Categories
Sny

Desperacki wypoczynek

– Jak chcesz tym mikrofonem nagrać? Jak go ustawisz? Czy nie za blisko aby źródła dźwięku? – pan Patryk właśnie pastwił się nad Marcinem.
Ostatnio nauczyciel był nie do zniesienia. Ja trzymałam swój mikrofon i czekałam w kolejce. Pan Paweł naznosił tego całe pudła i najwyraźniej chciał teraz użyć każdego z nich. Im bardziej zbliżała się moja kolej, tym bardziej się stresowałam. Nerwowo bawiłam się mikrofonem i rozważałam ucieczkę ze studia. W końcu nie wytrzymałam napięcia, porzuciłam gdzieś mikrofon i wymknęłam się z pomieszczenia.
Była piękna pogoda, więc nie ubierając się nawet, opuściłam mury ośrodka i dopiero po dłuższej chwili zdałam sobie sprawę, że nie mam przy sobie białej laski. Zatrzymuję się skonsternowana na środku ścieżki, ale w pobliżu słyszę dawną koleżankę ze szkoły – Patrycję, więc łapię ją za rękaw i pytam:
– Cześć, gdzie się wybierasz?
– Na Tyniecką.

– Jak chcesz tym mikrofonem nagrać? Jak go ustawisz? Czy nie za blisko aby źródła dźwięku? – pan Patryk właśnie pastwił się nad Marcinem.
Ostatnio nauczyciel był nie do zniesienia. Ja trzymałam swój mikrofon i czekałam w kolejce. Pan Paweł naznosił tego całe pudła i najwyraźniej chciał teraz użyć każdego z nich. Im bardziej zbliżała się moja kolej, tym bardziej się stresowałam. Nerwowo bawiłam się mikrofonem i rozważałam ucieczkę ze studia. W końcu nie wytrzymałam napięcia, porzuciłam gdzieś mikrofon i wymknęłam się z pomieszczenia.
Była piękna pogoda, więc nie ubierając się nawet, opuściłam mury ośrodka i dopiero po dłuższej chwili zdałam sobie sprawę, że nie mam przy sobie białej laski. Zatrzymuję się skonsternowana na środku ścieżki, ale w pobliżu słyszę dawną koleżankę ze szkoły – Patrycję, więc łapię ją za rękaw i pytam:
– Cześć, gdzie się wybierasz?
– Na Tyniecką.
– O, to świetnie się składa. Czy możesz mnie podprowadzić?
– Jasne. – Idziemy w milczeniu. Pati o nic nie pyta, ja niczego nie chcę wiedzieć.
Następnego dnia umawiam się na spacer z panią Lodzią.
Opowiadam jej o arcy trudnych zajęciach z realizacji nagrań i podkreślam, jak bardzo te spacery są dla mnie ważne.
Wychodzę z nią jeszcze kilka razy. Wychowawczyni pokazuje mi trasę do pięknego ogrodu, gdzie przychodzą matki z dziećmi i staruszkowie a czas jakby się zatrzymywał. Od jakiegoś czasu chodzę tam już sama. W ogrodzie czuję się wspaniale, zostaję w nim coraz dłużej.
Któregoś dnia spotykam Agatę – matkę dwójki dzieci. Kobieta zaprasza mnie nawet do domu, ale odmawiam grzecznie. Z każdym dniem otwieram się przed kobietą coraz bardziej.
Opowiadam o szkole, znajomych, rodzinie, zainteresowaniach, mówię o miłości do zwierząt. Samotna matka obiecuje mi szczeniaka z ostatniego miotu jej suni. Wiosna upływa szybko, a my jesteśmy przyjaciółkami.
Kiedy przychodzi koniec roku mówię jej, że przyjdzie mi kategorycznie opuścić to miasto i dogadujemy się w sprawie szczeniaka. Tata zabierając mnie do domu na wakacje, wstępuje do Agaty i zabieramy pieska. Tata jednak nie odwozi mnie do Krasocina, lecz na Śląsk do Alicji, tłumacząc, że tak będzie najlepiej. Nie bardzo mnie to zachwyca, ale cieszę się, że ojciec nie komentuje szczeniaka. Mama Alki jest najwyraźniej przygotowana na nasz przyjazd, ale sama Ala już nie. Słysząc hałasy schodzi dopiero z góry i przeciera zaspane oczy. Nie wita mnie z entuzjazmem, jak zwykła to robić kiedyś. Koło mej nogi przechodzi Cedilla – kotka mamy Alicji. Lady nie ma w pobliżu. Pokazuję Ali swojego psa i pytam, gdzie jest jej pupilka, ale ona tylko mruczy coś pod nosem. Mama Alicji traktuje mnie jak swoją, co dodaje mi otuchy w tej dziwnej sytuacji.
Siadam na kanapie, próbuję zaprzyjaźnić się z kotem. Po chwili do pokoju wbiega Lilka.
Łapie kotkę, a ta z wielkim miaukiem wyrywa jej się z rąk.
Chcąc odwrócić uwagę dziecka od biednej kociny pokazuję jej szczeniaka, ale ona średnio się nim interesuje i zaczyna mówić coś o Lady.
Czuję się nieswojo i chcę wracać do domu.
Biorę swojego psa na kolana i zastanawiam się, czy wiosenne wagary i przyjaźń z Agatą nie wpłynęły czasem na teraźniejszą sytuację.
Żeby chociaż ta Ala mogła mnie wesprzeć. A wszystko przez kilka dodatkowych par mikrofonów.

5 replies on “Desperacki wypoczynek”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *