Categories
Sny

Bomba dziennikarska

## Bomba dziennikarska
Był zwykły, szkolny dzień.
Lekcje mijały jak zawsze z nutką stresu i z lekkim znudzeniem na niektórych przedmiotach. Na lekcji polskiego to się jednak odmieniło, bo właśnie, gdy nauczycielka podawała temat, ktoś niecierpliwie zapukał do drzwi. Jak się okazało była to dziennikarka, która przyszła do nas z konkretnym zadaniem.
– Miało to być dla całej szkoły – mówiła pośpiesznie, ale wiem, że w tej klasie co najmniej jedna osoba lubi pisać, a jedna chce iść na dziennikarstwo, więc to do tej grupy szczególnie się zwracam z tym zadaniem. Proszę. Oto na pani ręce składam temat artykułu. Proszę wybrać dwie osoby spośród całej klasy, by go napisały. Mają na to 2 tygodnie czasu. Po tym okresie przyjdę do was znowu i sprawdzę rezultaty. Po tych słowach dziewczyna opuściła klasę zostawiając nas z mnóstwem pytań.
Nauczycielka przeczytała temat artykułu i zleciła napisanie go mnie i Radosławowi dając nam wstępne wskazówki. Na przerwie i potem, po lekcjach nie rozmawialiśmy już o tym wcale, bo i po co.

Bomba dziennikarska

Był zwykły, szkolny dzień.
Lekcje mijały jak zawsze z nutką stresu i z lekkim znudzeniem na niektórych przedmiotach. Na lekcji polskiego to się jednak odmieniło, bo właśnie, gdy nauczycielka podawała temat, ktoś niecierpliwie zapukał do drzwi. Jak się okazało była to dziennikarka, która przyszła do nas z konkretnym zadaniem.
– Miało to być dla całej szkoły – mówiła pośpiesznie, ale wiem, że w tej klasie co najmniej jedna osoba lubi pisać, a jedna chce iść na dziennikarstwo, więc to do tej grupy szczególnie się zwracam z tym zadaniem. Proszę. Oto na pani ręce składam temat artykułu. Proszę wybrać dwie osoby spośród całej klasy, by go napisały. Mają na to 2 tygodnie czasu. Po tym okresie przyjdę do was znowu i sprawdzę rezultaty. Po tych słowach dziewczyna opuściła klasę zostawiając nas z mnóstwem pytań.
Nauczycielka przeczytała temat artykułu i zleciła napisanie go mnie i Radosławowi dając nam wstępne wskazówki. Na przerwie i potem, po lekcjach nie rozmawialiśmy już o tym wcale, bo i po co.
Może gdy ta kobieta wróci, to uchyli nam rąbka tajemnicy o co jej właściwie chodzi. Po dwóch tygodniach, a nawet nieco wcześniej oddałam moją pracę mojej nauczycielce od polskiego a ona obiecała przekazać dziennikarce w niezmienionej formie. Kobieta tym razem nie przyszła do nas osobiście jak to zrobiła poprzednio, tylko zabrała nasze prace od pani i bez słowa wyjaśnienia odeszła. Nauczycielka była takim zachowaniem oburzona, ale nie dała tego po sobie poznać. W jakiś czas później dotarła do nas wiadomość, że nasze prace nie były takie jak trzeba i z tego powodu w najbliższy czwartek o godzinie dziewiątej wybuchnie w naszej szkole bomba dziennikarska, która zaleje naszą szkołę do drugiego piętra.
Jedynym sposobem na wyratowanie się z tej opresji było wymyślenie przez naszych informatyków odpowiedniego hasła, które załagodzi bombę. W tenże sądny czwartek prawie nikogo już w szkole nie było oprócz informatyków z naszej szkoły, pani od polskiego, mnie i Radosława.
Siedzieliśmy w pracowni komputerowej. Informatycy biedzili się nad hasłem, a pani Ela próbowała napisać odpowiedni artykuł. Tuż przed dziewiątą pan Marek znalazł hasło i wpisał je skrzętnie w odpowiednie miejsce. O godzinie dziewiątej wszyscy usłyszeli wielki wybuch, ale na szczęście nie zalało szkoły.
– Udało się! – westchnął ciężko informatyk i opuścił salę. Po chwili wszyscy udali się w jego ślady. Co prawda bomba nie zniszczyła wcale szkoły, ale poważnie naruszyła świat.
Więcej było w nim lasów, w których walały się różne rzeczy.
Poza tym kilka miast zmieniło swoje położenie, jak również kilka domów, czy nawet pokoi zmieniło swoje miejsce.
Czyjaś ulubiona rzecz teraz znajdowała się np. w rękach jego wroga.
Kazano mi się udać do internatu i dzwonić po rodziców, ale w drodze do swego pokoju nagle zakręciło mi się w głowie i straciłam przytomność. Obudziłam się u cioci Oli, co mnie nawet ucieszyło, bo przynajmniej nie byłam już w szkole, w tym pobombowym zamieszaniu.
Przechadzając się tak po domu cioci zauważyłam, że oprócz swoich dawnych pokoi ma ona jeszcze mój pokój wraz ze wszystkimi moimi rzeczami, ale powiedziała, że mogę tam wchodzić tylko wtedy, gdy na prawdę jest źle a nawet jeszcze gorzej.
Teraz skoro już tam weszłam chciałam wziąć z półki parę płyt, ale zauważyłam, że są tam również winyle. Co one tu robią? Przecież ja nie mam adaptera. Już po chwili okazało się, że to wujek je tu przyniósł, ale adapter zostawił u siebie a winyle mu się nie zmieściły więc zaniósł je do nowego, wolnego pokoju, który i tak był już pełen płyt. Wujek puszczał mi te płyty u siebie w pokoju, ale jak się okazało były to albumy nudnego dla mnie Presleya, więc kazałam wujkowi odnieść adapter, bo po co mi takie nudne płyciska słuchać.
Wtedy wujek spakował sprzęt i wyszedł z nim na zewnątrz a ja udałam się do kuchni, gdzie krzątała się ciocia.
– Dlaczego pogardziłaś adapterem,? Przecież ja też mam płyty – powiedziała ciocia.
– Myślałam, że to wasze wspólne winyle – te, co pokazywał mi wujek.
– Nie, ja mam fajniejsze – odpowiedziała kwaśno ciocia, a ja wybiegłam na zewnątrz, by gonić wujka. Gdy tak biegłam ile sił w nogach wpadłam w gęsty las, co dość często zdarzało się w pobombowym świecie. Wydarłam się na cały głos, żeby wujek nie zostawiał tu adaptera, ale nie wiem, czy w ogóle usłyszał.
Bardzo zmęczona usiadłam na leśnym mchu i zauważyłam, że tuż obok mnie leży maszyna brajlowska, ale była z firmy hiundaj. Chyba ją sobie wezmę – stwierdziłam poczym wyciągnęłam z kieszeni komórkę i zadzwoniłam do przyjaciółki, by jej powiedzieć, że będę w posiadaniu maszyny z hiundaja. Alicja dość szybko odebrała i śmiała się z mego znaleziska.
Opowiedziałam jej też historię z mym pokojem, adapterem i winylami. Co do pokoju Ala miała obawy, że skoro jest on u mojej cioci wraz z całą jego zawartością, to może go nie być w moim domu, ale nie koniecznie, a co do winyli odniosła się dość pobłażliwie mówiąc:
– Przyjedź do mnie, to sobie posłuchasz.

2 replies on “Bomba dziennikarska”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *