Categories
Sny

Jest Misia, nie ma Lusi

## W ogrodzie Asi
Był upalny dzień i nikomu nie chciało się nic robić, więc nikt też nic nie robił.
Tylko Nela nieznacznie jeszcze nakłaniała do zabawy.
Nagle przestała nas zaczepiać i podbiegła do płotu.
Następnie dało się słyszeć ciche skomlenie i skrobanie w deski.

W ogrodzie Asi

Był upalny dzień i nikomu nie chciało się nic robić, więc nikt też nic nie robił.
Tylko Nela nieznacznie jeszcze nakłaniała do zabawy.
Nagle przestała nas zaczepiać i podbiegła do płotu.
Następnie dało się słyszeć ciche skomlenie i skrobanie w deski.
– Wpuść Miśkę – powiedziałam do Asi, a ona niechętnie to uczyniła. Nela zaczęła ją zaczepiać, ale suce również nic się nie chciało, więc położyła się przy mnie a obok znudzona Nela. Pogłaskałam psiaka i przymknęłam oczy.

Przyjazd przyjaciółki

W domu było bardzo smutno. Tata chodził do pracy.
Wracał późno i zazwyczaj był zmęczony i zły. Mama była w Niemczech, a babcia chorowała i narzekała na swoim piętrze.
Jednego z takich ponurych dni zadzwoniła przyjaciółka i spytała, czy może do mnie przyjechać.
– Jeszcze nie wiem. Muszę uzgodnić to z Ojcem, bo on jest teraz bardzo zajęty i zmęczony.
Wieczorem, przy kolacji przedstawiłam tacie propozycję Alicji.
– Jak chce, niech przyjeżdża, ale ja nie będę się wami zajmował. Przyjechała więc przyjaciółka następnego dnia po południu.
Nastrój w tym domu był jednak tak ponury, że nawet ona nic nie dała, a jeszcze tylko posmutniała.
Któregoś dnia zadzwoniła ciocia Ula z pytaniem, czy nie wpadłabym do niej na parę dni, bo słyszała, że babcia choruje, a ona ma teraz mnóstwo czasu, bo wujek jest w Niemczech.
– Ale ze mną jest przyjaciółka.
– To nic. Zabierz ją ze sobą.
– Dobrze, dziękuje za zaproszenie. Dam ci znać wieczorem, jak porozmawiam z Tatą i z przyjaciółką. Alicja przyjęła propozycję cioci z wielkim entuzjazmem, tata również nie miał obiekcji, więc następnego dnia pojechałyśmy do niej, ale ku naszemu rozczarowaniu nie spotkałyśmy tam Lusi.
– Gdzie jest twój pies? – zapytałam ciocię.
– Gdzieś na Śląsku, w okolicach Piekar.
– O, to możemy po nią pojechać, a przy okazji Ada odwiedzi swoją babcię. My chcemy się nią opiekować, mamy na to mnóstwo czasu.
– Nie możemy jechać do Piekar, bo rodzice mogliby mnie tam zobaczyć, byliby wściekli i może nigdy nigdzie nie puścili – zaprotestowała przyjaciółka.
– To szkoda, bo ja chciałam pozajmować się Lusią i porównać jej wygląd do wyglądu Miśki i zdecydować, który pies jest ładniejszy.
– No, naturalnie, że Lusia. Ona jest przecież rasowa.
– Kłóciłabym się – szepnęłam cicho do Alicji, a ciocia nakryła do stołu i puściła jakąś płytę.
Bardzo mi się ona podobała, ale ciocia nie chciała mi podać jej nazwy, ani wykonawcy, ani też pożyczyć mi jej na trochę, gdyż powiedziała, że to płyta dla schandrowanych, a ja jestem przecież szczęśliwa.
– Ale całe życie przed nią. Nie myśli pani chyba, że będzie ono usłane różami – wzięła mnie w obronę przyjaciółka.
– Poza tym nie jestem do końca szczęśliwa, bo tęsknie za Misią i za Lusią i nie mogę ich sobie porównać, a taką miałam nadzieję, że to zrobię. Alicja mogłaby pobawić się z twoim terierem bez zbędnej adoracji Macieja i w ogóle byłoby cudownie.
– Dlatego właśnie puściłam tę płytę, bo nie jest do końca tak jak trzeba – powiedziała ciocia lekko oschłym głosem.
Wszystkie zatopiłyśmy się w muzyce i w swoich rozmyślaniach, nawet Alicja, która nie lubi takiej muzyki, bo uważa, że to nudne kołysanki.
Pomyślałam sobie, że może coś się psu stało, tylko ciocia nie chce nam powiedzieć i zajmuje nas fajną płytą myśląc, że dzięki niej o nim zapomnimy.
– Ciociu, kiedy pies wróci do domu?
– Pewnie jak wróci wujek, albo jak Dawid się dowie, że go tu nie ma – odpowiedziała lakonicznie ciocia wyrwana z zamyślenia.
– Może więc nie jest aż tak źle – pomyślałam i również oddałam się muzyce. Myślę, że Alicja była bardzo smutna i martwiło mnie to, bo przecież wyjazdem do cioci chciałam ją rozweselić, a nie jeszcze bardziej zmelancholizować. Jak będziemy już w pokoju Dawida przed snem, gdy ciocia nas zostawi zapytam przyjaciółkę o czym tak myślała podczas słuchania płyty. Muzyka płynęła niezmordowanie z głośnika, a ja zamknęłam na chwilę oczy.

I znowu w ogrodzie Asi

– No co ty śpisz? – zapytała Asia i potarmosiła Nelę za ucho. Jest leniwa pogoda, ale bez przesady. Wstawaj, pogadamy trochę! Powoli usiadłam na kocu, przetarłam oczy i pogładziłam Misię, która jeszcze drzemał w najlepsze po jej gładkiej sierści.
Nieopodal grało radio.
Skąd ono się tu wzięło. Przecież Asia nie ma żadnego małego radyjka i jeśli chcą posłuchać muzyki na dworze, to puszczają ją głośno z wieży w salonie.
– Co taka zamyślona? Coś ci się śniło? – drążyła dalej kuzynka.
– Tak, żebyś wiedziała i to było takie realne. Jak pogadamy, to zaraz zadzwonię do przyjaciółki. Muszę z nią poważnie porozmawiać. Do cioci Uli też zresztą zatelefonuję.
– To gadaj sobie. Ja pójdę pomóc Paulinie przy obiedzie.
– Podaj mi tylko telefon, dobrze? Kuzynka uczyniła to i poszła sobie, a za nią Nela. Misia poruszyła się lekko, ale pogłaskana znów ułożył głowę na kocu, a ja wybrałam numer do przyjaciółki.
(…)

3 replies on “Jest Misia, nie ma Lusi”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *