Categories
Sny

Mokre sprawy (nie mylić z trudnymi sprawami :)

Z teczki o Oriolu
## Mokre sprawy
Poszłam do niego, a on stwierdził, że pójdziemy na spacer, ale nad wodę.
– My mamy tylko brudną Wisłę – zmartwiłam się.
– To nic – powiedział on i wyszliśmy na zewnątrz.

Z teczki o Oriolu

Mokre sprawy

Poszłam do niego, a on stwierdził, że pójdziemy na spacer, ale nad wodę.
– My mamy tylko brudną Wisłę – zmartwiłam się.
– To nic – powiedział on i wyszliśmy na zewnątrz.
Było cieplutko. Na wałach było pełno ludzi.
Chciałam usiąść na trawie, ale on koniecznie chciał do wody.
– No coś ty! Nawet nie mam stroju kąpielowego. Chcesz się kąpać w tej brudnej Wiśle? To już nasz szkolny basen byłby lepszy.
– Choć! – nalegał.
– No Kuźwa dobrze, ale jak się nabawię jakiegoś choróbska, to ty mnie będziesz leczyć.
Weszłam z nim do rzeki. Z początku było przyjemnie.
Woda ciepła, niezbyt głęboka, brak fal. Długo to jednak nie trwało, bo zaraz coś nas zaczęło pchać na głęboką wodę.
Zaczęłam się bać, bo woda robiła się coraz bardziej nieustępliwa, a Oriol wcale się tym nie przejmował. W końcu woda mnie ogarnęła całą i straciłam świadomość. Obudziłam się dopiero w internacie. Był wieczór. Wika przyniosła mi kolację i przypomniała o jakieś próbie. Nie mogłam sobie przypomnieć na co ta próba i nie miałam też ochoty na nią iść. W końcu jednak zwlokłam się z łóżka. Próba trwała bardzo długo i dotyczyła jasełek.
Dlaczego jasełek? Czyżby to był grudzień? Wtedy nad rzeką było tak ciepło jak latem, albo późną wiosną. W trakcie próby zadzwoniła do mnie Alicja i powiadomiła, że Oriol na mnie czeka.
– Jestem na próbie. Za chwilę przyjdę – powiedziałam.
Miałam już dość tego próbiska, a ono nie miało zamiaru się kończyć i jeszcze przyszedł jakiś profesjonalny aktor, by nas poprawiać.
Teraz, to ta próba się na pewno nie skończy. Ziewnęłam ostentacyjnie.
Nagle zza ściany usłyszałam trzecią piosenkę z ostatniej płyty Enyi. Przypomniał mi się grudzień, w którym mieszkałam z Wiką w pokoju tymczasowym, słuchałam tego albumu i było nam jak w raju.
Zaczęłam płakać i nikt nie był w stanie mnie uspokoić, więc zaniesiono mnie do pokoju. Wika urwała się z tej próby, by się mną zaopiekować i poradziła mi, bym pojechała wcześniej do domu i nie przejmowała się jasełkami. Nie wpuściła też Oriola ani Alicji, tylko kazała mi iść do łóżka. W domu prawie bez przerwy spałam i nie miałam na nic siły.
Któregoś popołudnia zachciało mi się zadzwonić do Kingi. Koleżanka odebrała, ale była chyba pijana, bo tak dziwnie się śmiała i bełkotała bez ładu i składu, a w tle szumiała woda.
– Skąd u ciebie ta woda? – zapytałam z przestrachem.
– Nie wiem, he he, nie wiem! Przyjedź do mnie, to się do wiesz.
– Weź przestań – burknęłam i rozłączyłam się.
Chciałam rozmówić się z Alicją, ale ta nie odebrała. Za to dodzwoniłam się do Wiki i ona powiedziała, że Marcin też jej tak zrobił.
– Co ci zrobił? Zabrał cię nad Wisłę?
– Tak.
– I co?
– To samo.
– Ale ty przynajmniej nie obudziłaś się w grudniu.
– No tak, ale i tak jestem na niego wściekła. Przez tych chłopaków całe jasełka poszły.
– Może właśnie chcieli żeby poszły?
– No może. Ale dziwny sposób sobie obrali. Zresztą jasełka jak jasełka. Nic w nich zdrożnego nie było, więc o co chodzi.
– Jesteś w szkole? – zapytałam.
– Tak. Ja to lepiej od ciebie zniosłam – powiedziała z dumą Wika.
– A co u Alicji? Bo nie odbiera.
– Pewno z Oriolem przebywa i ratują kompa małej Karolinki. A co ma robić innego.
– Ja muszę też wrócić! – powiedziałam, ale jakoś licho to zabrzmiało.
– Najpierw musisz stanąć na nogi – powiedziała Wika.
– Ale ja chcę już wrócić! – buntowałam się.
– Żeby znowu wpaść do rzeki?
– Nie. Żeby dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi.
– Ja się mogę dowiedzieć.
– Nie. Ja też chcę! Nie spędzę przecież reszty życia w łóżku.
– Ej ty! Śpij lepiej, bo sen to zdrowie.
Nagle przypomniała mi się przed chwilą odbyta rozmowa z Kingą.
Chciałam przekazać ją Wice, bo to na pewno naprowadziłoby nas na ślad jakiś, ale ona już się rozłączyła.
Jeszcze nie odłożyłam komórki, a już telefon na nowo się rozdzwonił. To przyjaciółka.
Paplała coś o grach Oriola i o studiu. Miała głupawkę i była szczęśliwa. Nie chciało mi się jej słuchać. Nie powiedziałam jej o Kindze, tylko zapytałam, czy była może nad Wisłą.
– Jeszcze nie. Muszę znaleźć odpowiednią osobę.
– Nie spiesz się za bardzo – mruknęłam i przerwałam połączenie.
Wstałam z łóżka. Już postanowiłam. Jutro jadę do szkoły. Nie pozwolę toczyć się dziwnym, mokrym sprawom swoim własnym, mokrym rytmem.

One reply on “Mokre sprawy (nie mylić z trudnymi sprawami :)”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *