sny

Dodatek do miksu

Kolejny sen związany z realizacją dźwięku
## Dodatek do miksu
Babcia podsuwa mi słodycze, wypytuje, zagaduje, a tym czasem ktoś się usilnie do mnie dobija: na messengerze, na skypie. Kiedy babcia wychodzi, ktoś do mnie dzwoni. To Martyna.
– Cześć. Czemu nie reagujesz na Oriola: nie odbierasz, nie odpisujesz? On coś od ciebie chce!
– No dobrze, zaraz to sprawdzę. Spokojnie.

Kolejny sen związany z realizacją dźwięku

Dodatek do miksu

Babcia podsuwa mi słodycze, wypytuje, zagaduje, a tym czasem ktoś się usilnie do mnie dobija: na messengerze, na skypie. Kiedy babcia wychodzi, ktoś do mnie dzwoni. To Martyna.
– Cześć. Czemu nie reagujesz na Oriola: nie odbierasz, nie odpisujesz? On coś od ciebie chce!
– No dobrze, zaraz to sprawdzę. Spokojnie.
Okazuje się, że Oriol ma mały problem, bo założył się z kimś, że w jakimś niedługim czasie dokona miksu pewnych kotłów, ale coś mu tam nie wychodziło a termin dobiegał końca.
Wzięłam się więc za problematyczne instrumenty, ale nie było przy nich wiele roboty.
Jeszcze tego samego dnia, po ukończonym miksie, oddawałam się odprężeniu, kiedy przyszła babcia z wieścią:
– Kochana, przyniosłam ci pieska.
– Pieska? Niby skąd?
– Na tej kartce jest napisane, że to od Alicji i że przyjaciółka oddaje chorowitego pieska w dobre ręce, by go wyleczyły, bo u niej w domu nie ma na to warunków.
Była to biała suczka. Z wielkości taka jak Fox, z sierści między Foxem a Amy. W każdym razie była śliczna, ale rzeczywiście jakaś niemrawa. Na owej kartce przyczepionej do obróżki suni były napisane również wytyczne jak o nią dbać. Babcia przeczytała je skrzętnie. Nie miałam tranu, który był wypisany na liście lekarstw, więc podałam szczeniakowi rutinoscorbin i zaraz bardzo tego pożałowałam, bo przestraszyłam się, że psiak od tego zdechnie. Nie powiedziałam nic babci co uczyniłam, tylko martwiłam się w samotności.
Kiedy kąpałyśmy suczkę wrócili rodzice. Zajrzał też wujek, sąsiadka, nawet Oriol.
Wszystkim się pies podobał i życzyli mu rychłego powrotu do zdrowia. Śmieszka, bo tak ją tymczasowo nazwaliśmy, z każdym dniem czuła się coraz lepiej.
Cała rodzina ją uwielbiała.
Nawet mama, która wyciągała kłęby sierści z zakamarków domu.
Któregoś dnia, siedząc na kanapie z rodzicami, powiedziałam mimochodem:
– Obiecywałeś kiedyś tato, że przyniesiesz mi takiego pieska.
– No, zdarzają się takie, jak jeżdżę po domach.
– Mówiłaś też, że sama coś przywleczesz – dodała mama.
– No mówiłam, ale na razie nic się nie trafiło. Z każdym upływającym dniem, przywiązywaliśmy się do Śmieszki coraz bardziej, zwłaszcza ja i babcia. Zaczęły mnie nurtować pytania takie jak: Po co rodzinie Alicji trzeci pies? Skąd jest w ogóle ta suka i jak się u nich znalazła?
Któregoś dnia nie wytrzymałam i sięgnęłam po telefon, by zasięgnąć języka u koleżanki i wtedy odwiedził mnie Oriol z wieściami.
– Pies nie jest Ady. Dostałem go od kolegi za ten miks, bo dobrze się spisałem. To nawet nie była zapłata, tylko taki dodatek. Kolega wiedział, że szczeniak jest chory i miał nadzieję, że mi szybko zdechnie i nie będzie zawadzać w domu. Ja wolę koty a u was tak przestronnie, nie to co u mnie. Poza tym, ty chciałaś psa a twoi rodzice nie, więc to była świetna okazja, by przyjąć psa na próbę, tak niezobowiązująco.
– No tak, ale teraz suka jest zdrowa, ma się dobrze. I co w związku z tym? – spytałam rzeczowo.
– Teraz decyzja należy do was. To jest skundlony szpic, więc jak go nie weźmiecie, to upchnę za parę złotych, bo jest ładny.
– Ok. W takim razie porozmawiam z rodzicami. Ciekawe wieści przynosisz chłopie.
Mijały dni a ja nie pisnęłam o owych wieściach ani słówka. Z jednej strony cieszyłam się, że to nie pies Alicji, bo przy hałaśliwej i niedelikatnej Lilce mógłby znów poczuć się gorzej, ale z drugiej strony teraz czeka mnie batalia z rodzicami, by go w domu zatrzymać. W końcu zwierzyłam się ze wszystkiego babci. Ona była szczęśliwa, że taki śliczny pies z nami zostanie i w ogóle nie widziała problemu. Zadzwoniłam do Ali, by jej opowiedzieć swoją przygodę. Ona powiedziała, że jeśli u nas nie zostanie, to może ją wziąć do siebie.
– Ale Lila?
– No cóż. Lilkę spróbuję ustawić. Co się będzie fajny pies marnować. Ja nie długo kończę szkołę, będę siedzieć w domu. A potem to szczeniak dorośnie i poradzi sobie jakoś. Nie pocieszyły mnie wcale zapewnienia Alki. Koleżanka zbyt daleko mieszka, bym psa mogła odwiedzać.
Żyłam więc nadzieją, że rodzice też bardzo przywiązali się do Śmieszki i pozwolą ją zatrzymać na zawsze.

Przypisy

Amy – nieduża suczka wielkości jamnika należąca do jednej z moich cioć. Ma ona sierść długą, gładką, delikatną, jedwabistą, podobną do sierści spanieli.
Fox – pies jednej z moich koleżanek. Jest podobnej wielkości co Amy, ale ma nieco krótszą, lecz bardziej gęstą sierść niż suczka cioci. Sierść Foxa można bardziej porównać do futra, gdyż jest bardziej zwarta.

2 replies on “Dodatek do miksu”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *