Categories
Sny

Nie ma miejsca, nie ma czasu

## Niezwykle męcząca podróż do Niemca
Mieliśmy pojechać do jakiegoś odległego miasta w Niemczech i podziękować komuś za jego pomoc. W tym celu zabraliśmy z sobą: kwiaty, bombonierki i własne bagaże. Pani Kasia i Madzia jechały z nami również. Podróż była bardzo ciężka.
Najpierw lecieliśmy samolotem, potem jechaliśmy pociągiem, a na końcu autobusem. W czasie tej okropnej podróży więdły nam kwiaty, rozpuszczały się bombonierki i ginęły bagaże.
Wreszcie wymiętoszeni podróżą dotarliśmy do celu. Był środek nocy. Wprowadzono nas do wielkiego biurowca.
Poprosiliśmy o nocleg, gdyż wiedzieliśmy, że nie ma teraz co liczyć na naszego pomocnika, któremu należały się te zmarnowane teraz prezenty.

Niezwykle męcząca podróż do Niemca

Mieliśmy pojechać do jakiegoś odległego miasta w Niemczech i podziękować komuś za jego pomoc. W tym celu zabraliśmy z sobą: kwiaty, bombonierki i własne bagaże. Pani Kasia i Madzia jechały z nami również. Podróż była bardzo ciężka.
Najpierw lecieliśmy samolotem, potem jechaliśmy pociągiem, a na końcu autobusem. W czasie tej okropnej podróży więdły nam kwiaty, rozpuszczały się bombonierki i ginęły bagaże.
Wreszcie wymiętoszeni podróżą dotarliśmy do celu. Był środek nocy. Wprowadzono nas do wielkiego biurowca.
Poprosiliśmy o nocleg, gdyż wiedzieliśmy, że nie ma teraz co liczyć na naszego pomocnika, któremu należały się te zmarnowane teraz prezenty.
Byliśmy tak zmęczeni, że nawet nie mieliśmy siły o nich myśleć.
– Czy możemy prosić o nocleg? – zapytała pani Katarzyna mężczyznę, który nas tu przyprowadził.
– Tak, prześpicie się w biurze – powiedział on spokojnie i wprowadził nas do jednej z sal i zamknął za nami drzwi. Jak się zapewne domyślasz nie było tam ani pół łóżka, ani pół poduszki. Mama wyciągnęła ze swej przepastnej torebki jaśka i wsadziła mi go pod głowę, ale już po chwili podeszła do mnie jakaś obca kobieta, która weszła razem z nami do sali i wyrwała mi poduszkę z pod głowy. Mama nie zareagowała na to, bo już drzemała na swej torebce, a tata przycupnął w drugim kącie sali i też już spał. Pani Katarzyna nakarmiwszy Madzię poszła rozejrzeć się w sprawie i opieprzyć człowieka, który nas tak zostawił. Gdy wróciła z rekonesansu miała dla mnie propozycję.
– W pokoju obok przebywa Alicja z Lilką i mają jedno łóżko. Czy chcesz się do nich udać?
– Tak chętnie – odpowiedziałam i raźno podniosłam się z krzesła. Przyjaciółka przyjęła mnie do siebie chętnie. Łóżko było bardzo wąskie, ale było łóżkiem. Lilka miała spać w nogach. Dziewczynka była już bardzo zmęczona, bo nic nie mówiła, nie ruszała się, nie broiła, tylko cichutko oddychała.
– Ty też przyjechałaś dziękować temu gościowi? – zapytałam przyjaciółkę.
– Nie wiem, chyba tak. Mnie nie interesują sprawy moich rodziców.
– A czy Lili nas w nocy nie obudzi?
– Nie powinna, bo jest okropnie wyczerpana – powiedziała Alicja i skuliła się na naszym posłaniu.

Co wpływa na nasze zdrowie

Przygotowywaliśmy się do kolejnego występu. Pani Malwina nie dawała nam spokoju.
Ciągle tylko próby i próby.
Nasz występ miał być na powitanie wiosny i mieli go oglądać jacyś ważni goście z zagranicy.
Tematyka spektaklu to ptaki i pogoda. Któregoś dnia zauważyłam, że łapie mnie chrypa i powiedziałam o tym pani nauczycielce.
– Ty nie jesteś przeziębiona, tylko kurz z sali gimnastycznej i puder tak na ciebie działają. Nie przejmuj się, to minie jak organizm się przyzwyczai. Na Wosie pani Krystyna poruszyła temat zdrowia, więc zabrałam głos.
– Zdrowie nie zawsze zależy od czynników, które zwykle działają na człowieka. Często tracimy zdrowie w całkiem nietypowych okolicznościach. Nie, żebym potępiała poczynania pani Malwiny, ale chcę na przykładzie jej przedsięwzięcia pokazać jak trudno jest czasem ustalić co tak naprawdę wpływa na nasze zdrowie i często nawet, gdy o nie dbamy możemy je w jednej chwili utracić… – Po mojej gorącej przemowie zapadła ciężka cisza.
– W takim razie życzę ci zdrowia – powiedziała pani Krysia i zaczęła swój zwykły, monotonny wykład już nie dopuszczając nikogo do głosu na tej lekcji. Po obiedzie kolejna próba. Tym razem nie było na niej wszystkich, ale to było zamierzone, bo pani Malwina chciała się dziś widzieć tylko z solistami. Nauczycielka zaproponowała mi, bym zaśpiewała jakąś brzydką piosenkę o ptaku, który mókł na deszczu.
– Nie chcę tego śpiewać! W ogóle nie chcę brać w tym udziału! – buntowałam się.
– To posłuchaj sobie twórczości Doroty Avi a na pewno ci przejdzie. Jej też wiele piosenek się nie podobało. Chciała słuchać jak najlepszej muzyki, ale nic nie spełniało jej oczekiwań. W końcu zaczęła tworzyć swoją muzykę i co? Nikt jej prawie nie słucha. Emiolio, teraz z tobą chcę rozmawiać – powiedziała pani Małgosia kończąc tym rozmowę ze mną.
Opuściłam salę gimnastyczną i udałam się do swego pokoju. Tam czekała już na mnie Alicja. Po chwili do pokoju przyszła Emilka, bo pani z nią nie ćwiczyła a jedynie coś uzgadniała.
Włączyłam komputer i wpisałam w songra Dorota Avi.
Uruchomiłam pierwszy plik.
Była to nudna, spokojna muzyczka przypominająca szum strumyka.
– Kto to jest? – zapytała Emilka.
– Dorota Avi. Znasz kogoś takiego Alicjo?
– Nie, ale trzeba pokazać to Julce, bo to jej klimaty.
Kolejne utwory były już nieco żywsze i rzeczywiście w julkowym stylu – trochę dance, trochę trance.
Kiedy chciałam ściągnąć pierwszy utwór songr mi się zawiesił i Emilia wzięła mój komputer w swoje ręce.
Odwiesiła dziada, ale coś tam poprzestawiała w songrze i teraz, gdy najechało się kursorem na jakiś utwór, to on sam się odtwarzał. Z jednej strony było to fajne, ale z drugiej nie, bo nie słychać było nazwy odtwarzanego utworu, a nie wszystkie utwory chce się przecież wysłuchiwać.
Była jednak jeszcze jedna zaleta, że songr znacznie przyspieszył i poprawił wyszukiwanie. Zaczęłam ściągać utwory Doroty Avi. Jej płyta nazywała się powietrze, a tytuły piosenek, to: oskrzela, płuca, tchawica, tlen… Alicja opowiedziała mi, że jest taka jedna strona, której właściciele namierzają użytkowników i dają im potem lizaki i inne drobne gadżety a potem każą za nie płacić, albo wykonywać dla nich jakieś przysługi.
– Mam nadzieję, że ten nowy, odwieszony songr nie będzie korzystać z takich stron – powiedziałam. Nie przyznałam się Ali, w jakich okolicznościach poznałam piosenkarkę, ani też nie powiedziałam o niej Julce. Postanowiłam też, że nie zaśpiewam tej piosenki o moknącym ptaku.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *