Categories
Sny

O dziecku, które było kochane, ale…

Z teczki Lady Gagi
## O dziecku, które było kochane, ale…
Przebywałam w jakimś małym przytulnym domku, gdzie obecnie mieszkała ciocia Ewa, jakaś kobieta i niemowlę. Nie miałam pojęcia czyje było to dziecko, ale ciocia była bardzo do niego przywiązana: nie zostawiała go ani na chwilę samego, mówiła bez przerwy o nim i do niego, kochała go całym swoim sercem, zupełnie tak, jakby nie miała jeszcze innych dzieci.
Swoją drogą, gdzie one teraz są? Czemu ciocia nic o nich nie mówi, ani słowa? Cała ta sytuacja była dla mnie niepojęta i wiała grozą.
Jednak najgorsze w tym wszystkim było to, że to tak bardzo kochane przez ciocię dziecko było prawdopodobnie chore.

Z teczki Lady Gagi

O dziecku, które było kochane, ale…

Przebywałam w jakimś małym przytulnym domku, gdzie obecnie mieszkała ciocia Ewa, jakaś kobieta i niemowlę. Nie miałam pojęcia czyje było to dziecko, ale ciocia była bardzo do niego przywiązana: nie zostawiała go ani na chwilę samego, mówiła bez przerwy o nim i do niego, kochała go całym swoim sercem, zupełnie tak, jakby nie miała jeszcze innych dzieci.
Swoją drogą, gdzie one teraz są? Czemu ciocia nic o nich nie mówi, ani słowa? Cała ta sytuacja była dla mnie niepojęta i wiała grozą.
Jednak najgorsze w tym wszystkim było to, że to tak bardzo kochane przez ciocię dziecko było prawdopodobnie chore.
Uważałam tak, ponieważ niemowlę było bardzo niemrawe i strasznie smutne. Zwykle małym dzieciom nie potrzeba wiele do szczęścia, jeżeli tylko dostają jeść, gdy są głodne, nie mają mokrej pieluszki i są otaczane troską, a to dziecko miało wszystkie te rzeczy zapewnione przez te dwie kobiety, które mieszkały w domu, a zwłaszcza przez ciocię. Nie powiedziałam kobietom o moich obawach, żeby ich nie zmartwić, tylko pieściłam smutne dziecko na kolanach, które wyglądało zupełnie tak, jakby było czymś bardzo zmartwione. Po niedługim czasie zadzwonił dzwonek do drzwi i kobieta mieszkająca z ciocią otworzyła je i wpuściła do środka Kamilę – jedną z moich szkolnych koleżanek, która przyniosła mi płaskiego, drewnianego ludzika o ruszających się rączkach i nóżkach.
– To dla ciebie – powiedziała. Zrobiłam go własnoręcznie w tutejszej piwnicy z tutejszego drewna, niech ci długo służy.
Bardzo mnie zdziwiły słowa koleżanki, bo wg mnie ludzik był tylko zwykłą płaską zabaweczką, ale coś mi mówiło, że powinnam go zatrzymać i pilnować dobrze. Ciocia Ewa doradziła mi, bym nie pokazywała zabawki nikomu w okolicy, bo ktoś może mi ją zabrać uważając, że jest ona zrobiona z jego własnego drewna i będę musiała mu ją oddać nie mając nic do gadania.
Schowałam więc brzydkiego ludzika i oddałam przysypiające już dziecko cioci, które ona ułożyła delikatnie w łóżeczku i starannie okryła.
Kiedy dziecko już zasnęło, ktoś ponownie zadzwonił do drzwi i kobieta wpuściła do środka Radosława – mojego kolegę z klasy, który bardzo chciał zobaczyć dziecko, ale wstydził się o tym powiedzieć. Ciocia jednak odczytała jego zamiary i pozwoliła mu delikatnie dotknąć dziecka, co mnie trochę zdziwiło, bo przecież ono już spało. Ja, gdybym się opiekowała niemowlęciem, to nie pozwalałabym, żeby ktoś przeszkadzał dziecku w śnie. Podeszłam do łóżeczka, gdzie spało niemowlę, jak gdyby obawiając się, że chłopak zrobi mu krzywdę.
Kiedy Radek dotknął twarzy dziecka podziękował za wizytę i wyszedł. Ostatni raz jeszcze pogładziłam twarz dziecka, która wydawała mi się być zbyt gorąca niż powinna, ale i to spostrzeżenie pominęłam milczeniem. Stwierdziwszy, że nie mam już nic do roboty w tym pokoju, bo ciocia zauważywszy, że dziecko śpi gdzieś wyszła, sama również udałam się do innego, mniejszego pokoju, w którym znajdował się komputer, który z resztą był włączony, ale nikt przy nim nie siedział. Usiadłam więc ja przy znanym mi urządzeniu, włączyłam NVDA, który ku mojemu miłemu zaskoczeniu był tam zainstalowany, a potem znalazłam nawet zaktualizowanego Songra, który aż prosił się, by go użyć.
Włączyłam więc wyżej wymieniony program i coś tam wpisałam w polu edycyjnym. Nie pamiętam już dokładnie co, chyba „Dj Gaga”. Na liście ukazało się parę pliczków w całkiem niezłej jakości.
Odtworzyłam pierwszy z nich.
Była to dość delikatna, przyciszona muzyczka do złudzenia przypominająca podkład do „Ten you love me”.
Podkład był tłem do bardzo dziwnej mieszanej wypowiedzi Gagi.
Dlatego mieszanej, bo Lady Gaga trochę mówiła po angielsku, a trochę po polsku.
Przez to, że Gaga tak szafowała tymi językami i mówiła niewyraźnie po polsku, to w ogóle jej nie zrozumiałam, co mnie trochę zirytowało, ale tylko trochę.

4 replies on “O dziecku, które było kochane, ale…”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *