Categories
Sny

Nieudane wagary (z dedykacją dla Adelci)

Mam nadzieję, że już tego tu nie wrzucałam.
## Nieudane wagary
Chyba większość osób niewidomych rozpoczynając swą przygodę z laską bała się poruszać samodzielnie. Nie inaczej było ze mną. Oto efekt moich lęków i obaw:
## Nieudane wagary
Dużo było zajęć tego dnia i miałam już ich serdecznie dość, więc udałam się w poszukiwaniu mej przyjaciółki, by z nią sobie po wagarować.

Mam nadzieję, że już tego tu nie wrzucałam.

Nieudane wagary

Chyba większość osób niewidomych rozpoczynając swą przygodę z laską bała się poruszać samodzielnie. Nie inaczej było ze mną. Oto efekt moich lęków i obaw:

Nieudane wagary

Dużo było zajęć tego dnia i miałam już ich serdecznie dość, więc udałam się w poszukiwaniu mej przyjaciółki, by z nią sobie po wagarować.
Znalazłszy ją po jakimś czasie zaprosiłam Alicję do swego pokoju a ona przedstawiła mi swój absurdalny pomysł na nasze wagary. – Urwijmy się z tej budy do saturna na płyty, przecież ty już prawie znasz drogę a jakby co to się kogoś dopytamy. – Ale ja jeszcze nie mam wyjściówek, poza tym i z pieniędzmi jest krucho i nie wiemy czy płyty naszych ulubionych wykonawców tam są. – Na pewno są.
Przecież sama mówiłaś, że w tym sklepie jest wszystko i mówiłaś też, że jakby co to jest jeszcze empik w pobliżu a jeśli chodzi o kasę, to ty dasz swoją, ja dam swoją i coś się ustyka. Nie musi być po równo, jesteśmy w końcu przyjaciółkami. – No dobra – zgodziłam się wreszcie i Alicja przyniosła swoją kasę, więc przeliczyłyśmy nasz wspólny portfel i stwierdziłyśmy, że na dwie płyty o przeciętnej cenie powinno nam wystarczyć. Po cichu opuściłyśmy mury naszej szkoły, ale nikt tego nie zauważył, bo takie było dziś zamieszanie. Do południa odbywały się jakieś niezwykle trudne a la maturalne testy w których brałyśmy udział a po południu odbywały się różne zajęcia sportowe i nie tylko z których właśnie nawiewałyśmy.
Droga do galerii Krakowskiej szła mi całkiem nieźle zwłaszcza, że od razu podjechał dobry autobus a i pod samą galerią było dość spokojnie.
Wreszcie dotarłyśmy do Saturna a mnie nogi się trzęsły ze strachu, za to przyjaciółka była całkowicie wyluzowana i cieszyła się, że spełni się jedno z jej płytowych marzeń.
Zapytałyśmy się sprzedawcy o naszych ulubionych wykonawców a gdy ten poszedł szukać płyt ja znalazłam na podłodze 20 zł. Z początku chciałam powiedzieć o tym Alicji i przeliczyć jeszcze raz naszą kasę wraz ze znaleziskiem i może jeszcze coś dokupić, ale znów miałam stracha a na dodatek sprzedawca wrócił z naręczem płyt i coś tam Ali się wypytywał a nagle wspomniał o dwudziestu złotych, które całkiem niedawno zgubił 1 z pracowników sklepu a ja zamiast mu je oddać rzuciłam banknot z powrotem na ziemię i zaczęłam Alicję pospieszać, by kończyła wybieranie i byśmy wracały już do internatu.
Potem okazało się, że brakło nam jednak parę złotych, ale na szczęście wysupłałam z mej kieszeni jeszcze jakieś grosięta i styknęło, ale Alka miała do mnie żal, że jej wcześniej o tych paru złotych nie powiedziałam. Kiedy opuściłyśmy sklep długo czekałyśmy na autobus i w dodatku nikt nie chciał nam powiedzieć jakie autobusy podjeżdżają. W końcu wsiadłyśmy do 304 a Ala powiedziała, że nie da mi tej płyty (bo ona miała nasze zakupy), gdyż to było głównie z jej forsy i jeszcze sępiłam jej tych paru groszy. Ja jej na to mówiłam, że powinna się cieszyć, bo gdyby nie te moje drobniaki znalezione w kieszeni, to nic byśmy nie kupiły i cała niebezpieczna wyprawa poszłaby na marne. Powiedziałam też przyjaciółce o tych dwudziestu złotych, które znalazłam w saturnie i wtedy ona jeszcze bardziej się na mnie wkurzyła. Gdy już skończyła na mnie wygadywać resztę drogi autobusem siedziałyśmy w milczeniu. Gdy wysiadłyśmy z autobusu i udałyśmy się w stronę szkoły powiedziałam Alicji tylko: I tak nam te płyty zabiorą jak się wszystko wyda.
Potem nie mówiłyśmy już do siebie zupełnie nic aż do końca drogi. W szkole chyba jeszcze nikt się nie zorientował, że nas nie było, bo nikt nas nie oczekiwał ale jak się okazało nie do końca. Po jakiejś godzinie siedzenia w mym pokoju bez płyty przyszła do mnie Alicja i powiedziała, że tylko o jej nieobecności się zorientowali, zabrali jej płyty i oczywiście poinformowali o całej sprawie rodziców ale że przyjaciółka mnie nie wydała tylko wymyśliła jakąś tam bajeczkę, że przy pomocy życzliwych ludzi udało jej się dotrzeć do sklepu. Nie byłam tak do końca spokojna, bo przecież wychowawcy wiedzieli, że się przyjaźnimy i po nitce do kłębka mogli do mnie dojść zwłaszcza, gdyby porozmawiali z naszą panią od orientacji o naszych wynikach w tej dziedzinie i byłam zła, że Ada nie oddała mi zakupów albo chociaż się nie podzieliła.
Gdybym to ja miała zakupy, to szybciej byśmy się pogodziły, bo ja bym oddała jej płytę i Ada zapomniałaby o tych pieniądzach albo bym jej oddała co trzeba po weekendzie a tak to obie mamy chandrę zaawansowaną i jest nam źle. A swoją drogą ciekawe co wychowawcy zrobią z naszymi płytami? Może oddadzą je na loterię a może z powrotem do sklepu a morze po prostu jakoś się nimi podzielą lub dadzą do jakichś szkolnych zasobów.

One reply on “Nieudane wagary (z dedykacją dla Adelci)”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *