Categories
Sny

Jak znalazłam się nad morzem

Och, jak mi dłużą się te lekcje. A miał nas pan wypuścić wcześniej, ale tego nie robi, tylko dyktuje notatkę. Ojej.
– Czemu nas pan nie wypuszcza – szepnęłam do Grześka. – Przecież obiecał.
– To wyjdź wcześniej. Co się przejmujesz.
– No nie, tak nie zrobię.
Przez chwilę siedzę jeszcze sztywno w ławce, poczym włączam facebooka.

Och, jak mi dłużą się te lekcje. A miał nas pan wypuścić wcześniej, ale tego nie robi, tylko dyktuje notatkę. Ojej.
– Czemu nas pan nie wypuszcza – szepnęłam do Grześka. – Przecież obiecał.
– To wyjdź wcześniej. Co się przejmujesz.
– No nie, tak nie zrobię.
Przez chwilę siedzę jeszcze sztywno w ławce, poczym włączam facebooka.
Moja kuzynka jest dostępna, więc do niej piszę. Wtedy czuję na sobie czyjąś dłoń.
– A ty tu jesteś – słyszę nad sobą głos pani Róży i pośpiesznie wyłączam mirandę.
– Nie przejmuj się tak. To tylko same bzdury – mówi nauczycielka i odchodzi. Wtedy pan Darek pyta:
– Co Karolcia? Nie możesz pisać notatki?
– Mogę, ale…
– Zaraz kończymy – mówi i dyktuje dalej. Na koniec zajęć odzywa się w te słowa:
– Byliście dzisiaj bardzo niespokojni. Dam wam więc takie zadanie domowe przy którym się wyciszycie i nauczycie czegoś naturalnie. Proszę, przeczytajcie książkę pt. Oceany dźwięku. Ma ona aż sześć tomów w brajlu, dlatego załatwię wam kilka dni wolnego na ten cel. A teraz do domu. Ogłaszam upragniony koniec zajęć!

Oceany dźwięku

Książka była okropnie nudna, ale czytałam ją uparcie.
Dostaliśmy na nią trzy dni.
Drugiego dnia zmagania z lekturą, późnym wieczorem książka zaczęła się rozkręcać.
Opowiadała o jakichś zaginionych marakasach, których pół Hiszpanii szukało.
Kiedy akcja opowiadania przeniosła się na plażę mama zawołała mnie do siebie:
– Kochanie, zejdź na dół i pożegnaj się z wujkiem, bo jedzie on w daleką podróż i nie wiadomo kiedy z niej powróci.
Niechętnie zostawiłam opasłe tomisko i zeszłam do ogrodu, gdzie wujek czekał już na mnie w samochodzie z dwoma kuzynami. Rozmawiali ze mną jakby nigdy nic. Pytali co w szkole i takie tam.
Zaczęłam im marudzić, że dostałam grubą książkę do przeczytania na zadanie domowe i wtedy Karol poinformował mnie, że jego spotkało to samo, ale już nie zdążyłam zapytać o tytuł, bo wujek musiał już jechać. Kiedy wróciłam do pokoju pozostawionej na łóżku książki nie było. No nie.
Gdzie ona kurwa jest?!

Nad morzem

Na plaży było mnóstwo ludzi.
Pogoda była idealna.
Ściągnęłam ubranie i w stroju kąpielowym wskoczyłam do wody.
Była przyjemnie ciepła, bez fal. Znalazłam w niej gładziutki kamyczek o dziwnym kształcie.
Zabiorę go z sobą. Na brzegu usłyszałam głos Marcela, więc niechętnie wyszłam z wody, by go na kąpiel namówić.
– Wskakuj Marcelu do wody i przekąp to swoje brzuszysko.
– Nie, po co. Dobrze mi tu na brzegu.
– Właź, nie marudź. – Kolega ściągnął koszulkę i wskoczył.
– No, widzisz jak fajnie. – Marcel zanurzał się coraz bardziej śmiejąc się jak dziecko. Ja byłam bliżej brzegu.
Kiedy tylko usłyszałam jakiś znajomy głos, wychodziłam na brzeg i zapraszałam do wody.
Najczęściej ludzie korzystali z zaproszenia.
Nagle usłyszałam gdzieś z oddali głos mojej mamy.
– Kochanie, wracaj szybko. Znalazłam twoją książkę. Zabieraj się do czytania, bo jeszcze tylko jeden dzień ci został.
(…)

One reply on “Jak znalazłam się nad morzem”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *