Categories
Sny

Za niepływanie

Ktoś poszedł nam na rękę i załatwił praktyki w radiu i w telewizji, ale tylko dla dwóch osób z klasy. Nie mogliśmy się dogadać, kto przyjmie praktyki, dlatego zdecydowano, że zostaną zorganizowane zawody pływackie, które rozstrzygną wszystko.
Wszyscy chcieli oglądać nasze pływackie poczynania i trzeba było zrobić wejściówki, bo nasze pomieszczenie z basenem nie jest zbyt duże.
Jeszcze kilka dni przed zawodami na naszą lekcję instrumentoznawstwa przyszło dwóch mężczyzn, by z nami porozmawiać i zrobić rekonesans.
Jednemu z nich spodobał się bardzo mój głos, ale nic mi nie obiecał, a narobił jedynie nadziei. W dzień zawodów w naszej szkole było już tyle ludzi, że trudno było się poruszać. Pani dyrektor ośrodka była szczęśliwa, że jej szkoła jest teraz tak oblegana i przez to będzie bardziej znana. W drodze do szatni spotkałam pana Marcina Wojciechowskiego, który życzył mi powodzenia. To źle, że wybrano akurat taki typ rywalizacji, bo ja nienawidzę basenów i pływam byle jak. Na pewno więc nie wygram, a co za tym idzie nie dostanę tych praktyk, ani w radiu, ani w telewizji.
Zrezygnowana weszłam do szatni i położyłam torbę z laptopem na ławce. Otworzyłam torbę od laptopa, by wyciągnąć z niej nieszczęsny strój kąpielowy, gdy nagle znalazłam w torbie niedawno kupioną płytę Roxette. Co ona tu w ogóle robi? Usiadłam na ławce z płytą w rękach i zaczęłam się zastanawiać, że jestem tutaj całkiem zbędna, zupełnie tak, jak ta płyta w mojej torbie od laptopa. Nagle usłyszałam dobiegające z głośnika zdanie:

Ktoś poszedł nam na rękę i załatwił praktyki w radiu i w telewizji, ale tylko dla dwóch osób z klasy. Nie mogliśmy się dogadać, kto przyjmie praktyki, dlatego zdecydowano, że zostaną zorganizowane zawody pływackie, które rozstrzygną wszystko.
Wszyscy chcieli oglądać nasze pływackie poczynania i trzeba było zrobić wejściówki, bo nasze pomieszczenie z basenem nie jest zbyt duże.
Jeszcze kilka dni przed zawodami na naszą lekcję instrumentoznawstwa przyszło dwóch mężczyzn, by z nami porozmawiać i zrobić rekonesans.
Jednemu z nich spodobał się bardzo mój głos, ale nic mi nie obiecał, a narobił jedynie nadziei. W dzień zawodów w naszej szkole było już tyle ludzi, że trudno było się poruszać. Pani dyrektor ośrodka była szczęśliwa, że jej szkoła jest teraz tak oblegana i przez to będzie bardziej znana. W drodze do szatni spotkałam pana Marcina Wojciechowskiego, który życzył mi powodzenia. To źle, że wybrano akurat taki typ rywalizacji, bo ja nienawidzę basenów i pływam byle jak. Na pewno więc nie wygram, a co za tym idzie nie dostanę tych praktyk, ani w radiu, ani w telewizji.
Zrezygnowana weszłam do szatni i położyłam torbę z laptopem na ławce. Otworzyłam torbę od laptopa, by wyciągnąć z niej nieszczęsny strój kąpielowy, gdy nagle znalazłam w torbie niedawno kupioną płytę Roxette. Co ona tu w ogóle robi? Usiadłam na ławce z płytą w rękach i zaczęłam się zastanawiać, że jestem tutaj całkiem zbędna, zupełnie tak, jak ta płyta w mojej torbie od laptopa. Nagle usłyszałam dobiegające z głośnika zdanie:
– I właśnie do zawodów przygotowuje się nieoceniona pływaczka Karolina Malicka! Teraz właśnie odstresowuje się płytą Roxette, by z dźwiękiem ich równie wspaniałych piosenek przepłynąć jak najszybciej cały nasz basen!
– Boże, skąd oni wiedzą, co ja teraz robię? Czy ja mam monitoring w szatni, czy co? I dlaczego okrzyknięto mnie wspaniałą pływaczką. Teraz, to ja na prawdę się skompromituję.
Schowałam płytę do torby od laptopa i pośpiesznie wybiegłam z szatni. Nie będę pływała! I tak nic nie ugram, a jedynie zawiodę ich wszystkich i przyniosę wstyd całemu ośrodkowi. Po południu miało się odbyć uroczyste wręczenie medali i uczestnictwa w praktykach. Nie byłam pewna, czy mam tam iść, czy nie, ale chciałam się dowiedzieć, kto zgarnął nagrody, więc poszłam. Na sali gimnastycznej było mnóstwo ludzi.
Stanęłam sobie w kąciku, by nikt mnie przypadkiem nie zauważył.
Drugie miejsce zdobył Bartek, a pierwsze… ja.
Dlaczego ja? Przecież ja w ogóle nie pływałam. Jak to możliwe? Za to, że dostałam pierwszą nagrodę, mogłam sobie wybrać, czy chcę do radia, czy do telewizji, a Bartkowi zostanie to drugie.
Oczywiście wybrałam radio.
Wręczono mi medal i świstek uprawniający mnie do odbycia tam praktyk. Pan Marcin pogratulował mi, a potem zostaliśmy zaproszeni na uroczysty posiłek. Gdy tylko dobiegł on końca pobiegłam do Alicji, by opowiedzieć jej wszystko. Przyjaciółka wiedziała o mojej nagrodzie, ale nie była zadowolona.
– Obiecali mi wejście na basen, gdy będziesz pływała, a potem były z tego nici. Wpuszczono tylko komisję! – nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale zdecydowałam, że powiem prawdę.
– Bo ja w ogóle nie pływałam.
– Co? Jakaś wychowawczyni mi to mówiła, ale nie chciałam jej wierzyć. Podobno pływali nauczyciele, żeby z sali dobiegał szum wody. Bartka dali na drugie miejsce, bo wiedzieli, że on dobrze pływa.
– A co powiedziała na to reszta uczestników i co robiła w tym czasie komisja? – zapytałam.
– Pan Marcin chciał cię wziąć do radia, dlatego musiałaś wygrać, a tym z telewizji spodobał się twój głos. Nie mogli się dogadać, kto cię weźmie, więc zdecydowano, że sama sobie wybierzesz. Nie można było jednak oficjalnie odwołać zawodów, bo tyle ludzi zjechało się do naszego ośrodka. Pan Mateusz nawet proponował takie rozwiązanie, ale pani dyrektor się nie zgodziła.
– Macie ich wszystkich przekonać, że Karolina jest najlepsza! Wydałam tyle kasy na tych gości. To mi się musi teraz zwrócić. Nie mogę ich teraz rozczarować – mówiła pani Florewicz.
Biedny pan Mateusz nie miał innego wyjścia.
Dlaczego ty w ogóle wzięłaś tę nagrodę! Ona ci się nie należała!
– Chciałam być dłużej z panem Marcinem – tłumaczyłam się.
– I tak by coś zrobił, żeby cię przyjąć, skoro mu tak na tobie zależało. A teraz ty okryłaś się fałszywą sławą świetnej pływaczki.
– Bałam się, że się nie uda. Nie mogłam przecież tego wiedzieć. A swoją drogą co oni by zrobili, gdybym nie przyjęła tej nagrody? Pani dyrektor nie mogła przecież wiedzieć, jak bardzo mi na niej zależało więc nie miała pewności, jak się zachowam w tej absurdalnej sytuacji.
– Pani dyrektor była u twoich dawnych wychowawców, którzy cię dobrze znają, a wiem, że zwłaszcza pod koniec czwartej klasy, kiedy już nie wyrabiałaś z maturą i miałaś wszystkiego dość, trochę im się zwierzałaś. U mnie też była, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, co ta kobieta zamierza zrobić, więc też jej powiedziałam.
– Ale nie mogę przecież wszystkiego odkręcić, bo wtedy rzeczywiście ośrodek będzie miał przechlapane, a medal i tak miałam zamiar oddać na cele charytatywne.
– I uważasz, że tym zatuszujesz swoją hańbę?
– Nie, ale…
– Liczy się dla ciebie honor ośrodka, czy twój własny?
– Dobrze. W takim razie pójdę do pana Mateusza i oddam mu medal, ale zobaczysz, że nic dobrego z tego nie wyjdzie.
– Teraz to nic nie da. Lepiej pomyśl kto oprócz Bartka dobrze pływa w twojej klasie. Weź obie te osoby i porozmawiaj z nimi. Bartkowi oddaj medal i praktyki i niech oni zdecydują która osoba pójdzie do radia, a która do telewizji. Mam nadzieję, że nie będą się o to kłócić. Przeproś ich naturalnie gorąco i poproś o dyskrecję z wiadomych powodów.
Alicja miała rację. Należało tak zrobić. Muszę zacząć od rozmowy z naszą wuefistką, bo ona obserwowała ostatnio nasze poczynania w basenie i wie dobrze, kto oprócz Bartka pływa w tej klasie dobrze.
Rozstałam się z Alą obiecując załatwić sprawę.
Cholernie chciało mi się płakać. Trzeba było przynajmniej iść wtedy na ten basen. Już od samego początku byłam cholernym, nieuczciwym tchórzem i muszę to teraz naprawić.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *