Categories
Sny

Wakacje za granicą

Byłam już prawie spakowana na obóz kiedy tata wziął mnie na stronę i powiedział:
– Co będziesz jechać w to samo miejsce z tymi samymi ludźmi! Załatwiłem ci wyjazd do innej nadmorskiej miejscowości z zupełnie inną młodzieżą! Co ty na to? Mama się o tym nie dowie. Już ja o to zadbam.
Zgodziłam się. W końcu najważniejszym wakacyjnym czynnikiem jest przygoda, a teraz nadarzała się właśnie okazja na taką przygodę. Pojechałam więc za przygodą, ale jak się okazało nie do polskiej nadmorskiej miejscowości lecz do Niemiec. Na początku było całkiem spoko. Mieszkałam w pokoju z dwiema dziewczynami, które bardzo się ze sobą przyjaźniły i miały podobne do siebie głosy. Dziewczęta miały jednak dwie zasadnicze wady: miały w sobie jakieś moce, które powodowały iskry jeśli się którejś z nich dotknęło jak były złe;
Drugą wadą było to że bardzo lubiły rządzić i planować mi cały mój dzień, a także lubiły dysponować moimi rzeczami wmawiając mi, że się na to zgadzam. Opiekunka prawie w ogóle się nami nie zajmowała. Mówię prawie, bo przydzieliła nam pokoje i powiedziała o której godzinie są posiłki oraz o której godzinie mamy znajdować się w ośrodku, dlatego uważałam, że nie warto informować tę kobietę o mankamentach moich współlokatorek zwłaszcza, iż zauważyłam, że mają tu znajomości i wszystko im wolno. Nie miałam więc wyboru, musiałam je jakoś znosić.
Później jednak tak bardzo zaczęły mnie dręczyć i okazywać mi swą wyższość, że postanowiłam uciec do Krakowa, bo akurat kończył się obóz na którym powinnam być. Moi przyjaciele wracając z nad morza napewno zabiorą mnie pod swoje skrzydła jeśli ich o to poproszę. Mój plan udał się częściowo. Udało mi się uciec, ale przy okazji wpadłam do Wisły.

Byłam już prawie spakowana na obóz kiedy tata wziął mnie na stronę i powiedział:
– Co będziesz jechać w to samo miejsce z tymi samymi ludźmi! Załatwiłem ci wyjazd do innej nadmorskiej miejscowości z zupełnie inną młodzieżą! Co ty na to? Mama się o tym nie dowie. Już ja o to zadbam.
Zgodziłam się. W końcu najważniejszym wakacyjnym czynnikiem jest przygoda, a teraz nadarzała się właśnie okazja na taką przygodę. Pojechałam więc za przygodą, ale jak się okazało nie do polskiej nadmorskiej miejscowości lecz do Niemiec. Na początku było całkiem spoko. Mieszkałam w pokoju z dwiema dziewczynami, które bardzo się ze sobą przyjaźniły i miały podobne do siebie głosy. Dziewczęta miały jednak dwie zasadnicze wady: miały w sobie jakieś moce, które powodowały iskry jeśli się którejś z nich dotknęło jak były złe;
Drugą wadą było to że bardzo lubiły rządzić i planować mi cały mój dzień, a także lubiły dysponować moimi rzeczami wmawiając mi, że się na to zgadzam. Opiekunka prawie w ogóle się nami nie zajmowała. Mówię prawie, bo przydzieliła nam pokoje i powiedziała o której godzinie są posiłki oraz o której godzinie mamy znajdować się w ośrodku, dlatego uważałam, że nie warto informować tę kobietę o mankamentach moich współlokatorek zwłaszcza, iż zauważyłam, że mają tu znajomości i wszystko im wolno. Nie miałam więc wyboru, musiałam je jakoś znosić.
Później jednak tak bardzo zaczęły mnie dręczyć i okazywać mi swą wyższość, że postanowiłam uciec do Krakowa, bo akurat kończył się obóz na którym powinnam być. Moi przyjaciele wracając z nad morza napewno zabiorą mnie pod swoje skrzydła jeśli ich o to poproszę. Mój plan udał się częściowo. Udało mi się uciec, ale przy okazji wpadłam do Wisły.
Poza tym moje współlokatorki udały się w pościg za mną uznając to za kolejny obozowy wybryk, który oczywiście ujdzie im na sucho.
Grupy obozowej z nad morza nie spotkałam, ale był tam Radosław. Nie zdążyłam go zapytać, dlaczego nie przebywa na obozie z resztą grupy, bo przyłączyły się do nas dwie moje nowe znajome wraz z jakimiś dwoma innymi chłopcami i zaprosiły nas na pizzę. Nie bardzo mi się ten pomysł spodobał, by się do nich przyłączyć, ale będąc w Krakowie w towarzystwie znanego mi kolegi poczułam się trochę bezpieczniej i zgodziłam się niechętnie na ich propozycję zastanawiając się kiedy to się wreszcie skończy, bo dziewczyny coś wspominały, że ich obóz trwa do końca sierpnia, a nawet dłużej, jeśli pogoda na to pozwoli, a one będą się dobrze bawić.
Bardzo mnie to zirytowało, bo miałam już plany na czas jaki spędzę po obozie nad morzem.
Muszę chyba zadzwonić do taty, żeby po mnie przyjechał. W końcu to on mnie w to wszystko wpakował, a jeśli on nie odbierze to zadzwonię do mamy i przyznam jej się do tego co zrobiłam i gdzie przebywałam przez ostatnie 2 tygodnie. Mama napewno nie zostawi mnie na lodzie, przynajmniej do tej pory nigdy się tak jeszcze nie stało. Pozostawało mieć nadzieję, że i tym razem też tak będzie.

One reply on “Wakacje za granicą”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *