Categories
Sny

Jak oni mogli

Z teczki o Oriolu
## Jak oni mogli
Pan Patryk nie miał w ogóle dla nas czasu, ponieważ wziął udział w projekcie stworzonym przez jego poprzednią grupę. Dawał nam tylko jakieś zadania, sprawdzał je pobieżnie albo wcale, wychodził gdzieś bez przerwy i był bardzo rozkojarzony. Ciągle błądził myślami w tym projekcie. Okropnie nas to irytowało, ponieważ chcieliśmy się przecież czegoś nauczyć, a nie przebimbać cały ten rok. W pokoju również było nieciekawie, ponieważ Antonina bez przerwy chwaliła się tym ich przedsięwzięciem, nie oszczędzając szczegółów.
Któregoś dnia, gdy byłam wybitnie sfrustrowana nudnymi lekcjami z panem Patrykiem, powiedziała mi, że do projektu wciągnęli również Oriola i że zrobią całą serię packów na temat tego co robią. Z początku w to nie uwierzyłam i zignorowałam całkowicie jej słowa, ale niedługo potem Wiktoria poinformowała mnie, iż słyszała go pod studiem. Wtedy to na prawdę się wkurzyłam i poszłam pożalić się Alicji. Koleżanka słyszała już coś niecoś o zachowaniu naszego nauczyciela, ale pocieszała mnie, że przecież wiecznie tak robić nie może. Moja wściekłość się wzmogła, kiedy to dowiedziałam się od Marcina, że Marian został wciągnięty do tego projektu. Pocieszającą informacją było natomiast to, iż cała ta akcja ma potrwać jeszcze tylko tydzień. Tylko i aż – mówiłam sobie.
– Jakoś to wytrzymamy – pocieszała mnie Wika i z westchnieniem zagłębiała się w swoich sprawach przy komputerze. Z początku myślałam, iż rzeczywiście jakoś ten tydzień przetrzymam, ale wtedy wyniknął jeszcze jeden problem. Zaczęły się rozchodzić pogłoski, iż większość packów w BeatStarze pochodzi z tego projektu, albo też robiły je wcześniej te osoby, które do niego należą i były wymieniane moje fejsy, “For your relax” czy „Office”. Tego było już za wiele. Alicja powiedziała, że nie mogę dalej na to pozwalać i powinnam porozmawiać z Oriolem. Wika też coś tam przebąkiwała, że to szczyt chamstwa, co oni wyprawiają, ale ja nie chciałam skorzystać z rady mych koleżanek, no bo jak niby miałabym udowodnić Oriolowi oraz im wszystkim, że to ja robiłam te packi. Teraz bardzo żałowałam, że nigdy nie chciało mi się dodawać tego pliczku z jakimiś słowami od siebie, bo wtedy już mogłabym się kłócić a tak to dupa zbita. Co prawda ja posiadam wszystkie foldery do tych packów, ale pewnie już nie jeden z ich grupy nauczył się odszyfrowywać packi i robić z nich zwykłe foldery, więc ja na prawdę nie mam nic do gadania, a jedynie się ośmieszę i wyjdę na jakąś desperatkę, która za wszelką cenę chce się dostać do projektu a ja przecież nie chciałam w taki sposób tam się znaleźć.

Z teczki o Oriolu

Jak oni mogli

Pan Patryk nie miał w ogóle dla nas czasu, ponieważ wziął udział w projekcie stworzonym przez jego poprzednią grupę. Dawał nam tylko jakieś zadania, sprawdzał je pobieżnie albo wcale, wychodził gdzieś bez przerwy i był bardzo rozkojarzony. Ciągle błądził myślami w tym projekcie. Okropnie nas to irytowało, ponieważ chcieliśmy się przecież czegoś nauczyć, a nie przebimbać cały ten rok. W pokoju również było nieciekawie, ponieważ Antonina bez przerwy chwaliła się tym ich przedsięwzięciem, nie oszczędzając szczegółów.
Któregoś dnia, gdy byłam wybitnie sfrustrowana nudnymi lekcjami z panem Patrykiem, powiedziała mi, że do projektu wciągnęli również Oriola i że zrobią całą serię packów na temat tego co robią. Z początku w to nie uwierzyłam i zignorowałam całkowicie jej słowa, ale niedługo potem Wiktoria poinformowała mnie, iż słyszała go pod studiem. Wtedy to na prawdę się wkurzyłam i poszłam pożalić się Alicji. Koleżanka słyszała już coś niecoś o zachowaniu naszego nauczyciela, ale pocieszała mnie, że przecież wiecznie tak robić nie może. Moja wściekłość się wzmogła, kiedy to dowiedziałam się od Marcina, że Marian został wciągnięty do tego projektu. Pocieszającą informacją było natomiast to, iż cała ta akcja ma potrwać jeszcze tylko tydzień. Tylko i aż – mówiłam sobie.
– Jakoś to wytrzymamy – pocieszała mnie Wika i z westchnieniem zagłębiała się w swoich sprawach przy komputerze. Z początku myślałam, iż rzeczywiście jakoś ten tydzień przetrzymam, ale wtedy wyniknął jeszcze jeden problem. Zaczęły się rozchodzić pogłoski, iż większość packów w BeatStarze pochodzi z tego projektu, albo też robiły je wcześniej te osoby, które do niego należą i były wymieniane moje fejsy, "For your relax" czy „Office". Tego było już za wiele. Alicja powiedziała, że nie mogę dalej na to pozwalać i powinnam porozmawiać z Oriolem. Wika też coś tam przebąkiwała, że to szczyt chamstwa, co oni wyprawiają, ale ja nie chciałam skorzystać z rady mych koleżanek, no bo jak niby miałabym udowodnić Oriolowi oraz im wszystkim, że to ja robiłam te packi. Teraz bardzo żałowałam, że nigdy nie chciało mi się dodawać tego pliczku z jakimiś słowami od siebie, bo wtedy już mogłabym się kłócić a tak to dupa zbita. Co prawda ja posiadam wszystkie foldery do tych packów, ale pewnie już nie jeden z ich grupy nauczył się odszyfrowywać packi i robić z nich zwykłe foldery, więc ja na prawdę nie mam nic do gadania, a jedynie się ośmieszę i wyjdę na jakąś desperatkę, która za wszelką cenę chce się dostać do projektu a ja przecież nie chciałam w taki sposób tam się znaleźć.
Nareszcie nadszedł ostatni dzień akcji. Miała się odbyć uroczysta kolacja z panią dyrektor ośrodka oraz kierownictwem internatu i przy wszystkich uczniach miały być wręczane uczestnikom nagrody.
Ubrałam się odświętnie na tę cholerną uroczystość i zeszłam wraz z Wiką na jadalnię, bo Antosia oczywiście poszła o wiele wcześniej, żeby zająć honorowe miejsce i takie tam. Na stołówce był taki ścisk, że nie było gdzie szpilki wsadzić, no ale przecież o wspaniałym projekcie pana Patryka musiała dowiedzieć się cała szkoła, nawet maluszki z podstawówki.
Pani dyrektor wyszła na środek i zaczęła się rozwodzić nad rozlicznymi zasługami projektu, których nawet nie słuchałam a potem zaczęło się wręczanie nagród i oczywiście Tośka dostała nagrodę za zrobione packi do BeatStara a Marian za nagrywanie czy coś takiego.
Myślałam, że mnie tam skręci na tym krześle. Wika też wzdychała ciężko, chociaż jej to nie dotyczyło. Po skończonej części oficjalnej rozdano wykwintny posiłek, składający się, jak w prawdziwej restauracji, z przystawki, zupy, drugiego dania oraz deseru.
Naturalnie nie miałam apetytu. Coś tam dziobnęłam w każdym z dań. Wika też nie pałała żądzą jedzenia. Po skończonym posiłku nie wytrzymałam i udałam się do studia. Tak jak przypuszczałam pan Patryk tam był. Opowiedziałam mu o wielu packach, które zrobiłam i jak czuję się z tym, co zaszło. Wspomniałam także o jego nieobecnościach na naszych lekcjach i pobieżnym nas uczeniu.
– To dlaczego nie zgłosiłaś mi sprawy tych packów? – zapytał opiekun grupy.
– Ponieważ nie miałabym jak udowodnić, że są zrobione przeze mnie. To ja powinnam dostać nagrodę – wyrwało mi się na koniec.
– Co do packów, to na pewno znalazłoby się jakieś rozwiązanie. A jeśli chodzi o wasze zaległości, to spokojnie je nadrobimy. Nie martwcie się o nie. Przepraszam was, że tak to wyszło, ale dzięki temu projektowi będziemy mieć pieniądze na nowy, świetny sprzęt do naszego studia.
– Które lada chwila przyjdzie nam opuścić – znów nie zdołałam ugryźć się w język. Pan Patryk westchnął ciężko i zaczął szykować się do wyjścia.
Pożegnałam go więc i udałam się do sypialni. Tam czekał na mnie Jarek, który dowiedział się o moim przykrym zdarzeniu.
– Masz, przyniosłem ci kulę matematyczną. To taka zabawka dla umysłów ścisłych. Dostałem ją od naszego nauczyciela od matmy, ale mogę ci ją podarować a ty przekażesz ją Oriolowi.
– I co mi to da? – burknęłam ujmując przedmiot w dłonie.
– Ona jest świetna – chwalił się dalej Jarek. Można nią wykonywać bardzo skomplikowane obliczenia, ale bez własnej wiedzy, jaką posiadasz, ona ci nie pomoże.
– To może oddaj ją matematykowi, bo będzie za nią tęsknił – mruknęłam.
– Też nad tym myślałem. Ja wiem na pewno, że jestem dla niej słabeuszem i muszę jej znaleźć lepszego właściciela.
– W takim razie owocnych poszukiwań życzę – warknęłam i usiadłam na swym łóżku tyłem do niego.
Chciałam już być sama i spokojnie się wypłakać, ale nie było mi to dane. Ledwie wyszedł Jarek, a już nadeszli inni, by mnie pocieszać, dawać dobre rady, albo łajać mnie, że w tej sytuacji mogłam postąpić inaczej. Jedynie Wika była w stanie mnie zrozumieć i nie podejmowała tego tematu, ani żadnego innego, za co byłam jej dozgonnie wdzięczna. Miałam już tego serdecznie dość. Jedyną osobą, z którą mogłabym teraz porozmawiać była Antonina. Chciałam jej wygarnąć to wszystko, co już od dawna cisnęło mi się na język, ale ona akurat gdzieś zniknęła. Przepadła, by uniknąć kary za swój niegodny postępek. Ale kara ją nie ominie. Oj nie. Już ja się o to postaram.

One reply on “Jak oni mogli”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *