Categories
Sny

Krótka lekcja organów, kot oraz inne jeszcze sprawy

Ta lekcja organów odbyła się w domu, w naszym salonie a na dodatek w niedzielę, bo długi czas przyszło mi spędzić w domu z powodu jakiejś ciężkiej choroby. Mama nie chciała mnie jeszcze puścić do szkoły, ale dla rozruszania mnie i poprawienia mego nastroju zaprosiła nauczycielkę muzyki do nas.
Niestety lekcja trwała bardzo krótko, bo przeszkodził nam wujek, który poprosił panią Agatę, by zajrzała do jego mieszkania i coś zobaczyła. Ja pognałam za nimi i w pośpiechu przewróciłam krzesło od pianina. Tajemniczą sprawą na jaką zaprosił nauczycielkę wujek okazał się mały, kilkudniowy kotek, który nie miał jeszcze nawet dobrze rozwiniętej sierści i był bardzo słabiutki.
– Jak pani myśli, czy jest sens się nim opiekować, czy z tego kociaka coś będzie?
– Myślę, że powinien pan spróbować – powiedziała pani Agatka, ale do lekcji już nie wróciła tylko zabrała się do swojego domu pożegnawszy się prędko.
Chciałam jeszcze chwilę z kociakiem poprzebywać, ale już zawołała mnie mama mówiąc, że przecież jedziemy do Strawczynka. Bardzo mnie ten fakt wkurzył, bo ja nie lubię jeździć do Strawczynka, ani też zostawiać małych kociaków, ale cóż było robić, ubrałam się i pojechałam wraz z rodzicami do tego cholernego Strawczynka.

Ta lekcja organów odbyła się w domu, w naszym salonie a na dodatek w niedzielę, bo długi czas przyszło mi spędzić w domu z powodu jakiejś ciężkiej choroby. Mama nie chciała mnie jeszcze puścić do szkoły, ale dla rozruszania mnie i poprawienia mego nastroju zaprosiła nauczycielkę muzyki do nas.
Niestety lekcja trwała bardzo krótko, bo przeszkodził nam wujek, który poprosił panią Agatę, by zajrzała do jego mieszkania i coś zobaczyła. Ja pognałam za nimi i w pośpiechu przewróciłam krzesło od pianina. Tajemniczą sprawą na jaką zaprosił nauczycielkę wujek okazał się mały, kilkudniowy kotek, który nie miał jeszcze nawet dobrze rozwiniętej sierści i był bardzo słabiutki.
– Jak pani myśli, czy jest sens się nim opiekować, czy z tego kociaka coś będzie?
– Myślę, że powinien pan spróbować – powiedziała pani Agatka, ale do lekcji już nie wróciła tylko zabrała się do swojego domu pożegnawszy się prędko.
Chciałam jeszcze chwilę z kociakiem poprzebywać, ale już zawołała mnie mama mówiąc, że przecież jedziemy do Strawczynka. Bardzo mnie ten fakt wkurzył, bo ja nie lubię jeździć do Strawczynka, ani też zostawiać małych kociaków, ale cóż było robić, ubrałam się i pojechałam wraz z rodzicami do tego cholernego Strawczynka.
Oprócz naszej rodziny byli tam jeszcze jacyś inni obcy ludzie.
Wszyscy jak jeden mąż wypytywali mnie o moje zdrowie, a ja na domiar złego jakoś źle się poczułam na tym sztywniackim spotkaniu w Strawczynku.
Kiedy mama zapytała mnie co mi jest ja odpowiedziałam jej z przekonaniem:
– Chcę wrócić do kociaka.
– Ale to nie jest nasz kotek, spróbuj o nim zapomnieć – odpowiedziała na to mama, ale na szczęście już po chwili rodzice zdecydowali, że będziemy się już zbierać.
Następnego dnia rodzice pojechali załatwiać jakieś sprawy a mnie kazali zostać w domu.
– Nie wolno ci iść nawet do wujka – powiedziała mama.
Pójdziesz tam jak wrócimy z miasta. Zresztą wspominałam wujkowi, że może ci przynieść kociaka na godzinę, ale żeby cię nigdzie stąd nie zabierał.
Jesteś jeszcze zbyt słaba na takie wybryki. Po tych słowach mama zatrzasnęła drzwi i słychać było już tylko oddalające się kroki rodziców.
Zrezygnowana włączyłam radio, by ukoić się muzyką i umilić sobie nią oczekiwanie na rodziców lub na wujka, ale na każdej stacji coś gadali a w programie I Iii były nawet jakieś słuchowiska, które napawały mnie grozą. Jedno było o jakimś flecie ze szkoły muzycznej, który był pożyczany różnym uczniom i tymże uczniom działy się jakieś nieprzyjemne rzeczy kiedy byli w posiadaniu tego fletu. Drugie słuchowisko mówiło o jakichś starych rupieciach, które mnożyły się w domu jakiegoś staruszka. Oba słuchowiska mówiły jakby o sytuacji bez wyjścia i muszę przyznać, że okropnie się tego słuchało. W końcu zdecydowałam, że włączę sobie jakąś płytę i nie będę się tymi strasznymi rzeczami katować, ale przez chwilę nie mogłam się ruszyć jakby nie sparaliżowało, potem nie mogłam znaleźć pilota a następnie tenże pilot nie chciał wcale działać. W końcu udało mi się wyłączyć radio, ale tylko na chwilę, bo już po paru sekundach znowu się włączyło. Na szczęście w chwilę później przyszedł wujek zostawić mi pod opieką kota a sam miał wyjść na godzinę z domu. Z kociakiem na pewno będzie mi raźniej nawet, gdybym miała dosłuchać tych okropnych słuchowisk do końca.
Zanim wujek wyszedł dałam mu jeszcze płytę, którą akurat trzymałam w ręce, bo chciałam ją puścić zamiast słuchowisk. Gdy wujek zabrał płytę zamykając za sobą drzwi zaraz tego czynu pożałowałam. Po jakiejś pół godzinie przebywania z kotem mimo zakazu mamy poszłam do domu wujka Pawła, by odebrać swoją własność nieopatrznie wujkowi oddaną. Tam również było włączone radio i leciały jakieś okropne słuchowiska. W końcu jednak udało mi się odnaleźć album i uciec z nim do domu.
Zdążyłam akurat na styk przed przyjazdem mamy.
Gorzej tylko, bo kiedy poszłam po płytę zostawiłam kociaka na kanapie w mym pokoju a teraz nigdzie go nie było. I co ja najlepszego zrobiłam?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *