Categories
Sny

Czarodziejki z krainy obuwia

Mieszkałam z grupką ludzi na skraju lasu.
Ktoś kiedyś powiedział nam, że w środku lasu jest pewna firma, która przyjmie od jednego, do trzech realizatorów dźwięku i dobrze im zapłaci.
Jest tylko jeden problem.
Droga do posiadłości firmy jest bardzo niebezpieczna, bo w lesie grasują dzikie zwierzęta i inne stwory, a na poszukiwanie owego miejsca trzeba się wybrać nocą, by o świcie być gotowym do pracy.
Bardzo chciałam dostać porządną pracę w fajnym zawodzie, więc wzięłam ze sobą dwie osoby i późną nocą udałam się na niebezpieczną wyprawę.

Mieszkałam z grupką ludzi na skraju lasu.
Ktoś kiedyś powiedział nam, że w środku lasu jest pewna firma, która przyjmie od jednego, do trzech realizatorów dźwięku i dobrze im zapłaci.
Jest tylko jeden problem.
Droga do posiadłości firmy jest bardzo niebezpieczna, bo w lesie grasują dzikie zwierzęta i inne stwory, a na poszukiwanie owego miejsca trzeba się wybrać nocą, by o świcie być gotowym do pracy.
Bardzo chciałam dostać porządną pracę w fajnym zawodzie, więc wzięłam ze sobą dwie osoby i późną nocą udałam się na niebezpieczną wyprawę.
Bałam się śmiertelnie, ale zanurzałam się w coraz gęstszy las. Z zakamarków słychać było pomruki dzikich zwierząt i stworów. Im głębiej zanurzaliśmy się w las, tym stwory były odważniejsze i szczerzyły na nas zębiska. W końcu jeden z nich odważył się wyjść z zarośli i zaczął nas gonić.
Jego pobratymcy ośmieleni wybrykiem jednego osobnika, również ruszyli w jego ślady. Po wielkich męczarniach obszarpani i obdarci dotarliśmy do włoskiej firmy "Primigi".
Powitała nas młoda kobieta o przemiłym głosie, która była czarodziejką. Najpierw pozwoliła nam chwilę odpocząć, potem oprowadziła nas po firmie, a następnie rozdała zadania. Nie były one trudne do wykonania, przynajmniej dla mnie. Na koniec miła czarodziejka powiedziała:
– Skoro tak dobrze sobie radzisz i nadajesz się do naszej pracy, to dostaniesz specjalne buty, które ułatwią ci docieranie na miejsce pracy.
– Świetnie! – ucieszyłam się, bo droga była rzeczywiście niebezpieczna. Kobieta zaprowadziła mnie do innego pomieszczenia, gdzie mnóstwo dzieci przymierzało buty.
Były one pilnowane przez inne, młode czarodziejki o pogodnych twarzach i przepięknych głosach. Moja opiekunka pogroziła jakiemuś malcowi rużczką i posadziła mnie na stołku. Dzieci biegały po sali w nowych bucikach, a ja czekałam na moją parę. Po chwili wróciła moja czarodziejka. Przyniosła mi parę przepięknych balerinek.
– Czy one na pewno nadają się do chodzenia po lesie? – zapytałam z powątpiewaniem.
– Tak kochanie – odpowiedziała opiekunka słodkim głosikiem.
Buty leżały na mych stopach jak ulał.
Byłam bardzo z nich zadowolona. Przypominały mi balerinki z mojego dzieciństwa.
Trzeba było już wracać, ale w ciągu dnia prawie w ogóle się nie bałam. Kolejnej nocy włożyłam balerinki i już bez kompanów ruszyłam w las.
Kiedy tylko pojawiło się pierwsze niebezpieczeństwo, buty zaczęły mną biec i omijać przeszkody. To było bardzo dziwne uczucie.
Dzięki tak szybkiemu tempu droga do firmy wydawała się o wiele krótsza. Moja opiekunka powitała mnie z wielkim entuzjazmem i radością. Tym razem więcej mogłam odpoczywać przebywając z dziećmi, które również były nienaturalnie słodkie i grzeczne. Zaczęłam coraz bardziej doceniać wagę nowego obuwia i czuć strach przed jego zgubieniem.
Przed opuszczeniem firmy czarodziejka kazała mi zdjąć buty i ubrać zwykłe.
– Nie możesz chodzić w naszych butach bez przerwy – mówiła opiekunka.
– Bo są za słabe i szybko się zniszczą? – droczyłam się z nią.
– Nie. Bo pachną twoim dzieciństwem i są ważne.
Zgodziłam się z nią w całej rozciągłości i schowałam baleriny do woreczka. W drodze powrotnej spotkałam młodego mężczyznę, który wypytywał mnie o różne rzeczy np.: w jakie grywam gry, czy kiedyś już pracowałam i takie tam. Nie miałam wcale ochoty mu odpowiadać.
Chciałam sobie odpocząć i nacieszyć się moją pracą i butami, ale on był nieustępliwy, więc wydusiłam z siebie parę zdań na odczepnego.
– Skąd masz te buty? – zapytał mężczyzna w końcu, jakby wreszcie po zbędnych wstępach mógł przejść do sedna sprawy.
– Dostałam je od firmy, w której pracuję – powiedziałam z dumą.
– Więc ich pilnuj i strzeż, bo długo w nich nie pochodzisz.
– Skąd to możesz wiedzieć? – oburzyłam się.
– Ktoś je może zniszczyć, albo też używać – mówił mężczyzna nieco się oddalając.
– Chcesz, żebym zrobiła ci coś do gry? – zapytałam ni z gruszki, ni z pietruszki.
– Może? – odpowiedział on i na dobre zniknął wśród drzew.

4 replies on “Czarodziejki z krainy obuwia”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *