Categories
Sny

Porwanie dokonane przy pomocy psa

Jest sobota. Obie z Eweliną mamy biegunkę, ale nie przyznajemy się do tego włodarzom, żeby nie narobili niepotrzebnego hałasu. Nie zważam na dolegliwości żołądkowe i otwieram chipsy. Jem je ze smakiem i myślę o mamie. Miała dziś zawieźć psa na jakieś badania kontrolne czy coś w tym rodzaju.
Może wstąpi tu w drodze powrotnej i pokaże pupila Ewelinie? Dzwonię do niej. Mówi, że chyba zajrzy i żebym była gotowa. Za niecałe dziesięć minut puszcza mi sygnałka, więc schodzę na parking, ale na razie nie wołam przyjaciółki, bo nie wiem w jakim stanie jest pies. Mama zaprasza mnie do samochodu.
– Przejedziesz się ze mną po moje wyniki badań? – pyta rodzicielka.
– Jasne – odpowiadam i wsiadam do auta z paczką chipsów. Pies jest trochę ospały, ale mama zapewnia, że wszystko z nim w porządku. Głaszczę czarną, błyszczącą sierść i pytam mamę, czy jak odbierzemy te jej wyniki to pokażemy psa Ewelinie.
– Raczej tak – odpowiada ona i ruszamy w drogę.

Jest sobota. Obie z Eweliną mamy biegunkę, ale nie przyznajemy się do tego włodarzom, żeby nie narobili niepotrzebnego hałasu. Nie zważam na dolegliwości żołądkowe i otwieram chipsy. Jem je ze smakiem i myślę o mamie. Miała dziś zawieźć psa na jakieś badania kontrolne czy coś w tym rodzaju.
Może wstąpi tu w drodze powrotnej i pokaże pupila Ewelinie? Dzwonię do niej. Mówi, że chyba zajrzy i żebym była gotowa. Za niecałe dziesięć minut puszcza mi sygnałka, więc schodzę na parking, ale na razie nie wołam przyjaciółki, bo nie wiem w jakim stanie jest pies. Mama zaprasza mnie do samochodu.
– Przejedziesz się ze mną po moje wyniki badań? – pyta rodzicielka.
– Jasne – odpowiadam i wsiadam do auta z paczką chipsów. Pies jest trochę ospały, ale mama zapewnia, że wszystko z nim w porządku. Głaszczę czarną, błyszczącą sierść i pytam mamę, czy jak odbierzemy te jej wyniki to pokażemy psa Ewelinie.
– Raczej tak – odpowiada ona i ruszamy w drogę.
Piszę do Eweliny, że chwilowo jestem z mamą i żeby się nie martwiła. Jadąc tak zauważam, że samochód jest jakiś podejrzanie duży, inny niż nasz i kieruje nim nie mama, ale jakiś kierowca po pięćdziesiątce. Kurwa, o co chodzi – myślę i wyciągam chipsy zza pazuchy. Częstuję nimi psa i chcę je schować, ale wtedy pupil się denerwuje i nachalnie domaga się chrupek.
– Kuźwa, chipsy są moje. Daj spokój sierściuchu! – mówię ostro i rzucam chipsy na przednie siedzenie.
Wtedy wreszcie pies daje za wygraną i z rezygnacją opada na tylne siedzenie obok mnie. Mama tymczasem wysiada z samochodu i idzie po wyniki.
Wraca szybko i ruszamy w drogę powrotną, przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Po chwili samochód zatrzymuje się ponownie. Mężczyzna i moja mama, gwałtownie opuszczają pojazd.
Wypadają też z samochodu moje chipsy.
– Złapcie je – mówię. Muszą jeszcze zostać dla Eweliny.
– A idź z chipsami. Jak się wszystko skończy to będziecie miały słodyczy po dziurki w nosie – mówi kierowca auta niskim głosem. Pies nadal leży spokojnie, chyba nawet zasnął.
Podchodzą do nas kobieta i mężczyzna. On prosi o dokumenty a ona je sprawdza. Mama podaje im moją legitkę. Kobieta ma na rękach małego, obficie owłosionego pieska – pekińczyka albo shiht-su, który przygląda się mojemu zdjęciu, obwąchuje dokument.
– Ty jesteś inna niż na tym zdjęciu – mówi kobieta i przyciska do siebie puchate zwierzątko, które wierci się i wyrywa.
– Może jest stare – mówię cicho a myślę: Dziwne, przecież mama zawsze dbała oto, by zdjęcia na mych dokumentach były aktualne i schludne. Kierowca i mężczyzna rozmawiają o czymś ze sobą a kobieta odchodzi w stronę ich samochodu z uspokojonym już nieco pieskiem.
Pewnie maleństwo chciało się przywitać z naszym Frodem.
Zaczynam się coraz bardziej bać.
Piszę do Eweliny, że jest źle, bo prawdopodobnie zostałam porwana i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle się jeszcze zobaczymy.

One reply on “Porwanie dokonane przy pomocy psa”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *