Categories
Sny

Konflikt własności (z dedykacją dla Mimi)

To jest dziwny perfumowy sen z dedykacją dla Mimi
## Konflikt własności
Przyjechałam do domu zmęczona jak zwykle. Rozpakowałam się szybko i opadłam na sofę. Po chwili przyszły mama i babcia.
– Kochanie babcia zapomniała już jak pachną perfumy Rihanny. Czy możesz jej ów zapach przybliżyć? – zapytała mama.
Niechętnie podniosłam się z kanapy i wyciągnęłam perfumy, a babcia bez mojej zgody wypsikała się nimi sowicie.

To jest dziwny perfumowy sen z dedykacją dla Mimi

Konflikt własności

Przyjechałam do domu zmęczona jak zwykle. Rozpakowałam się szybko i opadłam na sofę. Po chwili przyszły mama i babcia.
– Kochanie babcia zapomniała już jak pachną perfumy Rihanny. Czy możesz jej ów zapach przybliżyć? – zapytała mama.
Niechętnie podniosłam się z kanapy i wyciągnęłam perfumy, a babcia bez mojej zgody wypsikała się nimi sowicie.
Byłam na nią zła, bo to nie są perfumy na jakieś piątkowe popsikiwania, ale zapach na specjalne okazje.
Poza tym są one małe i drogie. Po niemiłym incydencie babcia opuściła mój pokój. Mama powiedziała, że babcia pewnie nie ma swoich perfum, dlatego wymyśliła ten numer.
Zdziwiło mnie to trochę, bo często rozmawiałam z babcią o perfumach i ona wiele mi swoich pachnideł pokazywała, które zresztą średnio mi się podobały. Następnego dnia przyjechało do nas mnóstwo gości, ale ja nie popsikałam się Rihanną, bo byłam dalej zła na babcię.
Powiedziałam przy gościach mamie, że nie życzę sobie, by tak brutalnie używano moich perfum i że przez te perfumy nie mogłam dostać płyty Seala na mikołaja i potem długo musiałam na nią czekać i że tyle tych perfum było w butelce, że starczyłoby na jeszcze jedną płytę. Po moim haniebnym wystąpieniu udałam się do sypialni rodziców i tam skuliłam się na łóżku.
Czekałam, że zaraz przyjdzie mama i mnie ochrzani, co ja właściwie narobiłam, ale nic takiego nie nastąpiło. Po dłuższym czasie usłyszałam, że parę obcych osób kręci się po moim pokoju i przegląda moje płyty. Goście długo przebywali w moim pokoju, chyba pili kawę czy herbatę. Nie wyszłam do nich, by ich stamtąd przeprosić, ani też grzecznie porozmawiać z nimi.
Postanowiłam przeczekać ten niespodziewany nawał gości i dopiero wyjść z kryjówki.
Jakiś czas leżałam jeszcze wściekła na wersalce rodziców, tym bardziej wściekła, że ktoś obcy panoszył się po moim pokoju.
Wreszcie wszystko ucichło. Po dłuższej chwili nasłuchiwania tej ciszy zdecydowałam się wyjść z sypialni. W moim pokoju pachniało kawą i nikogo już nie było. Nie było chyba nawet gości w całym naszym domu. Podeszłam do biurka. Nie było zalane kawą.
Usiadłam na mym łóżku i zauważyłam tam jakąś płytę.
– Pewnie to któraś z moich płyt, które oglądali ci obcy – pomyślałam irytując się na nowo.
Podeszłam do regału, ale nie zauważyłam tam żadnych niekorzystnych zmian. Zaraz jak mama wróci, bo jej chyba też chwilowo nie ma zapytam się jej co to za płyć. Albo nie, włożę ją do wieży i się przekonam. Przez chwilę przeszedł po mej głowie cień smutku.
Skoro ktoś ją tu zostawił, to trzeba będzie mu ją oddać.
Niedługo jednak się martwiłam.
Nikt raczej nawet swych najulubieńszych płyt nie bierze ze sobą, gdy idzie w gości, więc skoro tu leży, to została zostawiona umyślnie.
Może ktoś ją od kogoś dostał i nosił niedbale w torebce nie wiedząc co z nią zrobić, a gdy usłyszał rozjuszoną nastolatkę mówiącą o płytach stwierdził, że jej ją da, a może przyczyni się do ukojenia jej skołatanych nerwów? Gdy tak stałam przy regale z płytą w rękach do pokoju mego niespodzianie weszła mama.
– Dostałaś płytę – rzekła oschle. – Mam nadzieję, że po twoim wystąpieniu babcia nie posunie się nigdy do takiego czynu jak wczoraj – to powiedziawszy wyszła.
– I tylko tyle? Nie będzie opr?

2 replies on “Konflikt własności (z dedykacją dla Mimi)”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *