Categories
Moje przygody z muzyką

Z kącika wspomnieniowego – marzenie sprzed dwóch lat

### Z kącika wspomnieniowego
Oto jedna z moich muzycznych przygód z czasów szkolnych.
27.03.2014 r. Czwarcina
Dzień zapowiadał się zwyczajnie a z początku, to nawet był dość miły: dostałam 5 z polskiego, 4 z niemieckiego i 3 z tej kartkówki z ou co to niby miała być pała, było też nudnawe zebranie dotyczące pożegnania klas czwartych na które nasza klasa zbytnio nie ma ochoty. Na pierwszych lekcjach bolała mnie głowa, ale nie poszłam do pielęgniarki, bo liczyłam, że mi przejdzie i tak się rzeczywiście stało. Po południu miałam jak zwykle lekcję organów tylko dziś nieco przedłużoną, potem zajęcia z panem Ogórkiem a potem nauka we własnym zakresie. O pół do szóstej natomiast wybrałam się z panią Beatą na a la weekendowe zakupy w okrojonej wersji do galerii krakowskiej i wtedy dopiero zaczęły się przygody.
Najpierw nie było w Saturnie marzenia mego z przed dwóch lat, które to widziałam pod koniec stycznia, ale nie mogłam kupić, bo kupowałam wtedy inną płytę.

Z kącika wspomnieniowego

Oto jedna z moich muzycznych przygód z czasów szkolnych.
27.03.2014 r. Czwarcina
Dzień zapowiadał się zwyczajnie a z początku, to nawet był dość miły: dostałam 5 z polskiego, 4 z niemieckiego i 3 z tej kartkówki z ou co to niby miała być pała, było też nudnawe zebranie dotyczące pożegnania klas czwartych na które nasza klasa zbytnio nie ma ochoty. Na pierwszych lekcjach bolała mnie głowa, ale nie poszłam do pielęgniarki, bo liczyłam, że mi przejdzie i tak się rzeczywiście stało. Po południu miałam jak zwykle lekcję organów tylko dziś nieco przedłużoną, potem zajęcia z panem Ogórkiem a potem nauka we własnym zakresie. O pół do szóstej natomiast wybrałam się z panią Beatą na a la weekendowe zakupy w okrojonej wersji do galerii krakowskiej i wtedy dopiero zaczęły się przygody.
Najpierw nie było w Saturnie marzenia mego z przed dwóch lat, które to widziałam pod koniec stycznia, ale nie mogłam kupić, bo kupowałam wtedy inną płytę.
Musiałam się więc przeprosić z empikiem, ale zapewniam cię, że tylko w drodze wielkiego wyjątku, gdyż sklep ten znowu mnie rozczarował, bo ciasno tam było okropnie i odsyłali cię od Annasza do Kajfasza a gdy wreszcie skierowano cię do odpowiedniego stanowiska, gdzie mogłaś się czegoś dowiedzieć okazało się, że jest tam kolejka do kupna jakichś tam biletów i mimo, że nie tak duża była to szła jak krew z nosa albo jeszcze wolniej. Gdy wreszcie dostałam płytę do rąk i zapłaciłam za nią więcej niż miałam w planach udałam się do autobusu trochę niepocieszona zmianą ceny albumu.
Chciałam podzielić się mym płytowym szaleństwem z mamą, ale ona miała zajęte co niezmiernie mnie zaskoczyło, bo gdy ja do niej dzwonię, to zwykle gada jakiś automat a nie takie pip. W szkole okazało się, że coś stało się z mym telefonem.
Cholerny on! Na szczęście z telefonem doszliśmy jakoś do ładu.
Dobrze, że to nie wina mej komórki tylko temu New mobile się coś po pierniczyło.
Udało mi się już opowiedzieć moje przygody Adzie i ona mówi, że to dobrze, iż moje marzenie z przed dwóch lat tak dziwnie się spełniło i że ona też by tak chciała. Kindze natomiast napisałam smsa, że jej wszystko opowiem na długiej przerwie. Długo bym jeszcze mogła tak pisać i opowiadać, ale muszę niestety już iść spać, bo przygody przygodami, ale w szkole też trzeba jakoś myśleć a po obiedzie próby i droga krzyżowa.
Przez te płycinę i problemy z telefonem to nie zapytałam mamę o mego kochanego Frodeczka. Ciekawe jak on się tam ma, czy długo się dziś bawił? Oby tak.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *