Categories
Moje przygody z muzyką

Wielki poślizg

Wróciłam wcześniej z zimowiska, bo miałam do odbębnienia wizytę u okulisty, której w żaden sposób nie dało się przełożyć. Potem jednak ucieszyłam się z wcześniejszego przyjazdu, bo mogłam zaprosić do siebie Dorotkę. 10 lutego dowiedziałam się, że następnego dnia o 13:05 miała się odbyć premiera tytułowego singla z nadchodzącej płyty “born this way”. W tym samym dniu miała się odbyć również moja wizyta, ale wcale mnie to nie przerażało, bo wizyta miała być na tyle wcześnie, że powinnam zdążyć bez problemu, ale tylko powinnam. U okulisty był taki wielki poślizg, że o godz. 13:00 to ja siedziałam dopiero u niego na fotelu a on miał włączony program I polskiego radia, gdzie program dnia nie był zakłócony przez żadne premiery i najspokojniej w świecie transmitowane były wiadomości.
Byłam wściekła na okulistę a wieczorem miałam chandrę. No bo jak tu się nie chandrować. Być w domu i nie wysłuchać premiery! Wieczorem oczywiście usłyszałam “Born this way”, ale to już nie to samo. Ja chciałam wysłuchać ze wszystkimi a nie tak jak każdą inną piosenkę. Dorotka odegrała wtedy bardzo dużą rolę, bo pocieszała mnie jak tylko umiała. Ze ściągnięciem utworu również miałam wielkie problemy, bo wersja audio nie chciała się pobrać i Milena szukała innego pliku na youtubie chyba z godzinę albo i więcej. Na szczęście go znalazła.
Kiedy często była ona puszczana w radiu a my z Kasią słuchałyśmy jej z miłą chęcią Milena mówiła:
– Z kim ja mieszkam, ale my się tym nie przejmowałyśmy.
Tytułowy singiel to jednak dopiero początek przygody jaka miała się zacząć dopiero w maju, która była związana z całym krążkiem.

Wróciłam wcześniej z zimowiska, bo miałam do odbębnienia wizytę u okulisty, której w żaden sposób nie dało się przełożyć. Potem jednak ucieszyłam się z wcześniejszego przyjazdu, bo mogłam zaprosić do siebie Dorotkę. 10 lutego dowiedziałam się, że następnego dnia o 13:05 miała się odbyć premiera tytułowego singla z nadchodzącej płyty "born this way". W tym samym dniu miała się odbyć również moja wizyta, ale wcale mnie to nie przerażało, bo wizyta miała być na tyle wcześnie, że powinnam zdążyć bez problemu, ale tylko powinnam. U okulisty był taki wielki poślizg, że o godz. 13:00 to ja siedziałam dopiero u niego na fotelu a on miał włączony program I polskiego radia, gdzie program dnia nie był zakłócony przez żadne premiery i najspokojniej w świecie transmitowane były wiadomości.
Byłam wściekła na okulistę a wieczorem miałam chandrę. No bo jak tu się nie chandrować. Być w domu i nie wysłuchać premiery! Wieczorem oczywiście usłyszałam "Born this way", ale to już nie to samo. Ja chciałam wysłuchać ze wszystkimi a nie tak jak każdą inną piosenkę. Dorotka odegrała wtedy bardzo dużą rolę, bo pocieszała mnie jak tylko umiała. Ze ściągnięciem utworu również miałam wielkie problemy, bo wersja audio nie chciała się pobrać i Milena szukała innego pliku na youtubie chyba z godzinę albo i więcej. Na szczęście go znalazła.
Kiedy często była ona puszczana w radiu a my z Kasią słuchałyśmy jej z miłą chęcią Milena mówiła:
– Z kim ja mieszkam, ale my się tym nie przejmowałyśmy.
Tytułowy singiel to jednak dopiero początek przygody jaka miała się zacząć dopiero w maju, która była związana z całym krążkiem.

2 replies on “Wielki poślizg”

O Boże, tego to ja nie pamiętam. Ale poszukiwania kilkugodzinne tak, ale też przez mgłę. Zawsze lubiłam pomagać, choć mnie to męczyło. Więc mimo, że psioczyłam, nie było to traumatyczne, skoro tego nie pamiętam aż tak. 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *