Categories
Sny

Niespokojny sen

Macie może czasem tak, że śni wam się sen, w którym śnicie? Ja mam rzadko, ale się zdarza.
## Niespokojny sen
Zostałam na weekend z Wiką i Anielą. Do obiadu jakoś przeczłapałam się przez pokój, ale po obiedzie poczułam się gorzej i zapragnęłam zmrużyć na chwilę oko. Wyciągnęłam kołdrę i poduszkę i zległam na łóżko. W sypialni było cicho, bo Wika coś pisała a Aniela serfowała po internecie. Bardzo szybko udało mi się zasnąć..

Zimny wiatr, z oddali słychać samochody, mnóstwo grobów w pobliżu. Co ja robię na cmentarzu? – pytam głośno.

Macie może czasem tak, że śni wam się sen, w którym śnicie? Ja mam rzadko, ale się zdarza.

Niespokojny sen

Zostałam na weekend z Wiką i Anielą. Do obiadu jakoś przeczłapałam się przez pokój, ale po obiedzie poczułam się gorzej i zapragnęłam zmrużyć na chwilę oko. Wyciągnęłam kołdrę i poduszkę i zległam na łóżko. W sypialni było cicho, bo Wika coś pisała a Aniela serfowała po internecie. Bardzo szybko udało mi się zasnąć..

Zimny wiatr, z oddali słychać samochody, mnóstwo grobów w pobliżu. Co ja robię na cmentarzu? – pytam głośno.
– A co ja tu robię? – słyszę obok siebie miły, kobiecy głos. – Pochowałam tu kota, który był jedynym moim przyjacielem i teraz nie mam po co wracać do domu.
– Ale kotów nie zakopuje się przecież na cmentarzu?
– Ale on był jedyny! – krzyknęła kobieta i rozpłakała się. Przytuliłam ją do siebie.
Cała aż drżała od płaczu.
– Biedactwo – myślałam głaszcząc ją po głowie.
Nagle dał się słyszeć wielki rumor i podbiegł do nas mężczyzna o potężnej budowie ciała.
– Kto tu zakopał kocura?! – wrzasnął. Żadnych sierściuchów na cmentarzu! – krzyczał dalej on. Kobieta aż się skuliła. Przytuliłam ją jeszcze mocniej. Mężczyzna odkopał zwłoki nieszczęsnego kota i zaczął nimi rzucać. Zerwał się wiatr, jakby jeszcze miał mu pomagać w tym okropnym procederze. Gdy otworzyłam oczy zaskoczyłam się zauważając obok siebie własnego maca i Radosława pochylającego się nad łóżkiem.
– Acha, śpisz – powiedział kolega. Nie wyprowadziłam go z błędu.
Chciałam na spokojnie się rozbudzić. Aniela mówiła coś o wieczornym wyjściu do kościoła, ale w końcu stanęło na tym, że jednak jutro.
Włączyłam radio. Nie mogłam znaleźć żadnej ciekawej stacji. Aniela i Wika opuściły pokój. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Myślałam, że to znowu Radek i z ociąganiem wpuściłam pukającego do środka. Był to obcy mężczyzna.
– Nie wiesz jakiej stacji słuchać? Nie możesz znaleźć nic ciekawego? Ja ci pomogę. Człowiek bez mojej zgody podszedł do radia i zaczął przy nim grzebać. Włączył jakąś stację religijną, prawdopodobnie Radio Maryja i chwilę jeszcze stał przy odbiorniku.
Właśnie zaczęło się jakieś słuchowisko. A może to nie głupi pomysł, by go wysłuchać? – pomyślałam. Gdy ułożyłam się wygodnie na łóżku, mężczyzna opuścił sypialnię. Słuchowisko opowiadało o dwójce dzieci, które głosiły słowo Boże mimo wszelkich przeciwności losu.
Nagle zza okna usłyszałam jakieś okropne wulgaryzmy wykrzykiwane męskim głosem i głośny stukot.
Przestraszyłam się tego, ale słuchałam audycji dalej.
Wkrótce potem mężczyzna wybił szybę i jakimś cudem wszedł do środka.
Wtedy na prawdę się przestraszyłam.
– Dlaczego słuchasz tych bredni? Wyłącz to natychmiast! – podszedł i ściszył odbiornik.
Wtedy znów się obudziłam. Uff. Aniela w pokoju, jest dobrze. To jednak nie był koniec przygód na ten dzień, bo zjawiła się mama i zaczęła się denerwować, że mam bałagan w szafce i w okół siebie.
Przywiozła mi wielkie, czekoladowe serca. Nie miałam wcale ochoty na jej towarzystwo.
Chciałam zobaczyć się jeszcze z Martyną, bo od piątku się do mnie nie odzywała. Nie miałam zamiaru opowiadać jej o moich snach, żeby jej nie niepokoić.
– Mamo, ja nie mam czasu! Później posprzątam – burknęłam do mamy, złapałam jedno serce i wyszłam z pokoju.
Miałam już serdecznie dość przebywania w tej sypialni.
Zastałam Martynę w łóżku.
– Co się stało? – pytam z troską.
– Nic. Mam ospę i możesz się zarazić – mruczy koleżanka, ale po chwili, może dzięki smakołykowi w mej ręce zmienia ton i zaprasza mnie na brzeg łóżka, przytula się. Jej koleżanki popatrują ze strachem, zaskoczone, że nie boję się kontaktu z chorą, ale ja mam to wszystko w dupie.
Chcę z kimś poprzebywać, nie w swoim pokoju i broń Boże nie zamknąć oczu. Martyna chyba zauważa moje zaniepokojenie i próbuje odciągnąć moją uwagę, zagadując o swoich sprawach, zasypując wieściami z jej latynoskiego świata.
Znów ogarnia mnie senność, ale opieram się jej.
Potem idziemy na kolację. Po posiłku boję się wracać do swojej sypialni, ale nie chcę już przeszkadzać chorej Martynie. Z ociąganiem wchodzę do naszej sypialni. Na szczęście zastaję w niej Anielę.
Zastanawiam się co by tu robić, by znów nie zasnąć. Dzwonię do mamy.
Przepraszam ją za moje zachowanie i przyznaję się do mojego dziwnego stanu psychicznego. Rodzicielka niepokoi się i radzi, bym napiła się melisy, albo chociaż mleka. Nie mam ochoty się rozłączać, ale nie będę przecież mamy na linii wiecznie trzymać. Gdy kończę rozmowę pisze do mnie Martyna. Pyta, czy wpadnę jeszcze na chwilę. Z ulgą odpisuję, że chętnie.
Chyba jej coś wspomnę o tych snach, bo nie wytrzymam. One były takie realne. Mam wrażenie, jakby podczas snu przenosiło mnie w te miejsca. Nie chcę, by to znów się powtórzyło. Idę do Martyny.
Może wspólnymi siłami zaradzimy temu niecodziennemu problemowi.

3 replies on “Niespokojny sen”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *