Categories
Sny

Nie tylko pan Florczak rozwiązywał to zadanie

Był miły, słoneczny dzionek.
Właśnie nasza klasa wróciła z jakiejś świetnej, ciekawej wycieczki i wybierała się na tak przecież od jakiegoś czasu nie ulubioną lekcję matematyki.
Niechęć do tego przedmiotu zaczęliśmy żywić od czasu, gdy pan Tadeusz kazał nam rozwiązywać niezwykle trudne i skomplikowane zadania.
Tego dnia wyjątkowo nie chciało się nam iść na matmę po tak miłej wycieczce. Z wielką niechęcią udaliśmy się na nie ulubioną przez nas lekcję. Pan Florczak jak zwykle podyktował nam bardzo trudne zadanie i z wielką niechęcią i mozołem zabraliśmy się za podyktowany nam przykład.
Kiedy byliśmy gdzieś w połowie drogi do rozwiązania zadzwonił do mnie telefon, który zapomniałam zostawić w pokoju. Po krótkiej chwili zastanowienia wyjęłam komórkę z kieszeni i odebrałam. Po drugiej stronie usłyszałam głos starszej kobiety, która zapytała mnie co porabiam.

Był miły, słoneczny dzionek.
Właśnie nasza klasa wróciła z jakiejś świetnej, ciekawej wycieczki i wybierała się na tak przecież od jakiegoś czasu nie ulubioną lekcję matematyki.
Niechęć do tego przedmiotu zaczęliśmy żywić od czasu, gdy pan Tadeusz kazał nam rozwiązywać niezwykle trudne i skomplikowane zadania.
Tego dnia wyjątkowo nie chciało się nam iść na matmę po tak miłej wycieczce. Z wielką niechęcią udaliśmy się na nie ulubioną przez nas lekcję. Pan Florczak jak zwykle podyktował nam bardzo trudne zadanie i z wielką niechęcią i mozołem zabraliśmy się za podyktowany nam przykład.
Kiedy byliśmy gdzieś w połowie drogi do rozwiązania zadzwonił do mnie telefon, który zapomniałam zostawić w pokoju. Po krótkiej chwili zastanowienia wyjęłam komórkę z kieszeni i odebrałam. Po drugiej stronie usłyszałam głos starszej kobiety, która zapytała mnie co porabiam.
Rozwiązuję zadanie z matmy – odparłam spokojnie.
A jakie? Czy może brzmi ono (tu podała początek zadania, które właśnie w pocie czoła rozwiązywaliśmy).
Tak, właśnie takie – odparłam jej tym razem bardzo zaskoczona.
A czy mogłabyś mi podać rozwiązanie tego zadania? – zapytała smutnym głosem kobieta.
– Oczywiście, że tak, jak tylko je rozwiążę zadzwonię do pani i przedyktuję.
Dobrze, ty zadzwonisz, ale ja nie będę mogła do ciebie zadzwonić! – zawołała starsza pani z paniką w głosie.
Ale ja na pewno do pani zadzwonię, proszę się o to nie martwić i nie obawiać wcale. Będę o pani pamiętać. Ale teraz muszę już zakończyć tę rozmowę, gdyż nie rozwiązuje naszego zadania sama i nikt na mnie nie będzie czekać.
Ale… – próbowała jeszcze zagadać starsza pani.
Nie, na prawdę, muszę już kończyć, zadzwonię po południu, do widzenia. Po tych słowach rozłączyłam się nie czekając już na reakcję rozgorączkowanej kobiety. Nie potrzebnie się zaoferowałam – myślałam na głos.
Teraz ta kobieta może będzie mnie nękać wydzwaniając bez przerwy o różnych porach. A może by tak ustawić sobie na nią dzwonek? Zawsze mogłabym wtedy nie odebrać. Tak, zadzwonię do niej po lekcjach, przedyktuję jej zadanie i nigdy więcej już od niej nie odbiorę, choćby nie wiem co.
– Kiedyś wam jeszcze o takich telefonach opowiem – powiedział zamyślonym głosem pan Florczak, a ja od razu zaczęłam się zastanawiać kiedy to nastąpi, oby jak najszybciej. Już nieco bardziej uspokojona zabrałam się za zadanie wraz z nauczycielem i resztą klasy. Po chwili oddaliłam swe myśli od trudnego zadania zastanawiając się jaki dzwonek ustawić na żądną wiedzy matematycznej kobietę i zdecydowałam, że będzie to utwór "Aura" z nadchodzącego albumu Lady Gagi "Artpop".
Zamknęłam na chwilkę oczy, by go sobie lepiej wyobrazić i nagle znalazłam się w malutkim pomieszczonku, bardzo podobnym do przymierzalni w sklepie z ciuchami i usłyszałam jakąś straszną piosenkę bez wokalu, która prawdopodobnie również była na tej płycie. O nie – pomyślałam – nie mogę kupić albumu z takim brzydkim, strasznym utworem. Jeszcze tego brakowało, żebym trzymała w mym pokoju rzeczy, których się boję.
Kiedy otworzyłam oczy znów znalazłam się w klasie, a moi koledzy w najlepsze rozwiązywali zadanie.
Poprosiłam nauczyciela, by ten powtórzył mi co ostatnio było napisane. Zapisałam więc kilka liczb, ale zaczęłam z niepokojem się zastanawiać czy i tak czegoś nie pominęłam.
Może moje zamyślenie i podróż w krainę tej strasznej, brzydkiej muzyki trwała o wiele dłużej niż się tego spodziewałam? I co ja tej babce powiem jeśli ona będzie chciała nie tylko wynik, ale rozwiązane zadanie krok po kroku? To co ja jej wtedy powiem, że przysnęłam sobie na lekcji i mam dziurę w zadaniu, mimo iż wiedziałam, że kobieta bardzo go potrzebuje, a ja obiecałam go jej dostarczyć? Oh, niech ta okropna lekcja się już skończy i w ogóle cała ta przygoda z zadaniem.

5 replies on “Nie tylko pan Florczak rozwiązywał to zadanie”

Matma to zło konieczne. Ja jakimś dziwnym cudem zdałam maturę z matmy, tak jak i ze wszydstkiego. Matematyka dziełem szatana jest!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *