Categories
Sny

Gra Orientalna (z dedykacją dla Nuno

Ten wpis/sen jest z dedykacją dla Nuno
## Gra orientalna
Jest piątek po południu. Siedzę sobie spokojnie na łóżku, przeglądam pocztę, w tle leci spokojna muzyczka. Drzwi sypialni otwiera pani Franciszka.
Dzień dobry Karolino. Masz dzisiaj ze mną. Mam dla ciebie wiadomość. Musisz przenieść się na weekend do innego pokoju, ponieważ ta sypialnia będzie wykorzystana do jakiegoś eksperymentu. Pakuj się! Za pół godziny widzę cię pod pokojem wychowawców z potrzebnymi ci na te kilka dni rzeczami. Gdy będziesz gotowa, wskażę ci pomieszczenie, w którym przyjdzie ci spędzić najbliższy weekend. – Po tych słowach wychowawczyni opuściła sypialnię. Z rezygnacją wyłączyłam komputer, spakowałam manatki, wyłączyłam muzykę i stawiłam się grzecznie pod pokojem wychowawców. Pani Franciszka zaprowadziła mnie na stary internat do jakiejś świetlicy dla dzieci. Stare, rozklekotane łóżko stojące niedbale w kącie pomieszczenia miało mi służyć za moje tymczasowe lokum. Pani Frania w ogóle nie przejmowała się mym nieciekawym położeniem. Zostawiła mnie szybko i nie siliła się na jakieś głębsze wyjaśnienia tej nietypowej sytuacji. Z tego wszystkiego nie zabrałam z sobą radia a nie chciało mi się na powrót włączać komputera, więc zaczęłam rozglądać się po świetlicy. Wszędzie walało się mnóstwo zabawek, a stół był okropnie czymś uklejony.
Nagle natrafiłam na coś bardzo dziwnego. Był to jakiś plastikowy koń z doczepioną do grzywy plastikową platformą z mnóstwem przycisków.

Ten wpis/sen jest z dedykacją dla Nuno

Gra orientalna

Jest piątek po południu. Siedzę sobie spokojnie na łóżku, przeglądam pocztę, w tle leci spokojna muzyczka. Drzwi sypialni otwiera pani Franciszka.
Dzień dobry Karolino. Masz dzisiaj ze mną. Mam dla ciebie wiadomość. Musisz przenieść się na weekend do innego pokoju, ponieważ ta sypialnia będzie wykorzystana do jakiegoś eksperymentu. Pakuj się! Za pół godziny widzę cię pod pokojem wychowawców z potrzebnymi ci na te kilka dni rzeczami. Gdy będziesz gotowa, wskażę ci pomieszczenie, w którym przyjdzie ci spędzić najbliższy weekend. – Po tych słowach wychowawczyni opuściła sypialnię. Z rezygnacją wyłączyłam komputer, spakowałam manatki, wyłączyłam muzykę i stawiłam się grzecznie pod pokojem wychowawców. Pani Franciszka zaprowadziła mnie na stary internat do jakiejś świetlicy dla dzieci. Stare, rozklekotane łóżko stojące niedbale w kącie pomieszczenia miało mi służyć za moje tymczasowe lokum. Pani Frania w ogóle nie przejmowała się mym nieciekawym położeniem. Zostawiła mnie szybko i nie siliła się na jakieś głębsze wyjaśnienia tej nietypowej sytuacji. Z tego wszystkiego nie zabrałam z sobą radia a nie chciało mi się na powrót włączać komputera, więc zaczęłam rozglądać się po świetlicy. Wszędzie walało się mnóstwo zabawek, a stół był okropnie czymś uklejony.
Nagle natrafiłam na coś bardzo dziwnego. Był to jakiś plastikowy koń z doczepioną do grzywy plastikową platformą z mnóstwem przycisków.
Usiadłam na owym koniu i zaczęłam bawić się przyciskami, ale nic się nie wydarzyło.
Potem przekręciłam jakąś wajchę na głowie konia i wtedy usłyszałam kilka piknięć a potem przyjemną dla ucha muzyczkę.
Była to jakaś dziwna, japońska, bądź chińska muzyczka, jakby z gry, albo anime.
Znów zaczęłam używać przycisków i wtedy dopiero się zaczęło. Już wkrótce byłam całkowicie pochłonięta odkrytą przed chwilą grą orientalną.
Przez cały weekend grałam chodząc jedynie na posiłki. W pniedziałek rano, pani Franciszka zarządziła powrót do sypialni, a ja z żalem opuściłam świetlicę i dziwnego konia.
Wieczorem opowiedziałam Alicji o tej dziwnej zabawce a następnego dnia udało mi się pokazać koleżance grę. Z początku była nią zachwycona i mówiła, że trzeba jak najszybciej powiedzieć o niej Oriolowi, ale potem, przemyślawszy całą sprawę wzięła mnie na stronę i powiedziała:
– Karola, dobrze ci radzę, zapomnij dziewczyno o tym koniu. To nie jest dla ciebie, ani dla nikogo z nas. To nas wciągnie i zatraci. Nie ma co zaprzątać sobie tym głowy. – W połowie zastosowałam się do gorącej rady koleżani, bowiem nie zaglądałam już do świetlicy z koniem, ale napisałam o nim Oriolowi. Ten od rauz prawie odpisał, że przyjedzie jak najszybciej, by na własne oczy zobaczyć zabawkę i naturalnie jej poużywać. Jak napisał, tak zrobił i już następnego dnia czekał na mnie pod portiernią.
Zaprowadziłam go do świetlicy. Oriol dokładnie obejrzał zabawkę, włączył ją, ale nie zaczął grać a wszedł jedynie w tablicę wyników i stwierdził, że całkiem nieźle mi szło. Potem doradził, bym poszukała symulatora tej zabawki pod maca.
Wróciłam do swego pokoju i szukałam wirtualnego konia z wielką zajadłością, a nie było to wcale łatwe, bo wszystko było po chińsku czy tam japońsku. Gdy znalazłam wreszcie coś, co mogło być instalką do symulatora zabawki, zawołałam Mariana, by ten pomógł mi ją zainstalować. Kolega odradził to czynić, bo powiedział, że w tym programiku jest wirus, który zmieni mi język maka na chiński, bądź też wybranego, często przeze mnie używanego programu, np. pro toolsa. Przestraszyłam się tego okropnie i nie zainstalowałam gry. Podziękowałam Marianowi za pomoc i poinformowałam Oriola o naszych niemiłych odkryciach. Ten zmartwił się takimi wieściami i podsunął jakiś inny programik.
Jakoś dziwnie on działał, więc zawołałam Mariana, by ten go sprawdził i okazało się, że mogę na nim jedyie sprawdzać wyniki wszystkich graczy.
Należało podać nazwę konia i już pokazywała się jego lista z wynikami. Tak więc codziennie obserwowałam jak inni zdobywali świetne wyniki, dopuki Oriol nie wykupił od szkoły konia i zaczął na nim grać wraz ze swymi hiszpańskimi kolegami.
Stopniowo zapominałam o zabawce i cieszyłam się, że znalazła dobrego właściciela i nie została w świetlicy dzieciarni, ale trafiła do miłośnika gier.

3 replies on “Gra Orientalna (z dedykacją dla Nuno”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *