Categories
Sny

Mamy Wl, hura!

Miała się właśnie odbyć lekcja oprogramowania użytkowego z panem Markiem, ale on powiedział nam, że dzisiaj mamy wl i że czeka nas niespodzianka na mieście, a jeżeli nie chcemy z niej skorzystać, to możemy się zająć czymś pożytecznym i że to od nas zależy jak sobie ten cenny czas zorganizujemy. Zdziwiłam się bardzo i ucieszyłam się zarazem zwłaszcza, że po tych doniosłych słowach wypowiedzianych przez informatyka działy się zupełnie nieoczekiwane rzeczy.
Okazało się bowiem, że z tą niespodzianką, to nie jest znowu tak łatwo, bo pana Marka niestety ktoś już ubiegł i jakiejś innej grupie młodzieży przysługiwało spotkanie się na mieście z tą osobliwą niespodzianką, ale trudno. Ja i tak miałam co robić. Najpierw poszłam na organy z czego pani Agnieszka bardzo była rada, a zwłaszcza z tego, że nie załapałam się na tą niespodziankę, co mnie trochę wkurzyło, bo w gruncie rzeczy to byłam bardzo ciekawa co się na tym mieście dzieje.
Kiedy lekcja organów się skończyła, pani zaprowadziła mnie do kącika organowego i powiedziała, że jak mi się kiedyś nie będzie chciało ćwiczyć na organach, to mam tu przyjść, poprzebywać sobie trochę i ochota na ćwiczenie napewno mi wróci i rzeczywiście po chwilowym pobycie w tym zagadkowym miejscu przybyło mi energii do działania.
Udałam się więc w stronę komputerowej, by się dowiedzieć, czy aby napewno pan Marek nam tej lekcji nie zrobi.
Poza tym byłam niezmiernie ciekawa jakie przygody spotkały resztę klasy, bo napewno się nie nudzili przez ten czas.

Miała się właśnie odbyć lekcja oprogramowania użytkowego z panem Markiem, ale on powiedział nam, że dzisiaj mamy wl i że czeka nas niespodzianka na mieście, a jeżeli nie chcemy z niej skorzystać, to możemy się zająć czymś pożytecznym i że to od nas zależy jak sobie ten cenny czas zorganizujemy. Zdziwiłam się bardzo i ucieszyłam się zarazem zwłaszcza, że po tych doniosłych słowach wypowiedzianych przez informatyka działy się zupełnie nieoczekiwane rzeczy.
Okazało się bowiem, że z tą niespodzianką, to nie jest znowu tak łatwo, bo pana Marka niestety ktoś już ubiegł i jakiejś innej grupie młodzieży przysługiwało spotkanie się na mieście z tą osobliwą niespodzianką, ale trudno. Ja i tak miałam co robić. Najpierw poszłam na organy z czego pani Agnieszka bardzo była rada, a zwłaszcza z tego, że nie załapałam się na tą niespodziankę, co mnie trochę wkurzyło, bo w gruncie rzeczy to byłam bardzo ciekawa co się na tym mieście dzieje.
Kiedy lekcja organów się skończyła, pani zaprowadziła mnie do kącika organowego i powiedziała, że jak mi się kiedyś nie będzie chciało ćwiczyć na organach, to mam tu przyjść, poprzebywać sobie trochę i ochota na ćwiczenie napewno mi wróci i rzeczywiście po chwilowym pobycie w tym zagadkowym miejscu przybyło mi energii do działania.
Udałam się więc w stronę komputerowej, by się dowiedzieć, czy aby napewno pan Marek nam tej lekcji nie zrobi.
Poza tym byłam niezmiernie ciekawa jakie przygody spotkały resztę klasy, bo napewno się nie nudzili przez ten czas.
Tego byłam pewna w zupełności! Informatyk powiedział, że zrobi nam lekcję wieczorem.
udałam się więc na ciastko i herbatę do pani Ludmiły i jej przyjaciółki Rudej, gdzie było bardzo miło i przyjemnie. Po kolacji pan Marek zawołał nas do konferencyjnej, włączył telewizor i rozłożył się wygodnie na kanapie.
Wtedy poczułam się jak u cioci, kiedy to wujek Gienek jeszcze żył i w pokoju telewizyjnym rozwiązywał sobie zadania z matmy w tle mając włączony telewizor, albo poprostu leżał na wersalce i oglądał jakiś film.
Trochę dziwny był nasz informatyk tego dnia nie uważasz?

One reply on “Mamy Wl, hura!”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *