Categories
Sny

Marzenia senne

## Z teczki o moim ulubionym dziennikarzu
### U mnie
Był piątek. Przyjechałam do domu bardzo zmęczona, więc zjadłam kolacje i wykąpawszy się wskoczyłam do łóżka. Mama pojechała do Strawczynka, bo musiała załatwić coś u babci. Zet na punkcie muzyki było dziś później, co nawet mnie ucieszyło, bo późno przyjechałam do domu. Tata usiadł do komputera w drugim pokoju.
Zrobiło się cicho, błogo i przyjemnie. Wojciechowski wpasował się w nastrój i puścił jakąś spokojną piosenkę i zadał na jej temat pytanie. Przymknęłam oczy.
### U niego

Z teczki o moim ulubionym dziennikarzu

U mnie

Był piątek. Przyjechałam do domu bardzo zmęczona, więc zjadłam kolacje i wykąpawszy się wskoczyłam do łóżka. Mama pojechała do Strawczynka, bo musiała załatwić coś u babci. Zet na punkcie muzyki było dziś później, co nawet mnie ucieszyło, bo późno przyjechałam do domu. Tata usiadł do komputera w drugim pokoju.
Zrobiło się cicho, błogo i przyjemnie. Wojciechowski wpasował się w nastrój i puścił jakąś spokojną piosenkę i zadał na jej temat pytanie. Przymknęłam oczy.

U niego

Wysiedliśmy z samochodu.
Było już bardzo późno.
Zaparkowaliśmy daleko od szkoły, bo nie było miejsca na parkingu.
Powietrze było rześkie, przyjemnie chłodne.
Wędrowaliśmy przez wielki, pachnący ogród, który szalenie mi się podobał. Podszedł do nas mały szczeniak, ale nie wyglądał na bezpańskiego, bo był grubiutki i miał gęstą, błyszczącą sierść.
Wzięłam go na ręce i przytuliłam do siebie.
– Słodki jesteś – szepnęłam mu do ucha i postawiłam z powrotem na ziemi. Czułam się niezwykle szczęśliwa.
Szliśmy bardzo długo aż zaczęło świtać. Wtedy podszedł do nas Wojciechowski i zaprosił do siebie. Po drodze wstąpiliśmy do sklepu i pan Marcin takie wielkie zrobił zakupy, że każdy musiał wziąć jakąś torbę. Na miejscu zastaliśmy panią po pięćdziesiątce, która siedziała przy wielkim biurku zawalonym papierami.
– To moja sekretarka – przedstawił ją pan Marcin i zaczął rozpakowywać zakupy.
Nagle moja babcia, która przyjechała ze mną do szkoły wdawszy się w rozmowę z sekretarką pokłóciła się z nią i chciała zająć jej miejsce. W końcu sekretarka ustąpiła i opuściła dom, a babcia cała szczęśliwa zajęła miejsce przy biurku i zaczęła coś przeliczać.

U mnie

Na chwilę otworzyłam oczy.
Znów był jakiś trudny konkurs, więc zamknęłam je znowu.

U mnie i u niego

Tym razem nie było już rodziców, ani babci. Pan Marcin dał mi jakąś płytę, więc schowałam ją do plecaka.
– Muszę iść do szkoły -powiedziałam do pana Marcina.
– Zaraz pójdziemy, tylko coś skończę. Nagle ktoś zapukał do drzwi. To była sekretarka i przyniosła szczeniaka, którego wczoraj miałam na rękach. Pan Marcin dał mi go na chwilę na ręce, a potem wsadził go do jakiegoś koszyka i wtedy otworzyłam oczy. Na moim łóżku siedziała mama, która właśnie wróciła od babci.
– W niedzielę wcześniej pojedziemy do szkoły, dobrze? – powiedziała spokojnie. Ciekawe, co się na prawdę stanie w niedzielę – pomyślałam. Mama opuściła mój pokój, a zamiast radia Zet leciała płyta Alanis. Zajrzałam do mojego szkolno-internatowego plecaka i znalazłam w nim płytę. Ciekawe, co na niej jest?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *