Categories
Sny

Zrób zadanie od pana Marka, a nie udawaj się, gdzie cię nie proszą (gówno burza)

W nowo odremontowanym pokoju na naszym piętrze, w nowym internacie zamieszkała jakaś chora umysłowo dziewczyna.
Ciągle ją ktoś odwiedzał i zawsze było u niej głośno.
Pewnego dnia po obiedzie poszłam na zajęcia dodatkowe do pana Marka – naszego informatyka, ale że nauczyciel nie miał dla mnie zbyt wiele czasu, to posiedział ze mną chwilę, po czym zlecił mi jakieś trudne zadanie, które równie dobrze mogłam wykonać w swoim pokoju.
Poszłam więc tam, a tym było dla mnie wygodniej, że nikogo akurat w pokoju nie było. Z początku myślałam, by się zadaniem zająć, ale z pokoju nowej dziewczyny dobiegły znajome hałasy.
Postałam chwilę na środku pokoju z laptopem w ręce nie wiedząc co czynić. W końcu jednak odłożyłam go na łóżko i opuściłam pokój zamykając go na klucz.

W nowo odremontowanym pokoju na naszym piętrze, w nowym internacie zamieszkała jakaś chora umysłowo dziewczyna.
Ciągle ją ktoś odwiedzał i zawsze było u niej głośno.
Pewnego dnia po obiedzie poszłam na zajęcia dodatkowe do pana Marka – naszego informatyka, ale że nauczyciel nie miał dla mnie zbyt wiele czasu, to posiedział ze mną chwilę, po czym zlecił mi jakieś trudne zadanie, które równie dobrze mogłam wykonać w swoim pokoju.
Poszłam więc tam, a tym było dla mnie wygodniej, że nikogo akurat w pokoju nie było. Z początku myślałam, by się zadaniem zająć, ale z pokoju nowej dziewczyny dobiegły znajome hałasy.
Postałam chwilę na środku pokoju z laptopem w ręce nie wiedząc co czynić. W końcu jednak odłożyłam go na łóżko i opuściłam pokój zamykając go na klucz.
Zapukałam cicho, ale nikt mi nie odpowiedział, więc uchyliłam drzwi nieśmiało i wsunęłam się do środka. W pokoju przebywało mnóstwo nieznanych mi ludzi, którzy chichotali z czegoś głośno. Pokój był o wiele większy od przeciętnego pokoju w naszym internacie. Na jednej ze ścian były regały z płytami i kilka książek. Na drugim końcu pokoju stało wielkie łoże. Był też duży, miękki fotel, stół i parę krzeseł, a także małe biureczko zastawione jakimiś bibelotami. Na tym ogromnym fotelu siedziała pani tego pokoju i zachowywała się tak, jakby nie obchodziło ją to, co się dzieje wokół niej. I wtedy dopiero zrozumiałam dlaczego ci wszyscy ludzie tu przychodzą. Oni nie zbierają się tu po to, by z nią porozmawiać, zabawić, pocieszyć, zająć, ale dlatego, że jest tu mnóstwo miejsca. Można tu sobie zrobić świetlicę bez nadzoru wychowawców i jeszcze pożyczyć bez pytania jakąś płytę czy książkę.
Zastanawiałam się co teraz zrobić. W końcu postanowiłam, że z nią porozmawiam. Zapytam, czy odpowiada jej taki stan rzeczy. Nie będę taka jak reszta młodzieży, która zrobiła sobie z tego pokoju lokal. Podeszłam więc do dziewczyny, by do niej zagadnąć i już otwierałam usta, by coś powiedzieć kiedy ona krzyknęła przeraźliwie:
– Zrobiłam kupę!
– I co w związku z tym? Mam zawołać wychowawcę, czy sama sobie poradzisz? A może chcesz, bym nakłoniła twoich przyjaciół, żeby sobie poszli?
Towarzystwo przebywające w pokoju tylko na chwilę się uciszyło, ale nie przejęło się wcale krzykiem dziewczyny.
Przez chwilę stałam jak oniemiała. Dziewczyna nic nie mówiła, ale zaczęła się wiercić na swym fotelu.
Nagle dziewczyna wyciągnęła ku mnie rękę, która o zgrozo była usmarowana kupą i przejechała nią po mej bluzie krzycząc jeszcze głośniej.
Reszta towarzystwa nadal nie reagowała, a ja nie chcąc być jeszcze bardziej usmarowana odsunęłam się od dziewczyny na bezpieczną odległość.
Wtedy ona zaczęła smarować kupą wszystko, co miała pod ręką, a na koniec wstała i zaczęła smarować nią swych towarzyszy. Wtedy dopiero towarzystwo zareagowało i zaczęło w popłochu uciekać.
Próbowałam dostać się do drzwi, ale uczynił się straszny ścisk, bo każdy próbował się do nich dostać, a jednocześnie uniknąć ręki dziewczyny. Gdy tak stałam w największym ścisku i uchylałam się od brudnych razów do pokoju nie wiedzieć jak wszedł pan Marek krzycząc:
– Dość tego, zarządzam spokój!
Wtedy dziewczyna opuściła brudną rękę i usiadła spokojnie na fotelu.
Zrobiło mi się okropnie głupio, bo pan Marek na pewno mnie zauważył, a przecież ja miałam wykonywać jego zadanie.
Teraz wszyscy wychodzili już spokojnie. Zostałam z dziewczyną i z panem Markiem.
– Będę to teraz musiał posprzątać – szepnął nauczyciel.
Chciałam zapytać dziewczynę dlaczego tak zrobiła, ale po tym niemiłym incydencie nie miałam już odwagi. W końcu dziewczyna sama się odezwała.
– Jestem chora, to mogę sobie na taki incydent pozwolić, a przynajmniej teraz będą do mnie przychodzić tylko ci, którym na prawdę na mnie zależy i lubią mnie taką, jaka jestem. Twoje otwarcie się do mnie tylko mnie w mym planie utwierdziło.
– Acha, fajnie. Czyli rozpętałam gównianą burzę – pomyślałam z goryczą i przeprosiwszy pana Marka wróciłam skruszona do swego pokoju i wzięłam się za zadanie.

2 replies on “Zrób zadanie od pana Marka, a nie udawaj się, gdzie cię nie proszą (gówno burza)”

Hej jej się to tylko śniło serio sam może coś ćpiesz! Pewna osoba miała racę niektórzy na eltenie to na serjo z dziczeli.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *