Categories
Sny

Co tu się właściwie stało

Sen związany z Lady Gagą
## Co tu się właściwie stało?
Przyjechałam w niedzielę do szkoły i z niecierpliwością czekałam na Kasię, której to miałam dać parę przedmiotów.
Wśród nich były m.in. takie rzeczy jak: książka pt. “Robot”, figurka kotka w koszyczku i jakieś lekarstwa. Kasia ucieszyła się z przywiezionych dla niej rzeczy, ale długo nie przebywała w naszym pokoju, bo było już późno a poza tym Kaśka nie chciała mi przeszkadzać.
Kolejnym wydarzeniem, które chcę Ci opowiedzieć jest przyjęcie wieczorne zorganizowane przez panią Ludwikę.

Sen związany z Lady Gagą

Co tu się właściwie stało?

Przyjechałam w niedzielę do szkoły i z niecierpliwością czekałam na Kasię, której to miałam dać parę przedmiotów.
Wśród nich były m.in. takie rzeczy jak: książka pt. "Robot", figurka kotka w koszyczku i jakieś lekarstwa. Kasia ucieszyła się z przywiezionych dla niej rzeczy, ale długo nie przebywała w naszym pokoju, bo było już późno a poza tym Kaśka nie chciała mi przeszkadzać.
Kolejnym wydarzeniem, które chcę Ci opowiedzieć jest przyjęcie wieczorne zorganizowane przez panią Ludwikę.
Bardzo podobały mi się utwory, które ona puszczała, gdyż była dj'ką na tej imprezie. Na początku puszczała głównie piosenki zespołu Queen oraz solowe kawałki Freddiego, ale potem zaczęła przynudzać puszczając jakiś jazz albo smętnego bluesa.
Ktoś zapytał nauczycielkę dlaczego nie puszcza już piosenek Queenu a ona na to, że też chce puścić coś dla siebie a nie tylko słuchać tej tłuszczy.
Ponieważ muzyka zrobiła się nudna na dobre opuściłam salę pełną ludzi, którzy nie chcąc tańczyć do smętnej muzyki zaczęli jeść to, co podawano na stołach.
Przeszłam do mniejszego pomieszczenia, gdzie na dużych skrzyniach, takich jak w naszej harcówce siedziało ok. 10 skupionych osób.
Wśród nich była m.in. Lady Gaga. Usiadłam sobie w jej pobliżu i z miłą chęcią włączyłam się do osobliwej rozmowy która dotyczyła kosmosu a dokładniej życia na marsie. Najstarszy z uczestników rozmowy pytał po kolei każdego z nas czy wierzy w życie na marsie.
Odpowiedzi były krótkie i zdawkowe. Zazwyczaj ludzie odpowiadali dosłownie jednym słowem: tak lub nie.
Kiedy przyszła kolej na Gagę ona się rozgadała, co było do przewidzenia, bo po jej niektórych zachowaniach na scenie i w teledyskach można zaobserwować, że kosmos lubi.
Kiedy ona opowiadała o swojej wizji życia na marsie i o jej domniemanych mieszkańcach zaczęła mi się tworzyć w głowie bardzo ciekawa historia z Gagą w roli głównej, która wyruszyła z paroma innymi ludźmi na marsa. Ona oczywiście miała reprezentować muzykę. Z najważniejszych działów ludzkiego życia tych praktycznych typu biuro czy oświata i tych rozrywkowych sport czy muzyka wybrano po jednej osobie, które wyruszyły w tę osobliwą podróż. Lady Gaga wraz z tymi ludźmi przeżyła tam wiele niezwykłych przygód godnych pozazdroszczenia.
Były jednak i takie które mroziły krew w żyłach.
Jedną z takich przygód była przygoda z pianinem.
Czułam, że ta historia nadawałaby się na świetny film, który obejrzałoby wiele osób lubujących się w science fiction, a także łowców przygód.
Muszę tą historię zapisać – pomyślałam po czym wyśliznęłam się cichutko z sali, by nie przeszkadzać piosenkarce w rozważaniach. Niestety, by dotrzeć do mego pokoju, gdzie miałam laptopa musiałam przejść przez salę, gdzie odbywało się przyjęcie, co nie służyło napisaniu historii, bo rozpraszało moją uwagę zwłaszcza, że pani Ludwika przestała już przynudzać tą muzyką i ludzie zaczęli się bawić.
Teraz nauczycielka puszczała kawałki takich zespołów jak: Ace of base, Fun faktory czy La Bouche.
Kiedy wreszcie udało mi się wydostać z sali pełnej rozbawionej młodzieży okazało się, że w pokoju wychowawców nie ma kompletnie żadnego wychowawcy, co oznaczało tylko jedno: jeżeli obecnie nie ma nikogo w pokoju a pewnie tak jest, bo wszyscy bawią się na przyjęciu, to nie wezmę laptopa i nie zapiszę ciekawej historii o Marsie. Poszłam więc na trzecie piętro, by sprawdzić czy mój pokój jest zamknięty czy nie. Ku mojemu zdziwieniu pokój był otwarty, ale nikogo w nim nie było, co zadziwiło mnie jeszcze bardziej, bo moje współlokatorki nie mają zwyczaju zostawiania pokoju otwartego, gdy gdzieś wychodzą. Co to się dzisiaj dzieje? – zaczęłam się zastanawiać wyciągając mego laptopa zza łóżka.
Kiedy wróciłam do sali, gdzie odbywało się przyjęcie muzyka już nie grała i nie było słychać żadnych rozmów.
Postanowiłam jednak na razie się tym nie przejmować i korzystając z braku wesołego zamieszania przedostałam się do mniejszej sali, gdzie zostawiłam ludzi rozmawiających o kosmosie.
Kiedy po cichu uchyliłam drzwi okazało się, że w sali nie ma już nikogo. Bardzo mnie ten fakt wkurzył, bo dotarło do mnie, że bezpowrotnie utraciłam szansę na napisanie tej historii.
Tylko przy mej idolce, gdy ona snuła swą opowieść wyobrażały mi się te wszystkie szczegóły mojego scenariusza.
Chciałam jej zrobić niespodziankę i napisać historię, która stałaby się ciekawym filmem w którym to ona grałaby główną rolę a teraz co. Jej już nie ma w sali a jeszcze do tego ta okropna cisza w sali z przyjęciem. Co się przez te 5 minut stało, gdy ja byłam po tego cholernego laptopa?
Mogłam po niego nie iść, to bym przynajmniej wiedziała o co w tym wszystkim chodzi.
Może by mi się jakoś udało zapamiętać tą historię a jak nie to umówiłabym się z Lady Gagą, by mi jeszcze raz na spokojnie wszystko opowiedziała, gdy będzie już po imprezie i nikt nam nie będzie przeszkadzał. Cholera po co ja szłam po ten komputer? Wszystko zrobiłam źle i teraz to już po moich dalekosiężnych planach. Nie udało mi się ich zrealizować, bo już na początku wszystko się posypało.
Wróciłam do dużej sali z przyjęciem, gdzie pani Ludwika właśnie kończyła swoją przemowę słowami: "Nie przejmujcie się, ona sama tego chciała”. Nic z tego nie rozumiem i muszę się kogoś zapytać co tu się właściwie stało, bo zaraz nie wytrzymam.
Kiedy ruszyłam w poszukiwaniu jakiejś osoby kompetentnej pani Ludwika najspokojniej w świecie puściła jakąś ładną piosenkę Kylie Minogue do której wszyscy zaczęli tańczyć jakby w ogóle nic się nie stało.
Usiadłam przy jakimś stole, napiłam się soku i czekałam aż ktoś do mnie podejdzie i zacznie rozmowę, to się go zapytam co się stało.
Byłam już zbyt zmęczona, by wplątywać się w tańczących i wyrywać ich z zabawy. Przecież w końcu ktoś się zmęczy albo pani Ludwika znów zacznie przynudzać swoimi kawałkami i ludzie zasiądą do stołów to się czegoś dowiem. Po chwili przyjęcie dobiegło końca i wszyscy zaczęli się rozchodzić.
Wtedy to usłyszałam jak pan Wiesław mówił do kogoś:
– A ja jednak uważam, że nie można tak tego zostawić i uważać, że nic się nie stało, tak nie można!

One reply on “Co tu się właściwie stało”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *