Categories
Sny

Nie tylko matematyka

Sen z zamierzchłych czasów, kiedy to kuzyni uczyli mnie matematyki, a ja tego nienawidziłam z całego serca i marzyłam, aby te lekcje mnie omijały. Dopiero z czasem przestałam unikać rodzinnych korepetycji, bo wisiała nade mną groza niezdanej matury.
## Nie tylko matematyka
Przyjechałam do cioci, chciałam poprosić o pomoc w zadaniu z matmy Paulinę, a mama miała coś do załatwienia w Czostkowie. Zadanie było skomplikowane obliczeniowo – jakieś długie jak makaron ułamczysko nafaszerowane pierwiastkami. Paulina pomogła mi zacząć to zadanie, dała jakieś wskazówki i poszła sobie.
Zostałam sama w kuchni więc nikt mi nie przeszkadzał.
Pchnęłam zadanisko do przodu, ale potem utknęłam.

Sen z zamierzchłych czasów, kiedy to kuzyni uczyli mnie matematyki, a ja tego nienawidziłam z całego serca i marzyłam, aby te lekcje mnie omijały. Dopiero z czasem przestałam unikać rodzinnych korepetycji, bo wisiała nade mną groza niezdanej matury.

Nie tylko matematyka

Przyjechałam do cioci, chciałam poprosić o pomoc w zadaniu z matmy Paulinę, a mama miała coś do załatwienia w Czostkowie. Zadanie było skomplikowane obliczeniowo ? jakieś długie jak makaron ułamczysko nafaszerowane pierwiastkami. Paulina pomogła mi zacząć to zadanie, dała jakieś wskazówki i poszła sobie.
Zostałam sama w kuchni więc nikt mi nie przeszkadzał.
Pchnęłam zadanisko do przodu, ale potem utknęłam.
Zrezygnowana siedziałam na krześle czekając, aż ktoś się zjawi i albo pomoże mi w zadaniu, albo pozwoli odpuścić przynajmniej chwilowo i da mi np. coś do jedzenia czy picia.
Wybawicielem tym okazała się być Asia, która zabrała mnie do salonu.
Zaraz pochwaliłam się jej moją nowo nabytą płytą Seala.
Zaczęłyśmy jej słuchać. Na dziewiątą piosenkę załapała się też Paulina, a dziesiątą była zachwycona. Asia żartowała sobie jak to zwykle ona, czy już ją sobie skopiowałam (miała pewnie na myśli pożyczenie sobie krążka, co nie bardzo by mnie urządzało). Paulina na szczęście nie pytała o zadanie.
Wcale nie miałam ochoty przynajmniej dziś do niego wracać.
Wkrótce potem wróciła mama i przekazała mi wieść o takiej treści:
? Jedziemy teraz do domu. Spakujesz się i wrócisz z powrotem do Czostkowa i zostaniesz na noc lub dwie, bo ja muszę wyjechać i parę spraw pozałatwiać, a tata i babcia niech się swoimi sprawami zajmą. Ty się tu ładnie matmy pouczysz i miło z rodziną czas spędzisz. Nie byłam wcale zadowolona z tego obrotu sprawy, bo odkąd wujek umarł w domu jest bardziej nerwowo i już mnie tak nie rajcuje przebywanie w ich domu jak kiedyś, a na matmę mogę przecież przyjechać ekstra na parę godzin, a nie na cały dzień. Wróciłyśmy z mamą do domu. Mama włączyła telewizor. Leciał jakiś film na podstawie jednej z naszych lektur ? chyba chłopów.
Film ten bardzo mnie zaciekawił, więc oglądałam go namiętnie siedząc cicho jak trusia, by mama nie przypomniała sobie czasem o moim wyjeździe.
Nawet nie wspomniałam o kolacji choć trochę byłam głodna. W końcu film się skończył i było już późno.
Wynurzyłam się z mej norki i szybko się umyłam i przebrałam się w piżamę poczym weszłam do pokoju, by grzecznie położyć się do łóżeczka.
Kiedy mama wróci to nie będzie już miała sumienia, by mnie z niego wywlekać. Mój plan się jednak nie powiódł, gdyż ku memu najwyższemu zdziwieniu w mym pokoju zastałam Krystiana w najlepsze słuchającego mojej płyty Seala.
? Co ty tu robisz? Przecież miałaś być w Czostkowie? ? zapytał kuzyn.
? A to tak! ? pomyślałam. ? Mnie się do Czostkowa wygania a Krystiana do siebie zaprasza i jeszcze do mojego pokoju, bez mojej zgody!
? Nie pojechałam do cioci, bo się zasiedziałam przed telewizorem. ? Rozmowę przerwała nam mama, która właśnie wróciła z dworu ? zapewne karmiła psa, albo paliła w piecu.
? A, ty nie miałaś przypadkiem jechać do Czostkowa? ? powiedziała wchodząc do pokoju.
? Późno już. Poza tym myślałam, że dałaś sobie spokój z tym wyjazdem, więc się umyłam ? powiedziałam.
? W takim razie Krystian prześpi się w gościnnym albo w sypialni. Ciekawy był film?
? Tak, bardzo!
? A co z matematyką?
? Zaraz zadzwonię do Pauliny i umówię się na niedzielę. Maszyna została w Czostkowie, ale nie będzie mi teraz potrzebna.
? Tata jutro idzie do pracy.
? Przecież wiesz, że mi to nie przeszkadza. Babcia zrobi mi śniadanie.
? Jutro to nawet nie babcia, a Krystian, bo on jedzie koło jedenastej. To nawet lepiej. Dobranoc ? zakończyła mama i poszła szykować Krystianowi łóżko.

3 replies on “Nie tylko matematyka”

Rodzinne korki… Ciekawe zjawisko. Dobrze, że matma już za Tobą i nikt Cię z niej nie rozlicza. 😉

Niniejszym zamykam komentowanie tego wpisu, gdyż niestety boty szczególnie go sobie ulubiły.