Categories
Moje opowiadanie - Malaga

Słodki Misiaczek

### 1.3 Słodki Misiaczek
Lato dobiegało końca. Wanilia dojrzewała w mgnieniu oka. Teraz wyglądała niczym miniaturowa sarenka. Już nie była tak szczęśliwa jak na początku jej pobytu na fermie, bo z wiekiem zaczęła ona dostrzegać wiele cierpienia. Jej koleżanki ze stada rodziły w bólach, a jej koledzy ciągle kłóciły się o suki i bez przerwy lała się krew. Chwilami piękna Wanilia miała już tego wszystkiego po dziurki w nosie, ale dzięki ukochanej Chice jakoś to znosiła.
Któregoś dnia właściciel przyszedł ze staruszką i długo nad czymś rozprawiali. Przyglądali się też Wanilii oraz innym pieskom, zwłaszcza młodym samczykom.
Wreszcie właściciel oznajmił: Wanilio, będziesz mieć szczeniaki z Misiem! Wanilia została rozdzielona z Chicą i wsadzona do boksu z Teddym, zwanym również Słodkim Misiaczkiem, aby się do niego przyzwyczajała. Chica wiedziała, że kiedyś to nastąpi, ale nie spodziewała się, że aż tak szybko. Wanilia jest ładna, więc właściciele chcą ją szybko rozmnożyć. Słodki Misiaczek był odpowiednim kandydatem, również zdaniem Chiki, ale nie w tym wieku! Teddy to nieduży, grubiutki kundelkowaty ratlerek o zbyt krótkich nóżkach jak na pinczera, ale za to o nie mającym sobie równych gęstym, brązowiutkim futerku. Było ono tak gęste, że aż odstawało od pulchnego ciałka, co sprawiało, że wyglądał jak miś pluszowy, albo młodziutki żywy niedźwiadek.
Kiedy się urodził, staruszka całymi dniami nosiła go na rękach i zapraszała do siebie swą wnusię, by się z nim bawiła. Misiaczek wyrósł na bardzo spokojnego, przylepnego psiaka i nie był agresywny wobec suk.

1.3 Słodki Misiaczek

Lato dobiegało końca. Wanilia dojrzewała w mgnieniu oka. Teraz wyglądała niczym miniaturowa sarenka. Już nie była tak szczęśliwa jak na początku jej pobytu na fermie, bo z wiekiem zaczęła ona dostrzegać wiele cierpienia. Jej koleżanki ze stada rodziły w bólach, a jej koledzy ciągle kłóciły się o suki i bez przerwy lała się krew. Chwilami piękna Wanilia miała już tego wszystkiego po dziurki w nosie, ale dzięki ukochanej Chice jakoś to znosiła.
Któregoś dnia właściciel przyszedł ze staruszką i długo nad czymś rozprawiali. Przyglądali się też Wanilii oraz innym pieskom, zwłaszcza młodym samczykom.
Wreszcie właściciel oznajmił: Wanilio, będziesz mieć szczeniaki z Misiem! Wanilia została rozdzielona z Chicą i wsadzona do boksu z Teddym, zwanym również Słodkim Misiaczkiem, aby się do niego przyzwyczajała. Chica wiedziała, że kiedyś to nastąpi, ale nie spodziewała się, że aż tak szybko. Wanilia jest ładna, więc właściciele chcą ją szybko rozmnożyć. Słodki Misiaczek był odpowiednim kandydatem, również zdaniem Chiki, ale nie w tym wieku! Teddy to nieduży, grubiutki kundelkowaty ratlerek o zbyt krótkich nóżkach jak na pinczera, ale za to o nie mającym sobie równych gęstym, brązowiutkim futerku. Było ono tak gęste, że aż odstawało od pulchnego ciałka, co sprawiało, że wyglądał jak miś pluszowy, albo młodziutki żywy niedźwiadek.
Kiedy się urodził, staruszka całymi dniami nosiła go na rękach i zapraszała do siebie swą wnusię, by się z nim bawiła. Misiaczek wyrósł na bardzo spokojnego, przylepnego psiaka i nie był agresywny wobec suk.
Każda chciała mieć z nim małe, bo wtedy miot nie miał sobie równych i samica osiągała najwyższą pozycję w stadzie, a co najważniejsze dostawała największe i najpyszniejsze porcje żywnościowe.
Kiedy Wanilię zamknięto w jednym boksie ze Słodkim Misiaczkiem w stadzie zawrzało niczym w ulu.
Wściekłe suki wyły wniebogłosy a psy toczyły pianę z pysków i gryzły klatkę, gdzie siedziała nowa parka. Misiaczek powiedział Wanilii, żeby się go nie obawiała, bo on rozpocznie z nią kiedy ona będzie na to gotowa. Wanilia przez pierwsze kilka godzin siedziała w kącie i wyła z tęsknoty za Chicą, ale w końcu zaczęła się uspokajać i zbliżyła się nieznacznie do Teddiego. Piesek lizał ją po pyszczku i zachowywał się łagodnie, co sprawiło, że Wanilia zaczęła się rozluźniać. Noc przespali wtuleni w siebie, ale nie robili nic w kwestii szczeniaków, bo Wanilia jeszcze nie była gotowa. Właściciel przychodził codziennie i marudził nad klatką, że nadal nic się nie dzieje, ale para nic sobie z tego nie robiła.
Dopiero w 2 miesiące później Wanilia dostała cieczki i dopuściła do siebie Misiaczka, a on zrobił to jak najdelikatniej potrafił, ale kiedy właściciel przekonał się, że już po wszystkim i chciał wynieść pieska z boksu i zanieść do innej samicy łagodny jak baranek ratler ugryzł właściciela. Ten wobec tak jawnego buntu wściekł się na niego i zbił dotkliwie.
Wtedy Wanilia zaskowyczała przeciągle i rzuciła się na faceta. Mężczyzna zamkną boks i przegrany odszedł, ale nie miał zamiaru tego tak zostawić.
Jeszcze tego samego dnia przyszedł z jakimś innym drabem i na siłę wyciągnął Teddiego z klatki. Tym razem dostał się on brzydkiej, starej suce, podobnej do terriera, słynącej ze swej agresywności. Teddy nie miał zamiaru się nią zajmować mimo iż ta gryzła go i skowyczała obłąkańczo. Właściciel widząc to wrzasnął na całe gardło, złapał Misia za kark i wyrzucił go za drzwi na zimno i pluchę. Misiaczek z początku chciał opuścić znienawidzone miejsce kaźni, ale rozmyślił się natychmiast.
Przecież w jednym z boksów siedzi jego ukochana Wanilia. Nie może jej tak zostawić! To do niego nie podobne. Samiec warknął cicho i ruszył w stronę domu, aby wkupić się w łaski pani, która napewno załagodzi jego karę i może pozwoli aż do porodu siedzieć z Wanilią. Właściciel znów wsadził Chicę do jednego boksu z Wanilią, a starej terrierce dał jakiegoś wybitnego agresora, więc w piwnicy był wrzask nie do zniesienia. Chica pocieszała Wanilię jak mogła.
`napewno Misiaczek wróci do rudery, bo jest zbyt piękny i ma zbyt dobre geny, aby go stracili, zbyt jest cenny dla hodowli.
Jednak Wanilię wcale to nie przekonywało, bo przecież Teddy marzł i został tak okrutnie zbity przez właściciela. Wanilia zaczęła faceta nienawidzić.
Tymczasem Misiaczek podreptał do drzwi domostwa i zaczął głośno ujadać. Zbudziło to z drzemki staruszkę, więc zapytała swego kompana przeglądającego internet:
Co się tam dzieje na tym podwórku? Wypuściłeś Misiaczka z zagrody?
Tak, ponieważ twój pupilek sprzeciwiał mi się niemożliwie.
To nie jest powód, aby go tak traktować! Zaraz wezmę go do domu. – To mówiąc kobiecina wyszła na zewnątrz i wzięła na ręce pulchnego ratlerka. Stworzenie trzęsło się z zimna i popiskiwało cichutko. Kobieta głaszcząc zwierzę weszła z nim do mieszkania. Trzymała go tam przez półtorej godziny, pojąc, karmiąc, szczotkując i głaszcząc, a po tych zabiegach odniosła do hodowli.
Wypuściła też z boksu Chicę i Wanilię. Teddy spędzał z nimi czas, ale nadal był niespokojny, bo w każdej chwili mógł przyjść rozjuszony właściciel i narobić im kolejnych kłopotów.

3 replies on “Słodki Misiaczek”

Kurczę kto wie czy tak właśnie nie jest w świecie psiaków który my ludzie tak brutalnie traktujemy… 🙁

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *