Categories
Sny

Niebezpieczna droga do Lady Gagi

Rodzice robili jakieś wielkie porządki w domu i na podwórku przez co nie zauważyli nawet, że ktoś nam podmienił psa na spokojniejszego, ale o wiele brzydszego. Bardzo mnie ten fakt zirytował i postanowiłam załatwić sobie psa marzeń.
Jedną z mych ulubionych ras jest pinczer. Już kiedyś czytałam o nim w Internecie.
Teraz zrobiłam to ponownie i oprócz ogólnych informacji o rasie znalazłam jeszcze miejsca, gdzie można takiego pieska kupić.
Oprócz informacji o pinczerach przewinęła mi się jeszcze wiadomość o ankiecie robionej przez Lady Gagę, w której mogą wziąć udział wyłącznie niewidomi.
Zapomniałam więc na razie o pinczerze i w szkole powiadomiłam o ankiecie wszystkich wychowawców, nauczycieli, panią i pana kierownika, a także samych niewidomych uczniów.

Rodzice robili jakieś wielkie porządki w domu i na podwórku przez co nie zauważyli nawet, że ktoś nam podmienił psa na spokojniejszego, ale o wiele brzydszego. Bardzo mnie ten fakt zirytował i postanowiłam załatwić sobie psa marzeń.
Jedną z mych ulubionych ras jest pinczer. Już kiedyś czytałam o nim w Internecie.
Teraz zrobiłam to ponownie i oprócz ogólnych informacji o rasie znalazłam jeszcze miejsca, gdzie można takiego pieska kupić.
Oprócz informacji o pinczerach przewinęła mi się jeszcze wiadomość o ankiecie robionej przez Lady Gagę, w której mogą wziąć udział wyłącznie niewidomi.
Zapomniałam więc na razie o pinczerze i w szkole powiadomiłam o ankiecie wszystkich wychowawców, nauczycieli, panią i pana kierownika, a także samych niewidomych uczniów.
Niewidomi uczniowie i nauczyciele bardzo chętnie zgodzili się brać udział w Gagowym przedsięwzięciu, ale widzący mieli niestety o wiele mniej entuzjazmu, z czym wiązała się niedostateczna ilość opiekunów biorących udział w długiej, męczącej podróży do Warszawy, gdzie miano przeprowadzić ankietę. Po długich obradach zdecydowano, że grupą niewidomych jadących do Warszawy zajmie się pani Kasia Borkowska. Jednak niewidomych było tak dużo, że w krótkim czasie wychowawczyni straciła rachubę i pogubiła nas wszystkich. Z początku w mej niedoli pomagała mi jakaś młoda kobieta, a że nie miałyśmy pieniędzy podróż była niezwykle nużąca i niebezpieczna. Pod wieczór, kiedy byłyśmy już bardzo zmęczone dziewczyna zaprowadziła nas do jakiegoś domu, w którym owszem, poczęstowano nas kolacją, ale byli w posiadaniu małego, puchatego, złośliwego pieska, który bez przerwy mnie gryzł i nie dawał wcale spokoju, a jego właściciele nie chcieli go nigdzie zamknąć mówiąc, że przecież to takie kochane stworzenie. Moja tymczasowa opiekunka zdradziła cel naszej podróży, a gospodarze uradowani, że przekazujemy takie ciekawe wieści zawołali ochoczo: -To my się do was dołączymy.
Nasza sąsiadka jeszcze do nas dołączy i chętnie zobaczymy Gagę! – Ale to jest zorganizowane tylko dla niewidomych! – próbowałyśmy im przetłumaczyć, ale oni jakby nie słuchali naszych słów tylko planowali kiedy wyruszą na spotkanie z piosenkarką.
Wcale nie wypoczęta po krótkim i męczącym pobycie u ludzi z pieskiem kobieta oświadczyła, że nie może mi już dalej pomagać i towarzyszyć w podróży i że ostatni kawałek drogi muszę pokonać sama.
Wcale mi się taki stan rzeczy nie podobał, ale co miałam robić.
Inni niewidomi może nie mieli tyle szczęścia co ja.
Ostatnia prosta podróży była więc najgorszym jej fragmentem, bo nikt mi już nie pomagał.
Wielokrotnie zdarzało się, że ktoś wskazał mi niewłaściwy autobus czy inny środek lokomocji i zamiast przybliżać się do Warszawy, to jeszcze się od niej oddalałam.
Któregoś razu o mało nie przejechałby mnie samochód, bo nie miałam nawet laski i szłam tylko z wyciągniętymi desperacko rękami i byłam bardzo bezbronna. W końcu wieść o zagubionych niewidomych błąkających się w pobliżu Warszawy rozniosła się na całą Polskę i mój tata przyjechał do stolicy, by nam w kłopotach pomóc.
Odnalazł mnie w jednej z dzielnic Warszawy i zaprowadził do dużego bloku, gdzie miała zostać przeprowadzona ankieta.
Najpierw tata zaprowadził mnie do przytulnego pomieszczenia, gdzie dostałam posiłek i miałam spotkanie z przemiłym pieskiem podobnym do Froda, ale nieco od niego mniejszym.
Długo jednak tam nie posiedziałam, bo chciałam już iść na wypełnianie ankiety. W sali było już dużo ludzi, a atmoswera w niej panująca była niczym w czytelni, bo tak było cicho, a jedynym dźwiękiem było przekładanie kartek.
Zbliżyłam się do pierwszego lepszego stanowiska, które było wolne. Był to nie duży stolik nakryty obrusem, obok krzesło, a na stoliku kartki, które jak się okazało były zapisane czarnym drukiem a nie brajlem. Podchodziłam do kolejnych stanowisk i wszędzie były kartki zapisane czarnym drukiem. Rozczarowana i oburzona chciałam wyjść z sali, by zawołać tatę, aby on pomógł mi wypełnić ankietę, ale wtedy zatrzymał mnie jakiś mężczyzna tymi słowami:
– Jeśli wyjdziesz z tej sali już nie będziesz mogła tutaj wrócić.
Wtedy jeszcze bardziej oburzona zbliżyłam się do drzwi i otworzywszy je na oścież zawołałam głośno tatę nie przejmując się zupełnie zasadami dobrego wychowania. Tata przyszedł z Frodowym pieskiem na ręku i powiedział spokojnie:
To jest mieszanka pinczera z pekińczykiem i chyba to jest pies Gagi. Widziałem ją dzisiaj 2 razy.
Tato, co tu się właściwie dzieje? Dlaczego nie ma ankiety w brajlu?
Bo tutaj są sami widzący – odparł na to tata. Owszem, było jedno stanowisko w brajlu, ale ktoś je chyba sprzątnął.
Właśnie miałam poprosić tatę, by w takim razie pomógł mi wypełnić ankietę, gdy do pomieszczenia weszła Lady Gaga, tyle że z drugiej strony, więc, żeby do niej podejść musiałabym przejść całą salę na drugą stronę.
Zdezorientowana nie wiedziałam co mam w końcu robić: czy iść do niej i zapytać o co jej właściwie chodziło z tymi niewidomymi skoro są tu sami widzący i nie ma w ogóle stanowisk w brajlu, czy nie przejmować się nią wcale i wpuściwszy tatę do pomieszczenia spokojnie wypełnić ankietę.
Zanim się jednak zdecydowałam przybyła reszta niewidomych z mojej szkoły i wpadła do sali jak burza naturalnie wpychając i mnie do środka. Tata został na zewnątrz nadal trzymając na rękach pinczero-pekińczyka, a ja szybko – na ile to możliwe podeszłam do Gagi i zapytałam:
– Czy oddasz mi swojego psa?
– Naturalnie – odparła, a niewidoma młodzież zasiadła przy stołach wypełnionych zapisanymi czarnym drukiem kartkami.
(…)

One reply on “Niebezpieczna droga do Lady Gagi”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *