Categories
Sny

Zrobię i już

## Co ty wyprawiasz
Włączyłam jakąś płytę i szykowałam się do spania.
Szłam właśnie do łazienki, by wziąć prysznic, gdy do mojego pokoju wszedł tata i najpierw przyciszył, a potem wyłączył radio. Trochę mnie to wkurzyło, ale nic nie odpowiedziałam. Dorotka śpi w drugim pokoju, może o to mu chodziło. Gdy się umyłam włączyłam jednak płytę i przygłosiłam.
Zaraz potem weszła mama i majstrowała coś przy oknie.
– Te kable kopią! Muszę zawołać tatę – powiedziała. Ojciec zaraz się zjawił, ale zamiast coś na to zaradzić, jeszcze dodatkowo wywoływał iskry i śmiał się szyderczo.

Co ty wyprawiasz

Włączyłam jakąś płytę i szykowałam się do spania.
Szłam właśnie do łazienki, by wziąć prysznic, gdy do mojego pokoju wszedł tata i najpierw przyciszył, a potem wyłączył radio. Trochę mnie to wkurzyło, ale nic nie odpowiedziałam. Dorotka śpi w drugim pokoju, może o to mu chodziło. Gdy się umyłam włączyłam jednak płytę i przygłosiłam.
Zaraz potem weszła mama i majstrowała coś przy oknie.
– Te kable kopią! Muszę zawołać tatę – powiedziała. Ojciec zaraz się zjawił, ale zamiast coś na to zaradzić, jeszcze dodatkowo wywoływał iskry i śmiał się szyderczo.
– Ty jesteś pijany! – wrzasnęła mama, nie zważając na śpiącą Dorotę w drugim pokoju.
– Zostaw to! – dołączyłam do mamy. Byłam przerażona. Ojciec w końcu spali mi pokój i jeszcze się z tego cieszy. Doris się nie obudziła, a może nie chciała się obudzić.
Podejrzewam, że leżała cichutko jak trusia z nosem pod kołdrą i bała się również. W końcu wywaliło korki i tata zakończył swoje harce z prądem. Mama siedziała na podłodze i cała się trzęsła.
Było już przed północą, ale ja przez tę sytuację na pewno nie będę mogła zasnąć.

Chcemy imprezę!

Wszyscy wypytywali mnie co chcę na urodziny. Od Alicji dostałam nową płytę Janet Jackson i średnio się z niej cieszyłam, bo niektóre piosenki były straszne. Po wysłuchaniu jej w całości, tak jak radzą nasi nauczyciele realizacji dźwięku schowałam ją do pudełka i poszłam do pokoju wychowawców.
– No, jak chcesz wyprawić te swoje urodziny? Proponuję, żebyś zrobiła je poza szkołą. Dobry prezent, dobra impreza – mówiła wychowawczyni.
– Dobrze, coś wymyślę – odpowiedziałam zrezygnowana.
Wyjęłam telefon z kieszeni i zadzwoniłam do Kingi.
– Czy mogłabym jutro wpaść do ciebie z moją klasą, bo oni uparli się, że chcą gdzieś ze mną pojechać. Możesz zamówić pizzę, jeśli mama nic nie ugotuje i kup jakieś ciastka. Za wszystko naturalnie ci zwrócę. Uratujesz mi życie i honor!
– Dobrze, wszystko dobrze, tylko u mnie jest problem z dojazdem. Taka duża ilość osób nie da rady tu przyjechać.
– No nic. W takim razie nie przeszkadzam już, pa. – rozłączyłam się.
– Na razie nie dam rady coś załatwić, ale spróbuje wam się jakoś odwdzięczyć za ten prezent. Nie będziecie tego żałować – powiedziałam i wróciłam do pokoju. Zastałam tam przyjaciółkę.
– Dlaczego dałaś mi płytę Janet? Przecież ty ją uwielbiasz.
– Czego się nie robi dla przyjaciół – powiedziała, a potem odebrała jakiś telefon, który zaczął do niej dzwonić w tej chwili. Zaczęłam intensywnie myśleć i postanowiłam sobie, że muszę za wszelką cenę znaleźć im jakieś miejsce na tę imprezę.
Następnego dnia po południu opuściłam ośrodek i szłam wolno przez miasto. Nagle w jednym z domów usłyszałam gwar ludzki. Pomyślałam wtedy, że to byłoby świetne miejsce na zrobienie imprezy. Nie wahałam się ani chwili.
Przed domem był dziwny huśtający się mostek i gdy go przechodziłam, zaczęłam się bać. Nie zapukałam do mieszkania, tylko po prostu weszłam. W domu było przyjemnie ciepło i chodził telewizor. Podbiegł do mnie szczeniak, więc przychyliłam się, by go pogłaskać.
Potem statecznym krokiem podszedł do mnie wielki pies o brzydkiej, rzadkiej, kręconej sierści. Z drugiego końca pokoju usłyszałam szczek jeszcze jednego, małego pieska – może matki tego szczeniaka. Piesek po chwili podbiegł do mnie, ale nie dał się pogłaskać, tylko odskakiwał w ostatniej chwili, tak jak kiedyś Miśka.
Jakiś mężczyzna zawołał szczeniaka:
– Tyczunia z kim się tam bawisz?
– Ze mną – odpowiedziałam spokojnie. Przyszłam tu zrobić imprezę.
– To świetnie się składa, ale myślę, że zostaniesz u nas dłużej.
Zajmiesz się naszą Tyczunią i jej matką, bo naszego Bingo widzę nie polubiłaś i uporządkujesz nasze płyty.
– Nie mogę tego uczynić. Mam pełno swoich spraw. Chodzę do szkoły, mam swoich przyjaciół, swojego psa i swoje płyty. Zapłacę wam za udostępnienie pokoju. My nie zrobimy libacji. Moja klasa jest grzeczna. To poważni, mądrzy i dobrze zorganizowani ludzie.
– Ale my nie chcemy, żebyś ich tu spraszała. My chcemy ciebie! Zaraz zawołam mojego syna. Niech pokaże ci nasze obejście. – Mężczyzna uchylił drzwi drugiego pokoju, skąd usłyszałam piosenkę Seala z płyty IV. Wtedy wyciągnęłam komórkę i zadzwoniłam do pani Marii.
– Usiłowałam zrobić dla was imprezę, ale przez to znalazłam się w niebezpieczeństwie. Obecnie przebywam w domu, z którego słychać gwar, w pobliżu Tynieckiej. Proszę o pomoc!
– Zaraz tam będziemy – odpowiedziała wychowawczyni i rozłączyła się. Już miałam schować telefon do kieszeni, kiedy zadzwoniła do mnie Kinga.
– W tym domu, w którym teraz jesteś jest twoja płyta, którą usiłuję ci zdobyć. Zabierz im ją!
– Skąd wiesz gdzie teraz jestem i że to oni. O co ci chodzi? Nie rób jaj!
– Nie robię żadnych jaj. Pani Maria do mnie dzwoniła, że wyszłaś na miasto. Obie wydedukowałyśmy, że poszłaś do tego domu z gwarem. Specjalnie cię do siebie nie zaprosiłam, żebyś tam trafiła.
– I żebym wdepnęła w to gówno! – wrzasnęłam i rozłączyłam się.

Siedziałyśmy już w pokoju 304. Aniela miała włączony komputer.
– Jaką płytę Seala chcesz od nas dostać?
– Pani Maria ją załatwia, a innych płyt już nie ma, bo oprócz niej mam już całą dyskografię, więc pewnie proponujesz mi składankę.
– No, tak, ale tu są takie dziwne piosenki.
– A pokaż? – Aniela puściła kilka i rzeczywiście ich nie znałam.
– A to na pewno Seal, bo coś tak dziwnie brzmi? Ja znam tylko dwie składanki i jedną chciałabym mieć, ale to żadna z nich.
– To sprawdź sobie sama i daj nam znać – odpowiedziała Anielka trochę już na mnie zła.
– Chyba nie będę sprawdzać. Mam już dość dziwnych płyt na urodziny – pomyślałam, ale Anieli powiedziałam, że jak chce mi robić prezent, to niech inwestuje raczej w Phila Collinsa, bo jego płyt paru nie mam.
– Dobra, to napisz mi tytuły.
Wzięłam płytę Janet i wyszłam z pokoju.
Muszę ją komuś wydać. Alicji bym dała, tylko boję się, że się obrazi. Dam jej. W końcu jest moją przyjaciółką, a nie dam jej byle komu tylko dlatego, że przyniosła mi ona pecha.
Zeszłam do jej pokoju.
– Ali, mam do ciebie sprawę.
– Wiem Karola, siadaj.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *