Categories
Sny

Sny ze świąt i po nich


Z hiszpańskiej kolekcji rzadkich okazów

Pogoda była piękna, skończył się już covid i wszyscy chyba na dobre o nim zapomnieli szybciej niż by się wydawało, bo jeździli tu i tam, wypoczywali w pełni korzystając z uroków lata. My również nie byliśmy gorsi.
Zaczęliśmy od okolicznych atrakcji czyli mojego ulubionego kąpieliska. Tam spędziliśmy cały dzień. W jego trakcie jednemu z naszych znajomych usiadł na ręce niewielki ptaszek wielkości wróbla, może nawet mniejszy i zaćwierkał cichutko. Mężczyzna ze złością strącił ptaszka z ręki a stworzonko odleciało gdzieś sobie z nerwowym popiskiwaniem.
– Dlaczego nie pokazałeś mi tego ptaka? – zapytałam mężczyznę z irytacją w głosie.
– Bo nie lubię zwierząt – burknął tamten.
– Jesteś okropny, wkurzyłeś mnie bardzo! – warknęłam na niego i odeszłam nieco od naszych koców a wtedy podszedł do mnie tata, by zapytać co się stało.
– Twój koleżka z pracy miał przed chwilą na ręce jakiegoś nieznanego w naszym kraju ptaka i go przegonił zamiast go złapać i mi pokazać.
– Ptak był bardzo kolorowy niczym motyl jakiś – wtrącił się do rozmowy wspomniany mężczyzna. Tata odszedł z nim na stronę i rozmawiali sobie już o czymś innym a ja nadal stałam obrażona rozmyślając o tajemniczym ptaku. Nagle coś usiadło mi na ramieniu. Szybko podniosłam rękę i ujęłam w palce malutkiego ptaszka. Podeszłam z nim do naszego koca i usiadłam na nim. Kiedy podeszli do mnie rodzice oznajmiłam im:
– Zabieramy tego ptaka ze sobą. To nie jest mieszkaniec naszego kraju. Zawieziemy go do papugarni, albo jakiegoś innego ośrodka, gdzie opiekują się egzotycznymi stworzeniami. – Rodzice nie byli zachwyceni moim pomysłem, ale wiedzieli, że nic nie wskurają.
Tymczasem inne ptaszki ze stada martwiąc się o towarzysza i słysząc jego nerwowe popiskiwania w moich rękach zaczęły się do nas zlatywać, więc zaczęliśmy je wyłapywać. Kiedy całe stado było już unieruchomione zebraliśmy manatki i mimo pięknej pogody oraz mokrych strojów kąpielowych ruszyliśmy do papugarni. Tam powitały nas jak zawsze uśmiechnięte opiekunki. Od razu wyjaśniłam im, że nie przyjechaliśmy tym razem na rozrywkę, choć kolega taty wyraźnie miał ochotę pooglądać kolorowe papugi i wsunął się cicho do sali z ptakami wykorzystując okazję. Mężczyzna nie cierpiał zwierząt, ale czasami robił im zdjęcia, tak dla szpanu, by pochwalić się kolegom.
– Przyszłam do państwa w następującej sprawie: Dziś złapałam kilka prawdopodobnie rzadkich okazów ptaków i pragnę je Wam podarować, gdyż nie mam warunków, aby je u siebie zatrzymać.
– Dziękujemy bardzo za troskę, ale chyba nie jest to możliwe, aby ptaki u nas zostały, gdyż nasza działalność chyli się ku upadkowi z powodu minionej pandemii.
– Tym lepiej dla Was jeśli przyjmiecie pod swój dach te przemiłe skrzydlate istotki. Podejrzewam, że są one bardzo cenne i sprzedając je możecie pozyskać środki finansowe na utrzymywanie papugarni i ku uciesze całego miasta nie zamykać jej z powodu popandemicznego kryzysu.
– Może i tak. W takim razie proszę zostawić ptaki a my zadzwonimy w tej sprawie do naszego szefa. – Kobiety umieściły małe stadko kolorowych ptaszków w wolierze dla nowoprzybyłych a my udaliśmy się do domu uprzednio wyciągając z sali z ptakami naszego znajomego. Przy okazji chwilę pobawiłam się z Adelą. Kobiety nie wzięły pieniędzy za mój i znajomego pobyt wśród ptaków, gdyż liczyły, że ubiją niezłą fortunę na ptaszkach, które im przywieźliśmy.
Dnia następnego dowiedzieliśmy się, że ptaki należały do jakiegoś hiszpańskiego hodowcy. Większość stada wróciło do jego rąk, oczywiście za odpowiednią opłatą a jedna parka została w papugarni by cieszyć oko mieszkańców miasta. Dzięki tym rzadkim hiszpańskim ptakom papugarnia nie została zamknięta za co byłam Hiszpanowi dozgonnie wdzięczna i postanowiłam w najbliższym czasie go odwiedzić.

Doświadczenia na płytach cd – sala zniszczeń

W kilka dni po świętach Bożego Narodzenia przyszła do mnie paczka a w niej: organizer na biurko, kubek oraz płyta cd. Był to album wykonawczyni, której do tej pory nie znałam, ale bardzo mi się spodobał. Wokalistka miała ciepły, nosowy, aksamitny głos. W dniu otrzymania paczki tata zaproponował mi kilkudniowe warsztaty w naszej okolicy a ja zgodziłam się na nie bez wachania, bo radość z posiadania nowej, ciekawej płyty przyćmił logistyczne myślenie i pesymizm.
Dnia następnego udałam się na warsztaty. Odbywały się tam zajęcia różne – od lepienia z gliny czy innej masy po zajęcia muzyczne. Pod koniec pierwszego dnia warsztatów ktoś zaprowadził mnie na osobliwe zajęcia, gdzie… robiono doświadczenia na płytach cd: rysowano je, smarowano różnymi substancjami, polewano wodą, deptano, rzucano nimi… W sali była dość spora liczba osób, więc zajęłam się płytami po swojemu. Wkładałam je do odtwarzacza i sprawdzałam co na nich jest, jednak z większości nie dało się już korzystać. Nagle natrafiłam na płytę wokalistki, którą dostałam dnia poprzedniego. Był to inny album artystki, chyba starszy, może to jej pierwsza płyta? Nie zastanawiając się ani chwili postanowiłam tę płytę ukraść. Schowałam ją do torebki, chwilę dla niepoznaki poprzebywałam w sali zniszczeń poczym wymknęłam się z niej cicho. W domu włożyłam krążek do odtwarzacza. Nie był porysowany.
Zrezygnowałam z chodzenia na warsztaty. Miałam lekkie wyrzuty sumienia, że ukradłam płytę, ale nie było innego wyjścia. Nikt mnie na szczęście za to nie ukarał. Planowałam kupić sobie jeszcze jedną płytę wokalistki.
Któregoś dnia zadzwoniła do mnie koleżanka z warsztatów – Apolonia i zaproponowała, że przywiezie mi kilka płyt.
Powiedziałam, że już nie chodzę na warsztaty, więc może przyjechać do mojego mieszkania, albo ja do niej wpadnę, aby jej kłopotu nie robić. Zdecydowałyśmy, że to ona przyjedzie do mnie, bo kocha zwierzęta i chce pobawić się z moją świnką morską. Nigdy wcześniej nie mówiłam tej dziewczynie, że zbieram płyty, więc jednak ktoś widział moją kradzież.
Podczas wizyty Apolonii u mnie dowiedziałam się, że dziewczyna chodzi nadal na warsztaty i wykrada płyty w dobrym stanie z sali zniszczeń.
– A czy nie boisz się, że ktoś cię w końcu nakryje?
– Trochę tak, ale moja mama tam pracuje, więc jakoś to się ułoży jeśli nawet się wyda. – Od czasu spotkania z Polą widywałyśmy się co jakiś czas, nie tylko z powodu płyt. Dzięki warsztatom zyskałam więc kilka dobrych płyt oraz nową przyjaciółkę.

One reply on “Sny ze świąt i po nich”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *