Categories
Sny

BeatStar pogromca przyjaciół

A oto jak potrafi przyśnić się BeatStar
## BeatStar pogromca przyjaciół
Tata był czymś bardzo zajęty, mama również, a mnie się trochę nudziło. W końcu tata stwierdził, że jest tak nudno, że na pewno dziś będziemy mieć gości. I rzeczywiście nie omylił się. Przyjechał do nas pan Marcin Wojciechowski. Tata koniecznie chciał z nim coś obejrzeć, ale on nie był z tego zadowolony. W końcu mama podała w obiadokolację i wszyscy zasiedliśmy do stołu w kuchni. Po posiłku chciałam zabrać pana Marcina do swojego pokoju i pokazać mu moje płyty, ale wtedy ktoś do niego zadzwonił.
– Dobrze, zjawię się jutro u Romana koło dwunastej. Jaki router. Acha, dobrze, zapytam. Czy ma pan jakiś router dla pana Romana?
– Tak, mam powiedział tata i poszedł po niego do pokoju. Po chwili wrócił z zapakowanym sprzętem i wręczył go panu Marcinowi.

A oto jak potrafi przyśnić się BeatStar

BeatStar pogromca przyjaciół

Tata był czymś bardzo zajęty, mama również, a mnie się trochę nudziło. W końcu tata stwierdził, że jest tak nudno, że na pewno dziś będziemy mieć gości. I rzeczywiście nie omylił się. Przyjechał do nas pan Marcin Wojciechowski. Tata koniecznie chciał z nim coś obejrzeć, ale on nie był z tego zadowolony. W końcu mama podała w obiadokolację i wszyscy zasiedliśmy do stołu w kuchni. Po posiłku chciałam zabrać pana Marcina do swojego pokoju i pokazać mu moje płyty, ale wtedy ktoś do niego zadzwonił.
– Dobrze, zjawię się jutro u Romana koło dwunastej. Jaki router. Acha, dobrze, zapytam. Czy ma pan jakiś router dla pana Romana?
– Tak, mam powiedział tata i poszedł po niego do pokoju. Po chwili wrócił z zapakowanym sprzętem i wręczył go panu Marcinowi.
– O, już jest. Będę na pewno o dwunastej…
Nagle znalazłam się w małym pomieszczeniu, a przede mną klawiatura komputerowa. Nie słyszałam już rozmowy, ani innych dźwięków mego domu.
Dałam enter na klawiaturze i pojawiła się pierwsza plansza standardowego packu z BeatStara.
Zaczęłam więc grać, trochę zła, że oderwano mnie od posiłku. W końcu skułam się przy którejś planszy, ale zbytnio się tym nie przejęłam. Po chwili znów znalazłam się w kuchni. Pana Marcina już nie było. Byłam wściekła.
Następnego dnia nie było pana Marcina w radiu i jeszcze następnego też. Wkurzyło mnie to bardzo. To pewnie wina tego Romana.

Ciocia Ula

Był zwykły, upalny dzień.
Siedziałam w pokoju i rozmyślałam błogo o przyjemnościach lata, gdy przyszła do nas babcia i powiedziała:
– Dziś przyjedzie do nas ciocia Ula i zostanie kilka dni.
– To fajnie. Dawno już u nas nie była. – I rzeczywiście w parę godzin później zjawiła się ciocia w pogodnym nastroju, z uśmiechem na ustach. Zjadła posiłek, a potem zażyczyła sobie obejrzeć mój pokój.
Rozejrzała się po jego wnętrzu, spojrzała na laptop leżący na biurku i powiedziała:
– Pokaż mi jeszcze raz tego twojego BeatStara. Poćwiczyłam trochę refleks i myślę, że teraz mogłabym w niego zagrać.
– To wspaniale – ucieszyłam się i włączyłam komputer. Ciocia nawet nie chciała, bym ja pograła trochę dla przykładu, tylko sama wzięła się do działania. Gdy wreszcie znudziła jej się gra powiedziała:
– Teraz twoja kolej. Zobaczymy, czy mnie pobijesz.
Siadając przed komputerem poczułam jakiś dziwny niepokój.
Jeszcze raz włączyłam grę, bo ciocia niechcący ją wyłączyła. Ku mojemu zdziwieniu soundpack, który się uruchomił był mi zupełnie nieznany.
Weszłam więc w "learn actions" i zapoznałam się z jego dźwiękami. Nie były bardzo trudne. – A może by tak nie grać – pomyślałam.
– No, dajesz! – usłyszałam zachęcający głos cioci, więc dałam enter na "Normal mode" i zaczęłam grać. Z początku nie było trudno, ale przy trzeciej planszy tempo było tak szybkie, że skułam się prawie od razu.
– Jesteś słabizna! – powiedziała pogardliwie ciocia. Więcej jej już nie zobaczyłam, ani w naszym domu, ani nigdzie indziej.

W banku

Siedziałam w jakiejś poczekalni, gdzie było dużo ludzi, ale dość cicho.
Bardzo mi się tam nudziło.
Przydałby się jakiś komputer, Albo książka.
Ktoś usiadł obok mnie i grzebał w swojej torbie:
– Cześć. – usłyszałam obok siebie głos Alicji.
– Cześć! Co ty tu robisz?
– Czekam.
– Na co?
– Nie wiem. Nie ważne. Ważne, że znów jesteśmy razem.
Chcesz pograć w BeatStara na jakimś moim packu? – Na dźwięk słowa BeatStar zrobiło mi się zimno.
– Nie, nie mam komputera.
– To nic. Ja mam. Jestem znacznie lepiej przygotowana niż ty do tego wielkiego czekania.
– Chyba nie mam ochoty. Zresztą ty nie lubisz jak gramy, gdy rzadko się spotykamy. Wolisz po prostu pobleblać.
– Zagraj chociaż raz. Czekanie będzie na prawdę długie, uwierz mi.
– No dobra – zgodziłam się, ale już trzęsły mi się ręce. Ala włączyła jakiś łatwy pack.
Nałożyłam słuchawki, sprawdziłam dźwięki i ruszyłam z kopyta.
Wzięłam nawet kilka saveguardów, by uchronić się przed przegraną.
Przeszłam bardzo wiele plansz, ale na ostatniej się wywaliłam. Tak stwierdziła Alka, która podsłuchiwała przykładając ucho do słuchawki z drugiej strony. Nie słyszała wiele, ale to jej widocznie wystarczyło.
– Karola, to był łatwy pack. Spróbuj jeszcze raz. – Już miałam wziąć komputer od przyjaciółki, ale wtedy przyszłam po nią mama.
– No i co miało być takie wielkie czekanie – oburzałam się. Przyjaciółka nic na to nie odpowiedziała. Odeszła wraz ze swoją matką. Więcej jej już nie zobaczyłam, ani się do niej nie dodzwoniłam. Po powrocie do domu usunęłam z komputera grę BeatStar oraz ze wszystkich możliwych nośników danych. Nigdy, przenigdy nie dam się namówić na zagranie, choćby w jedną planszę, a potem danie escape.

No i gdzie ten router?

Któregoś dnia tata chodził po domu bardzo podenerwowany.
– No, kiedy przywiozą ten cholerny router. Ja muszę go mieć zaraz, teraz! Około dwunastej ktoś do niego zadzwonił, więc tata odebrał szybko.
– Tak? Już schodzę. Dzięki Romanie. Jesteś wielki. Sprawdzałeś czy działa? O, to dobrze. Życie mi uratowałeś. A jaki jest adres IP? Acha, dobrze. To już schodzę, pa – i tata zszedł na dół w podskokach, nucąc coś pod nosem, co mu się bardzo rzadko zdarza.

3 replies on “BeatStar pogromca przyjaciół”

jaaaaaa no cuż tak bywa również miałem sny z grami np że nagle przeszedłem srebrny labirynt zabijając plezjozałra i były podziękowania blablabla a przecież poza plezjozałrem było jeszcze dużo przygód.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *